Popołudnie z... Edgarem Bernhardtem

  • 10.08.2017, 10:23 (aktualizacja 10.08.2017 10:25)
  • Szymon Burek
Popołudnie z... Edgarem Bernhardtem fot. S. Burek
Edgar to... obywatel świata. Zna kilka języków. Ma obywatelstwo kilku krajów. Od tego sezonu gra w pierwszoligowej Stali Mielec. Uważany za fightera, ale sam przyznaje, że jest spokojny i opanowany. Przybliżamy wam tę barwną postać mieleckiej Stali.

Dzieciństwo spędził w Niemczech. Tam poczuł, że w przyszłości mógłby grać w piłkę nożną. Wcześniej trochę mniej profesjonalnie zajął się sportami walki. - Nie mieliśmy w rodzinie tradycji piłkarskich. To ja pierwszy postanowiłem spróbować. Wcześniej moją pasją był kick boxing. W piłkę nożną zacząłem grać w wieku 11 lat. Wtedy wszystko się zaczęło - opowiada Edgar.

 
Rodzina

 Rodzina jest najważniejsza w życiu Edgara. Ale na razie żyje na walizkach. Jego najbliżsi są daleko, a on na co dzień w Mielcu. - Moi bliscy cieszyli się, że zacząłem trenować. Gdyby nie to, mógłbym robić coś mało produktywnego - opowiada.

 Rodzice Edgara pochodzą z Rosji. On urodził się w Kirgistanie, a sam mówi o sobie, że jest Rosjaninem: - Kiedy miałem pięć lat, przenieśliśmy się do Niemiec. Tam spędziłem dzieciństwo, ale cały czas utrzymywałem kontakty zarówno z rodziną w Rosji, jak i w Kirgistanie. 

Edgar bardzo dobrze mówi po polsku, a to dlatego że jego rodzina po stronie ojca pochodzi z Polski, a dokładnie z Krakowa. - Podczas wojny rodzina uciekła właśnie do Rosji. Nasi polscy przodkowie nosili nazwisko Radkiewicz. Gdy babcia dowiedziała się, że podpisałem kontrakt z Cracovią, bardzo się wzruszyła. Ucieszyła się, że ktoś z rodziny powróci w jej rodzinne strony - opowiada piłkarz.


Kariera

 Edgar zna doskonale kilka języków, mieszkał w wielu krajach Europy. Czuje się obywatelem świata. Jak sam przyznaje, jego znajomi mają problem z ustaleniem, nawet po wyglądzie, z jakiego kraju pochodzi. 

Lubi oglądać mecze piłkarskie wspólnie ze znajomymi. - Niemcy bardzo dobrze grają w piłkę - mówi Edgar - ale według mnie najlepsza jest liga hiszpańska.

Gdy miał 20 lat, Edgar podpisał swój pierwszy kontrakt i wyjechał do Holandii. - Mam trzy paszporty. Nie mam problemów z komunikacją. Problemem zawsze było to, żeby ustalić, skąd jestem. Niektórzy kojarzyli mnie bardziej z Rosją, inni z Niemcami. Ja się do tego już przyzwyczaiłem - opowiada.

 Od 2014 roku gra w oficjalnej reprezentacji Kirgistanu. Od 2017 roku jest zawodnikiem w mieleckiej Stali. W przyszłości planuje być trenerem.


Mielec

 Edgar mieszka w Mielcu od kilku miesięcy i zdążył się przyzwyczaić do naszego miasta. Jeździ charakterystycznym mercedesem smartem, co jest rzadko spotykane wśród piłkarzy. 

- Wcześniej mieszkałem w Krakowie i muszę przyznać, że było mi tam dobrze, grałem w Cracovii. Teraz jestem w Mielcu. To o wiele mniejsze miasto. Podoba mi się, że jest tu bardzo czysto. To takie dobre miasto dla rodzin. W Stali Mielec jest bardzo dobra atmosfera. Każdy ma określone zadanie. Widzę, że wszyscy starają się, żeby organizacja w klubie była bardzo profesjonalna. Bardzo pozytywne jest też ogromne zaangażowanie kibiców - uważa Edgar.

 Piłkarze mieleckiego klubu codziennie mają minimum jeden trening. W okresie przygotowawczym trenowali znacznie ciężej. Edgar ma niewiele czasu na rozrywkę. Kiedy jednak już znajdzie chwilę, chętnie jedzie do Krakowa, gdzie ma wielu znajomych. - Spotykam się z kolegami - Kapustką i Dąbrowskim, z którymi dawniej grałem. Lubimy jeździć gokartami, a także idziemy coś dobrego zjeść - opowiada. - Każdy piłkarz ma swój osobisty rytuał przygotowań do meczu. Tutaj w Stali pracuje się inaczej. To trener ma dla każdego zawodnika indywidualny plan. Ja w dzień meczu wstaję rano, jem śniadanie, włączam ulubioną muzykę i staram się od samego rana myśleć pozytywnie. Już nie stresuję się przed meczami. 
Tatuaże

 Cechą charakterystyczną wizerunku Edgara są tatuaże. Systematycznie od kilku lat powstają kolejne. Jak sam tłumaczy, każdy z nich symbolizuje jakąś ważną historię z jego życia. - Te tatuaże, które obecnie mam na sobie, przedstawiają moją rodzinę, a także odnoszą się do mojej religii, która jest dla mnie ważna - mówi. Edgar wychował się w rodzinie prawosławnej. Na plecach ma wytatuowany krzyż prawosławny, na lewej ręce znajduje się postać Chrystusa, Maryi, a także członków jego rodziny, m. in. ojca, matki, siostry, córki. Na dłoni ma kolibra, który w języku rosyjskim jest odpowiednikiem jego nazwiska. 

Na jego ciele znajduje się także wizerunek tygrysa. To symboliczne nawiązanie do roku urodzenia piłkarza, który w chińskim kalendarzu był właśnie rokiem tygrysa. - Ze względu na charakter mojej pracy, większość roku jestem sam, z dala od rodziny. Mając ich wytatuowanych, mam poczucie, że są blisko mnie. W tych tatuażach nie ma nic przypadkowego. Każdy jest dla mnie ważny i każdy coś oznacza - podkreśla piłkarz.

Szymon Burek
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Ariel
Ariel 15.08.2017, 13:31
Ale przystojny te oczy az milooooo popatrzec

Pozostałe