Źle się dzieje na mieleckim SOR-ze...

  • 20.04.2019, 06:27
  • MW
Podziel się:
Oceń:
Źle się dzieje na mieleckim SOR-ze...
To, że mielecki szpital ma poważne kłopoty, wiadomo nie od dziś. Ale ostatnio na światło dzienne wychodzi coraz więcej kontrowersji związanych z funkcjonowaniem szpitalnego oddziału ratunkowego. Pisaliśmy już o głośnym przypadku nierozpoznania załamania biodra, jednak nasza czytelniczka podzieliła się kolejną historią z mieleckiego SOR-u...

Przypomnijmy. 25 marca na SOR w Mielcu karetką został przywieziony nastolatek, który po lekcji wychowania fizycznego skarżył się na ból nogi. Pomimo bólu i łez dziecko czekało na przyjęcie kilka godzin. Po wykonaniu prześwietlenia i postawieniu diagnozy, chłopiec z receptą na leki przeciwbólowe został odesłany do domu. Ból nie ustępował, zmartwieni rodzice postanowili skonsultować się z innym lekarzem. W tym celu pojechali do szpitala w Tarnobrzegu, jednakże z powodu braku skierowania zostali odesłani do dyżurującej obok przychodni, która miała możliwość wypisania skierowania. Po zdobyciu wszystkich wymaganych papierów chłopiec został przyjęty do tamtejszego szpitala. Dyżurujący lekarz po wstępnym badaniu nie krył zdziwienia, że w takim stanie dziecko zostało wypuszczone do domu. Chłopca od razu przyjęto na oddział, spędził tam 5 dni. Rozpoznano u niego złamanie biodra.

 

Odesłali bez badań 

 

Nasza czytelniczka, pani Marta, też ma sporo pretensji do mieleckiego oddziału ratunkowego. Po omdleniu została z niego wypuszczona bez badań, a podstępna choroba rozwijała się dalej. Kiedy po kilku miesiącach wróciła na SOR w stanie ciężkim, na przyjęcie czekać musiała 4 godziny... 

  - Byłam w szpitalu, bo chciałam zrobić wyniki. Jeszcze nie doszłam do laboratorium, a zasłabłam i upadłam. Panie z diagnostyki zabrały mnie do punktu pobrań, położyły na łóżku. Nie odzyskiwałam przytomności przez dłuższą chwilę, zadzwoniły więc na SOR. Ratownik przyjechał i zabrał mnie na wózku na izbę przyjęć. Nawet on mówił mi, że pobędę w szpitalu do wieczora, bo to chwilę zejdzie, zanim zrobią mi wszystkie badania. Mojemu przyjacielowi, z którym tam byłam, kazał wracać do domu, bo był święcie przekonany, że wyjdę najwcześniej wieczorem. Panie z laboratorium też twierdziły, że w szpitalu zajmą się mną dokładnie, bo utrata przytomności z czegoś musiała się wziąć. A one przecież wiedzą, co mówią. Na SOR-ze położyli mnie na łóżku i zrobili tylko EKG, z resztą czekali na panią doktor, która miała zlecić inne badania, żeby zbadać przyczynę tego omdlenia. Po godzinie przyszła pani doktor, zapytała, jak się czuję, nie badając mnie w ogóle, wzięła tylko za rękę. A karta do wypisu była już przygotowana, jeszcze zanim do mnie podeszła...  Zdążyłam wrócić do laboratorium, a panie tam były bardzo zdziwione. - To pani wyszła? U nas pani nieprzytomna leżała i panią wypisali? - Nie mogły uwierzyć własnym oczom. Potwierdziłam, że lekarka wypuściła mnie bez żadnych badań. Widać zresztą na wypisie, że nie ma tam żadnych wyników. W ogóle nic nie zrobiono i mnie wypisali! Po dwóch miesiącach wróciłam na mielecki SOR w stanie zagrożenia życia. Mój lekarz rodzinny rozpoznał problemy z  tarczycą, już zapadałam w śpiączkę, już nic nie czułam... - opowiedziała nam swój przypadek pani Marta z Mielca.

 

Czekając na pomoc

 

Na skierowaniu do szpitala możemy przeczytać, że w rozpoznaniu choroby znalazł się przełom tarczycowy. Jest to nagły i zagrażający życiu stan, powikłanie nadczynności tarczycy. Dolegliwość pojawia się u pacjentów, u których nadczynność tarczycy jest nieleczona, dodatkowo są oni w złym stanie ogólnym. 

- Ta choroba się u mnie rozwijała od dłuższego czasu, może nawet od lat. Szwankowała mi pamięć, bywałam nieprzytomna,  miałam problemy z mową. Ale kiedy lekarz zobaczył wyniki i w jakim stanie jestem, wypisał mi pilne skierowanie do szpitala, natychmiastowe, bo już groziła mi śpiączka. Na przyjęciu na SOR-ze byłam na godzinę 18, a przyjęli mnie o 22! Na izbie nie było już nawet wolnych krzeseł, więc osunęłam się na podłogę i tak siedziałam cztery godziny, a byłam w stanie ciężkim! Już bym się tam za chwilę położyła! Jak dostałam się w końcu o 22 na oddział wewnętrzny, to pani doktor powiedziała, że za chwilę mogłabym dostać wylewu... Już bym nie odzyskała przytomności. Lekarka powiedziała nawet, że to pierwszy przypadek w szpitalu, że pacjent w takim ciężkim stanie, z przełomem tarczycowym, przeżył! Z takim wynikiem ludzie umierają. Na oddziale zrobili mi wszystkie badania i troskliwie się mną zajęli. A SOR? Zobaczyli skierowanie - pilne skierowanie! - zagrażające życiu, i cztery godziny przyjęcia?! W ogóle ich nie interesujemy, siedziałam na ziemi, to tylko ktoś podstawił mi wózek. Po co ma być ten SOR, skoro ich ludzie nie obchodzą? Gdyby wcześniej zrobili mi te badania, gdy byłam tam pierwszy raz, to by zobaczyli, że słabnę, ale nikogo to nie obchodzi... Teraz ten oddział całkowicie upada. Nie ma lekarza, nie ma nikogo, kto by się zainteresował? W szpitalu bardzo się przejęli. Zaraz mnie poratowali, oddziałowi wewnętrznemu należy się podziękowanie. A SOR? Lepiej, żeby nie istniał - podsumowuje nasza rozmówczyni.

".

  

MW

Komentarze (6)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
asu
asu 27.04.2019, 17:13
to nie pierwszy przypadek,z moja matka bylo podobnie
med.
med. 21.04.2019, 16:20
Przełom tarczycowy hipometaboliczny

Przełom tarczycowy hipometaboliczny – zagrażający życiu stan polegający na krytycznym zmniejszeniu funkcji życiowych i czynności układu nerwowego na skutek spadku poziomu hormonów tarczycy. Przejście z niedoczynności tarczycy do przełomu najczęściej odbywa się W KILKA DNI po zakażeniu, zażyciu narkotyków (w tym alkoholu) lub urazie.
A gdzie wizyta u lek. rodzinnego w tym czasie???????????
Człowiek V1
Człowiek V1 21.04.2019, 15:14
Historia prezentowana przez pacjentkę może być jak najbardziej autentyczna jeżeli uwzględnimy istotę choroby tej, że osoby - gdyż jak najbardziej wymagała poszerzonej diagnostyki by dokładnie ocenić st. kliniczny. I to jest jeden wątek a drugi to ta olbrzymia machina, tyle że jak z gumy czyli (oddział Ratunkowy ), Tam po tej drugiej str. barykady też są ludzie którzy muszą być jak ta guma ale człowiek to nie elastyczny twór i tu rodzi się pytanie co gdy pęknie???
Oczywiście tragedia! bo to przecież chodzi o zdrowie i szanse na przeżycie gdy spotka nas nieszczęście bądź zapadniemy nagle na ciężką chorobę i w takiej sytuacji SOR staje się pierwszym a czasem ostatnim ogniwem naszego istnienia. Więc nasuwa się tu pewna refleksja kogo winić? Ludzi którzy są przeciążeni psycho-fizycznie i nie trudno im do błędu czy może warto wprowadzić bardziej radykalne kryteria by zredukować ilość osób które nie wymagają działań w obszarze SOR-u.? Frustrujący jest fakt, że każdy komentuje na swój sposób ale nikt nie poddaje do opiniowania dobrych rozwiązań na usprawnienie procedur.
Mielczanin
Mielczanin 20.04.2019, 21:07
Hmmm tak czytam to co jest napisane powyżej.. I nasuwa mi się pytanie... Co byście ludzie zrobili gdyby zamknęli sor.. Gdzie byście chodzili w takim razie.. Ha ha piszecie jedno a za chwilę przeżycie sobie.. Ja tam byłem jako pacjent przez zupełny przypadek z migotanie przedsionkow i wszystko super.. Piszecie że ludzie umierają na sor.. Pewnie ze tak bo takie " ćwierć mózgi" jak ci co piszą negatywne komentarze chodzą tam się przebadac od tak bo u rodzinnego kolejki.. Rzetelność osoby piszacej wnioskuję po tym artykule też budzi wątpliwość.. I znając życie obraz całej sprawy znany tylko z jednej strony...
A
A 20.04.2019, 14:41
,, Po co ma być ten SOR, skoro ich ludzie nie obchodzą? " - święte słowa. SOR w Mielcu tu porażka.
Gosc
Gosc 20.04.2019, 09:21
Dajcie im podwyzki ...

Pozostałe