Roszady personalne w Urzędzie Miasta: Radny Marian Kokoszka: Czy to kataklizm?

  • 05.11.2019, 17:14 (aktualizacja 05.11.2019, 17:49)
  • MW | SzB

Podziel się:

Oceń:

Roszady personalne w Urzędzie Miasta: Radny Marian Kokoszka: Czy to kataklizm? fot. SzB prezydent Jacek Wiśniewski przeprowadził ostatnio kilkanaście zmian personalnych w Urzędzie Miejskim.
Na ostatniej sesji rady miasta radny Marian Kokoszka poruszył sprawę zmian kadrowych w urzędzie. Jakiś czas temu w magistracie prezydent dokonał zmian niektórych kierowników i naczelników. Chodzi m. in. o Arkadiusza Gałkowskiego, kóry już nie kieruje miejską edukacją, Krzysztofa Urbańskiego, który nie jest już szefem biura sportu i promocji, Lucjan Niziołek nie kieruje już wydziałem ochrony środowiska. Prezydent chce powołać nowego dyrektora Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Dotychczasowy dyrektor Andrzej Jedrychowski został szefem miejskiej inwestycji. Z urzędu odszedł jakiś czas temu Tadeusz Siemek, który pracował także w dziale inwestycji.

  - Co się dzieje? - zapytał Marian Kokoszka. - Dla mnie to prawie jak kataklizm. Odwołuje się w bardzo krótkim czasie czterech naczelników. Jak się słyszy o kolejnych ruchach, to nasuwają się poważne wątpliwości. Jedno z tych odwołań  związane jest z oświatą. Dostałem pismo z komisji zakładowej oświaty i dotyczyło osoby, która przeciwstawia się temu odwołaniu bez podania jakichkolwiek powodów merytorycznych uzasadniających to odwołanie. Przyjechałem do pana, panie prezydencie, z pytaniem, jakie były przyczyny tego odwołania i nie dostałem odpowiedzi. Powiedział pan, że ustosunkuje się na piśmie do tego pisma komisji zakładowej.  Z tego pisma nie dowiedziałem się nic. Z informacji, którą zaczerpnąłem z tygodnika Korso - tam mówił pan o tych zmianach - też nie wyciągnąłem żadnego uzasadnienia merytorycznego. Jakie są przyczyny tak daleko idących zmian kadrowych w urzędzie miasta? Czy to jest próba zastosowania tego powiedzenia, teraz to my? Czy jest to próba odblokowania miejsca pracy dla jakiegoś prominentnego działacza waszych koalicji? Jestem zdumiony i kompletnie nie rozumiem tego. Jak jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? 

Zawsze ku pomocy

Następnie głos zabrał radny Zdzisław Nowakowski. 

- 21 lat temu rozpoczęła się moja bardzo owocna współpraca z naczelnikiem Arkadiuszem Gałkowskim. Był to bardzo trudny okres, gruntownej reformy szkolnictwa. Na panu Arkadiuszu spoczywały bardzo poważne obowiązki dokonania takich zmian ustrojowych w mieleckim szkolnictwie. Chcę w tym miejscu wyraźnie powiedzieć, Arkadiusz Gałkowski świetnie sobie z tymi problemami poradził, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Kierując mniej więcej od wielu lat CKPiDN, z definicji byłem skazany - w pozytywnym tego słowa znaczeniu - na współpracę w wydziałem edukacji. Moi współpracownicy przed sesją wyraźnie poprosili o to,  abym dziś na sesji zabrał głos. Zawsze ze strony Arka (red. Arkadiusza Gałkowskiego) otrzymywaliśmy pomoc, jeżeli się o nią zwróciliśmy. Pracownicy powiedzieli: "Panie dyrektorze, proszę podziękować panu Arkadiuszowi za współpracę". Nie jest moją rolą oceniać ruchy kadrowe, zawsze twierdzę, że osoba kierująca pracą miasta ma prawo do takich ruchów, jego decyzja. Życzę ci jednego - abyś na tym nowym odcinku miał dużo satysfakcji z pracy. Praca z Tobą była przyjemnością i będzie nią zawsze. 

- Rozumiem, że to jest decyzja suwerena - skwitował radny Kokoszka. - Ale zadaję pytanie: czy to jakiś blady strach padł, czy jakiś kataklizm się stał? W ostatnim czasie odeszło 4 naczelników! Pan Siemek, pan Urbański, pan Niziołek, pan Gałkowski... Kiedy będzie koniec?

Na zarzuty ze strony radnych odpowiedział prezydent Mielca, Jacek Wiśniewski.

Czasem trzeba zmian

- Widzę, że pan przewodniczący jest bardzo niecierpliwy, nie będę więc czekał na  następne osoby, które będą się wypowiadały. Chciałbym wrócić do czasów sprzed 4 lat, kiedy pan Tymuła dokonywał zwolnień ot tak. Tutaj nie ma żadnych zwolnień, nie ma kataklizmu. Ci pracownicy, którzy przeszli do innych zadań, przeszli za porozumieniem stron. To nie było tak, że był jakiś nakaz. Odbyliśmy rozmowy i dochodziliśmy do porozumienia. Te osoby są w urzędzie miasta, mają przydzielone nowe zakresy obowiązków i mają podobne warunki pracy i płacy. Odpowiedziałem na to pismo do związków zawodowych, cytując przepisy mówiące o tym, na podstawie czego takie porozumienie zostało zawarte. To nie było zwolnienie, to nie było odwołanie. To było porozumienie. Pan Arkadiusz Gałkowski otrzymał nowe wyzwania, nowe zadania i bardzo liczę na to, że w nowym miejscu pracy będzie tak wyśmienicie i wspaniale działał. Nikt nie ujmuje jego zasług, jeśli chodzi o wprowadzanie reformy. Dokonałem kilku zmian na podstawie spostrzeżeń pracy państwa naczelników, będąc czasami 10-12 godzin w pracy, przyglądając się zadaniom, wyciągając wnioski. Te decyzje nie były oparte na nagłym popatrzeniu na kogoś i powiedzeniu: "Ty mi się nie podobasz, ty idź pracować gdzie indziej". Nie działam jak pistolet. Przyglądam się, obserwuję i wyciągam wnioski. Żebyśmy mogli jeszcze poprawić jakość pracy urzędu miasta, muszą nastąpić pewne zmiany kadrowe. Pan Krzysztof Urbański skupi się teraz przede wszystkim na sporcie.

Proszę nie wkładać słów w moje usta

- Wydaje mi się, że dosyć dobrze znam przepisy prawa pracy - odpowiedział Marian Kokoszka. - Nie szukam dziury w całym, ale jeśli w tak krótkim czasie następują tak poważne zmiany, to moim obowiązkiem jest zadawanie pytań! W przypadku pana Gałkowskiego - skierowanie go z wydziału edukacji do MOSiR-u - tematycznie jest to tak odległa sprawa, że takimi działaniami można komuś tak uprzykrzyć życie, że on sam za chwilę zrezygnuje z pracy. Nie wiem, czy tak jest w tym przypadku. 

- Przewodniczący próbuje teraz wcisnąć w moje usta słowa, które obrażają mnie w tym momencie - odpowiedział mu prezydent Wiśniewski. - Jeśli pan twierdzi, że to było jakieś przymuszenie...

- Ja tak nie powiedziałem - odparł przewodniczący Marian Kokoszka.

- Ale pan sugeruje - kontynuował prezydent Wiśniewski. - Te rozmowy odbywały się przy świadkach. Wypraszam sobie, żeby pan tego typu tezy stawiał, że to jest jakiś spisek, jakiś podstęp. Zmiany zostały dokonane po roku czasu. 

 - Czy ja tu użyłem dziś słowa spisek? - pytał przewodniczący Kokoszka. - Zapytałem, jakie były uzasadnienia merytoryczne tych zmian, bo dotyczyły 4 poważnych wydziałów. Mówiłem o doświadczeniach, jakie mam w podobnych przypadkach. Nie wiem, jak tu jest. Niech mi pan nie mówi, że mówię o jakimś spisku. Zadałem panu w dobrej wierze pytanie, dostałem odpowiedź i przyjmuję ją do wiadomości. Pewnie wszyscy będziemy się przyglądać, co będzie dalej - dodał Kokoszka.

Człowiekiem się jest

W następnej kolejności głos zabrał radny Szczerba. 

-  Znałem się z panem Gałkowskim od wielu lat.  Swoje pierwsze kroki w zawodzie stawiałem pod jego egidą. Długo będzie miasto musiało na tak merytorycznie przygotowanego naczelnika czekać.

Odezwała się również radna Urszula Malińska. 

- Mówił pan o zwolnieniach Tymuły. A ja się pytam, ile zwolnił Kapinos? Może takie będziemy robili porównania. Człowiekiem się jest. A prezydentem się bywa!

MW | SzB

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
oczko
oczko 06.11.2019, 14:18
Mieleccy postkomuniści robią czystki w Urzędzie Miejskim. "Element niepewny" tak był dla nich niewygodny iż nawet podczas transmisji obrad XIII sesji Rady Miejskiej 30 października br. - były cuda w obrazie i dźwięku. Wpierw wygaszono obraz z kamerki. Potem ucięto całość wypowiedzi Mariana Kokoszki z PiS (od godziny 5:56 nagrania http://hdsystem.pl/fms/video/i… Obecnie w zamiast obrazu jest godło Mielca i dźwięk wzięty jakby z podsłuchu dawnego SB.

Pozostałe