Nadeszła już ta największa z nocy...

  • 21.04.2019, 10:51
  • MW
Podziel się:
Oceń:
Nadeszła już ta największa z nocy...
Nadchodzą podobno najpiękniejsze ze świąt. Może nie mają atmosfery Bożego Narodzenia, z tą ciemnością, światełkami, kolędami i prezentami, ale Wielkanoc też swój urok ma. Przede wszystkim świadczy o tym, że nadchodzi już wiosna. A do tego jedzenie na wielkanocnym stole zazwyczaj nie ma sobie równych. Bo kto piecze mazurki, serniki i babki na co dzień?

Wielkanoc to oprócz pamiątki Zmartwychwstania, przede wszystkim  święto rodzinne, podczas którego bardzo ważne jest jednak jedzenie. Najsłynniejszym symbolem Wielkanocy jest jajko. Przeciętny Polak je jedno jajko co 2-3 dni. W święta ta statystyka dramatycznie rośnie. Jaja w koszyczku, w żurku, w tradycyjnej sałatce jarzynowej, z majonezem, na ciepło i zimno... Kury muszą się w tym okresie wyjątkowo starać. Na szczęście, w naszym kraju jest więcej kur niosek niż ludzi, bo około 40 milionów. Jest komu wyprodukować symbol Wielkanocy! A znieść jajko to nie takie byle co. Zniesienie jednego jajka zajmuje kurze bowiem ponad 24 godziny. A ile zajmuje zjedzenie go? Najczęściej jeden kęs...

 

Skąd wzięły się pisanki? 

 

Jajka, jak powszechnie wiadomo, oprócz tego, że są spożywane, to służyć mają również za ozdobę, stąd zwyczaj ich malowania czy ozdabiania w różny sposób. A skąd wziął się ten zwyczaj. Ano tradycja mówi o tym, że to Maria Magdalena, wracając od pustego grobu, znalazła w domu zafarbowane jajka. Kiedy więc chodziła i głosiła uczniom Dobrą Nowinę, to dodatkowo rozdawała w gratisie pisanki. Inna wersja mówi o tym, że kamienie, którymi ukamienowano świętego Szczepana, zamieniły się w malowane jajka. Inne źródła podają, że kiedy mężczyźni nie chcieli kamienować Jezusa, to ich żony podsuwały im jajka z kolorowymi obrazkami, żeby zająć ich innymi, pożytecznymi rzeczami. Która wersja jest prawdziwa, nie wiadomo, faktem natomiast jest, że tradycja przetrwała do dziś i trzyma się mocno. Kiedyś trzeba było do farbowania jajek wykorzystywać naturalne składniki, jak mech czy łupinki cebuli, ale dzisiejsza technika poszła na tyle do przodu, że gotowe barwniki dostępne są na każdej niemal sklepowej półce. Inną miłą tradycją  związaną z jajkami - przynajmniej dla mężczyzn - było obdarowywanie chłopaka, który wpadł dziewczynie w oko, jak największą ilością jaj. Jeśli któryś dobrze się zakręcił, to mógł uzbierać darmowe jedzenie na wiele nadchodzących  dni...

Kiedyś w czasie postu co dzień jedzono żurek, i to nie przygotowywany z kiełbaską i jajkiem, ale jako zwykła zupa, co najwyżej z odrobinką chleba. Po czterdziestu dniach takiej diety wszystko może się przejeść, w czasie ostatnich dni postu robiono więc symboliczny "pogrzeb żurku", kiedy całe garnki zupy wylewano na ziemię. Niestety, w niedzielę rano sytuacja wróciła do normy, bo na stole znów pojawiał się żurek, tyle że tym razem już na kiełbasie i ze wszystkimi możliwymi dodatkami. Jeszcze gorzej traktowano śledzia, który też stanowił podstawę wielkopostnego jadłospisu. Jego to po prostu wieszano na sznurku albo przybijano do drzewa.

 Oprócz tradycyjnych jajek, z Wielkanocą najbardziej kojarzą się milutkie zajączki i kurczaczki. Szczególnie te czekoladowe, obecne w każdym koszyczku. 76 % ludzi zaczyna jeść czekoladowego zająca od uszu. Pozostali muszą więc zaczynać od ogona. Zawartość koszyka jest jednym z największych wydatków ponoszonych w święta. Przeciętna polska rodzina na  Wielkanoc wydaje 300 złotych. Ciekawe, ile z tej kwoty poświęca się na środki czystości? Bo każdy wie, z czym wiąże się Wielkanoc. Pewnie, że z mszami, koszyczkiem, jajami i kiełbasą, ale przede wszystkim - z generalnymi porządkami. Podobno  takie porządki oznaczają nie tylko to, że mama lub żona krzyczała cały poprzedni tydzień, że trzeba umyć okna, ale też symbolizować mają oczyszczenie domu ze zła i zimy. Trudno stwierdzić, czy to działa, skoro na pewno mnóstwo przedświątecznych kłótni wywołują oskarżenia o źle starte kurze... 

 

Zima czy wiosna? 

 

Dlaczego, choć inne święta są sztywno umocowane w kalendarzu, to ta największa chrześcijańska uroczystość przemieszcza się po różnych niedzielach marca i kwietnia? Bo akurat dla tego święta zastosowano nie zwykły kalendarz słoneczny, którym żyjemy na co dzień, ale kalendarz księżycowy, zapożyczony na tę jedyną okazję od Żydów. Według tamtego zwyczaju święta wypadają więc w pierwszą niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca.

Jako że Wielkanoc to święto ruchome, czasami odbywa się w wiosennej aurze, a czasami święcić baranki trzeba iść w kożuchu. W 1962 roku najwyższą temperaturę odnotowano w poniedziałek wielkanocny, 23 kwietnia - 29.4°C. Na przeciwnym końcu skali jest rok 2013 i 9.7°C zanotowane w Solinie.

W tym roku możemy liczyć na więcej szczęścia, skoro święta wypadną pod koniec kwietnia. Jedno jest pewne: w poniedziałek wieczorem któryś z wujków powie: "święta, święta i po świętach...".

MW

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe