Kiedy w szkole pisało się piórem... Wspomnienia ucznia sprzed wojny

  • 12.10.2019, 13:18
  • MW BW

Podziel się:

Oceń:

Kiedy w szkole pisało się piórem... Wspomnienia ucznia sprzed wojny Fot. BW Pan Stanisław Skrzypek studiuje swoje świadectwa.
System edukacji przechodził wiele reform. Zmieniają się czasy, technologie, wymagania uczniów, nauczycieli i rodziców. Specjaliści szukają najefektywniejszego rozwiązania, które zadowoli wszystkich. Póki co wróciliśmy do starego modelu szkoły podstawowej ośmioklasowej. A jak szkołę pamiętają nasi dziadkowie? Zapytaliśmy o to naszego najstarszego rozmówcę, pana Stanisława Skrzypka, który bardzo dobrze pamięta przedwojenną edukację.

Choć czasy dzieciństwa pan Stanisław ma już dawno za sobą, to słuchając jego wspomnień, mamy wrażenie, jakby akcja rozgrywała się wczoraj. O szkole opowiada z własnych doświadczeń, z tego co przeżył i na wszystko ma stosowne dokumenty (świadectwa jeszcze ze szkoły w Zarówniu, a potem w Padwi). Nie są to opowieści wyssane z palca, tylko rzetelnie przedstawione własne przeżycia.

Nie każdy miał tyle szczęścia, żeby w czasie wojny oraz w trakcie kolejnych lat przemian ustrojowych państwa polskiego zachować swoje dokumenty przedwojenne. Wojna siała spustoszenie, ginęli ludzie, budynki były niszczone, a co dopiero pojedyncze kartki papieru.

Żona pana Stanisława nie miała tyle szczęścia i niestety w trakcie wojny jej rodzina straciła dach nad głową. Ich dom został zbombardowany i zrównany z ziemią.

 
Szkoła publiczna

W Zarówniu była szkoła dwuklasowa i pracowało w niej dwóch nauczycieli. Przeważnie było to małżeństwo, które zamieszkiwało budynek szkolny. A szkołę stanowiły dwie klasy dla uczniów, korytarz oraz dwa pokoje i kuchnia dla pracowników. Po zakończeniu szkoły w Zarówniu, jeśli ktoś chciał kontynuować naukę, to mógł pójść do szóstej klasy w Padwi.  - Inaczej wyglądała sytuacja np. u mojej żony w Babulach - wspomina pan Stanisław. - Oni przyjmowani byli do klasy piątej, bo był niższy poziom.

Nauka była obowiązkowa tylko przez pięć klas. Kolejne lata kształcenia były dla tych, którzy chcieli dalej zdobywać wiedzę.

W Padwi oprócz szkoły dla Polaków, była również niemiecka. Zamieszkiwało tu wielu Niemców, ale oni chodzili do swojej szkoły (mieli swoje szkoły, swoich nauczycieli i kościoły).

 
Zachowanie najważniejsze, później religia

W szkole nie było łatwo o dobrą notę. Na ocenę bardzo dobrą mógł umieć nauczyciel i profesor, na dobrze tylko najlepszy uczeń w szkole.

- A cała reszta mogła najwyżej otrzymać dostateczny - kontynuuje nasz bohater.  Czego uczyła się ówczesna młodzież? Najważniejsze było sprawowanie, później religia, polski, rachunki z geometrią, przyroda, geografia, historia, plastyka, roboty ręczne, muzyka, ćwiczenia cielesne. Te ostatnie to dzisiejsze wychowanie fizyczne. A jakie ćwiczenia były w modzie  przed wojną? Głównie gimnastyka, ćwiczenia z wykorzystaniem swojego ciała: przysiady, pompki, skłony. Nie brakowało również gier zespołowych, ale nie była to piłka nożna, wówczas grywano w palanta.

 Raz w tygodniu była religia, ksiądz mógł również pełnić funkcję opiekuna klasy, a klasa liczyła około 30 dzieci.

 
 Podręcznik z pokolenia na pokolenie

Przed wojną uczniowie nie dostawali podręczników za darmo, trzeba było je samemu zakupić. Wiązało się to z wyprawą do Mielca, do księgarni. To tam zaopatrywano się w podręczniki do wszystkich przedmiotów. Dzieci o książki dbały i to bardzo. Była bieda i nie każdego było stać na nowe podręczniki. - Staraliśmy się, żeby nie uszkodzić kartek i żeby można było odsprzedać je młodszemu koledze za rok - mówi pan Stanisław. - W tamtych latach nie było długopisów, zamiast tego mieliśmy atrament. W szkole nie było krzeseł i stolików tylko ławka. W blacie była dziura przeznaczona na kałamarze. W kałamarzu był atrament, maczało się w nim pióro i pisało. Atramentu nie nosiliśmy w torbie, bo mógł się rozlać i ubrudzić książki. Oprócz tego każdy z nas miał ołówek i gumkę.
Chcesz, to chodź

- Lekcje trwały mniej więcej od 8 rano do pierwszej albo drugiej po południu - przypomina sobie pan Stanisław. - Pamiętam, bo o 2:10 jechał pociąg i czasami udało się na niego przez chwilę popatrzeć.

Z Zarównia do Padwi jest około 3,5 km, cały ten dystans pan Stanisław pokonywał pieszo, codziennie dwa razy - z i do szkoły. Rodzice mówili: chcesz chodzić do szkoły, to chodź. I to dosłownie. Trasa w jedną stronę zajmowała mu prawie godzinę. A warunki pogodowe były różne, było ciepło i przyjemnie, chłodno i mokro oraz bardzo zimno. Zimy to bywały ciężkie, nie to co teraz, dochodziło nawet do 26 stopni  mrozu.  - Ale człowiek chciał chodzić do szkoły. Sam prosiłem mamę, żeby mnie zapisała - wspomina pan Stanisław.

 
Przedwojenny patriotyzm

 Lekcje odbywały się 6 razy w tygodniu, od poniedziałku do soboty. Siedziało się we trzech w jednej ławce.  Dziewczynki i chłopcy siedzieli w osobnych rzędach. Podobnie jak dzisiaj, na środku sali była tablica i kreda.

 Uczniowie mieli respekt wobec nauczycieli. Siedzieli cicho na lekcjach. Niewyobrażalne było rozmawiać w trakcie zajęć. Lekcje zawsze zaczynały się od modlitwy.

 Zadania były zadawane do domu, najwięcej z rachunku oraz dużo wierszyków i piosenek do nauczenia się na pamięć. - Przed wojną był ogromny patriotyzm, i takie treści musieliśmy zapamiętać. Do dziś świetnie pamiętam niejeden wiersz, np. Kto ty jesteś? Polak mały... - recytuje nasz rozmówca.

 
Każdy ważny

Nauczyciele co jakiś czas sprawdzali naszą wiedzę na sprawdzianach oraz w trakcie odpytywań. Z geografii uczyło się o każdym kraju, czy jest rolniczy czy przemysłowy.  - Musieliśmy znać rzeki, miasta, stolice. Jak ktoś się nie uczył, to dostawał niedostateczny i musiał powtarzać klasę - mówi pan Stanisław.

Oprócz zajęć szkolnych mieliśmy pełno obowiązków domowych. Jak to na wsi, trzeba było krowy paść, pomagać przy gospodarce i znaleźć czas na naukę. Rodzice kazali pomagać, a nauczyciele kazali się uczyć i każdego trzeba było słuchać.

 

Jak sam pan Stanisław mówi: Nie były to łatwe czasy, ale się przeżyło. Słuchając tych wspomnień, pewnie każdy uczeń zacznie doceniać pięciodniowy system nauczania. Ale z drugiej strony, pewnie niejeden nauczyciel zazdrości tej ciszy na lekcji...

MW BW

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe