"Jak dzieci w piaskownicy!", czyli małe spięcia na sesji rady miasta

  • 27.04.2019, 08:41 (aktualizacja 28.04.2019, 11:24)
  • MW
Podziel się:
Oceń:
"Jak dzieci w piaskownicy!", czyli małe spięcia na sesji rady miasta
Jak z mało kontrowersyjnego punktu obrad rady miejskiej można stworzyć ożywioną dyskusję? Bez problemu udaje się to mieleckim radnym. Wniosek o bezpłatne przejazdy środkami komunikacji publicznej zamienił się w pełen wycieczek osobistych spór.

Punkt 9 ostatniej sesji Rady Miejskiej w Mielcu brzmiał następująco: "Podjęcie uchwały o zmianie uchwały w sprawie ustalenia uprawnień do przejazdów bezpłatnych i ulgowych komunikacji miejskiej w Mielcu, realizowanych na obszarze Gminy Miejskiej Mielec oraz gmin, które przystąpiły do porozumień". Nie brzmi zbyt fascynująco? Jak się potem okazało, nawet taka uchwała, co do której wszyscy się zgodzili, że jest potrzebna i należy ją podjąć, może skłonić do wyciągania z szafy różnych trupów, postępków i starych historii z życia. 

Miłe złego początki

 Dyskusja nad tym punktem wcale nie zapowiadała się burzliwie. Naczelnik Wydziału Dróg, Transportu i Działalności Gospodarczej, Monika Skowrońska Ziomek, przedstawiła prezydencką propozycję nowej uchwały, a mianowicie przejazdów bezpłatnych i ulgowych środkami komunikacji miejskiej dla zasłużonych dawców przeszczepów i działaczy opozycji antykomunistycznej lub osób represjonowanych z powodów politycznych. Projekt uchwały zyskał aprobatę Komisji Budownictwa i Gospodarki Komunalnej. W zamierzeniu miało to mieć pozytywny wydźwięk społeczny. Uchwała rzeczywiście może się społeczeństwu podobać, ale co z dyskusją, która nastąpiła przed głosowaniem? 

Jako pierwszy głos zabrał radny Radosław Swół, który zwrócił się z pytaniem do prezydenta. Nie spodobało mu się przede wszystkim uzasadnienie uchwały, a mianowicie to, że bezpłatne przejazdy mają stanowić skromne uhonorowanie odważnej postawy członków opozycji antykomunistycznej. Radny, choć "całym sercem jest za przyjęciem ustawy", wytknął jednak prezydentowi dysonans i sprzeczność w jego działaniach. - Jednocześnie honoruje pan osoby, które represjonowały opozycję. Do Rady Nadzorczej MKS-u powołuje pan członka aparatu represji. Nie wiem, jak się będą czuły osoby, które wystąpią o ten imienny bilet. Bo wygląda to dziwnie. Darmowy bilet dla represjonowanych, miejsce w radzie nadzorczej dla działaczy. Z czego wynika wdzięczność dla ludzi? - zarzucił prezydentowi radny Swół. 

Prezydent nie pozostał mu dłużny, gdy ironicznie podziękował radnemu za zainteresowanie historią i potwierdził, że też się nią inspiruje. - A czy pan zna historię swoich kolegów? Również pana Kapinosa? Proszę doczytać, dowiedzieć się, wtedy będziemy mogli dyskutować - ripostował prezydent Wiśniewski. 

Radny Swół zauważył, że do rady miejskiej członków wybiera społeczeństwo, natomiast do rady nadzorczej - prezydent. 

 

Atmosfera się zagęszcza

 

Wtedy głosu zażądał radny Fryderyk Kapinos. - Czy to o mnie chodzi? No bo pan powiedział, pana Kapinosa. Czy to o mnie czy o innego? - pytał. Kiedy prezydent potwierdził, że miał na myśli właśnie jego, radny Kapinos zażądał przytoczenia tej historii. Choć przewodniczący rady Bogdan Bieniek próbował ostudzić emocje, Kapinos nie dał sobie przerwać. - Ale pan prezydent publicznie przywołuje moje nazwisko! Ja chcę wiedzieć, dlaczego! - mówił Fryderyk Kapinos.

Prezydent wycofał się, twierdząc, że dyskusja zaczęła się od interpretacji uchwały radnego Swóła i przywołania przez niego nieznanych prezydentowi ludzi. Radosław Swół obruszył się, że prezydent nie może nie znać nazwisk, które wymienił i wciąż nie mógł wyjść ze zdumienia, że honoruje się zarówno ofiary, jak i sprawców.

- Bo ja patrzę przez pryzmat fachowości tych osób! - odpalił prezydent. 

Sytuację próbował łagodzić radny Kokoszka, który apelował o zachowanie spokoju. - Nie zachowujmy się jak dzieci w piaskownicy! Niepotrzebne są takie emocje! Padło konkretne pytanie, trzeba było konkretnie odpowiedzieć. To jest niepoważna debata! Zajmijmy się tym, co do nas należy! - mówił Marian Kokoszka. Zarzucił też prezydentowi, że pytanie było oczywiste i proste, a na nie nie odpowiedział. 

- Czemu pan na mnie patrzy? Przecież to nie było pytanie do mnie - dziwił się przewodniczący rady Bogdan Bieniek.

Jako następny głos zabrał prezydent Wiśniewski, widocznie już zmęczony tematem: - Ale jaki ma to wpływ na uchwałę? - zapytał retorycznie.

Fryderyk Kapinos wtrącił do sprawy swoje trzy grosze, choć niezwiązane z tematem dyskusji. - Po sesji albo w przerwie proszę o tę moją historię, żeby pan mi ją przekazał i jakie źródła są tej historii - zwrócił się do prezydenta. 

Dyskusję podsumował swoją opinią na ogólną sytuację komunikacji miejskiej radny Swół: - Zgadzam się, że w MKS-ie jest potrzebny ktoś od propagandy, bo jak widzę, że pusty autobus goni drugi wolny autobus, to się zastanawiam, jak to jest zarządzane.

Ustawa dająca prawo do bezpłatnych i ulgowych przejazdów dawcom przeszczepów i członkom opozycji antykomunistycznej została przyjęta jednogłośnie. 

MW

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
sfj
sfj 27.04.2019, 21:58
dlaczego osoba z emerytura prezydencka, generalska (powyzej 5000) ma jezdzic gratis a osoby pracujace z dochodami np 800zl na szlonka rodziny musza placic? kiedy skoncza sie te dziwolagi?

Pozostałe