Mieszkańcy Łysakowa: Czujemy się oszukani!

  • 6.12.2018, 09:27 (aktualizacja 06.12.2018 09:32)
Podziel się:
Oceń:
Mieszkańcy Łysakowa: Czujemy się oszukani!
- Nie może nowa władza przychodzić i zmieniać decyzje poprzednika – mówią mieszkańcy Łysakowa. Jedna z pierwszych decyzji nowego wójta wywołała burzę w lokalnym środowisku. Oburzeni ludzie protestują i mówią dość.

Obiecane przez poprzedniego wójta trzy urządzenia służące dzieciom do zabawy, które miały zostać zamontowane na miejscowym placu rekreacyjnym znajdującym się w przysiółku Podmoście w Łysakowie, decyzją sołtysa i rady sołeckiej mają zostać umieszczone w innym miejscu.

Na spotkanie z dziennikarzem "Korso" przyszło kilkadziesiąt osób, dobrze przygotowanych do rozmowy i z jasno określonym celem.

Jak mówią mieszkańcy przysiółka Podmoście z Łysakowa, poprzedni wójt gminy Czermin, Leon Getinger, na wrześniowym spotkaniu wiejskim zapewnił, że z poczynionych przesunięć i oszczędności budżetowych doposaży tamtejszy plac rekreacyjny.

- O doposażenie placu zabaw na przysiółku Podmoście w Łysakowie walczymy mniej więcej 6 lat, natomiast konkretna obietnica padła około 3 miesięcy temu i złożył ją poprzedni wójt – przekazuje nam Walenty Dulik, były radny gminny.

Chodzi o karuzelę, huśtawkę i konika na sprężynie o wartości 7 tysięcy złotych. Warto zaznaczyć, że z placu oprócz mieszkańców Łysakowa korzystają liczni mieszkańcy Czermina - przysiółka Grądy.

 

Jednak po wyborach nowy wójt Sławomir Sidur zdecydował się na inną lokalizację wspomnianych urządzeń. Mają one być zamontowane przy Szkole Podstawowej w Łysakowie, oddalonej od przysiółka Podmoście o prawie 3 kilometry. Obecny wójt tłumaczy, że tak postanowił w oparciu o decyzję sołtysa i rady sołeckiej wsi Łysaków.

Takiej sytuacji nie wytrzymała duża grupa mieszkańców wsi, mówiąc, że czara goryczy się właśnie przelała.

- Wszyscy, którzy obejmują władzę, powinni pamiętać o tym, co wcześniej obiecują. Obecny wójt Sławomir Sidur  był na wrześniowym zebraniu i słyszał, jakie były propozycje i co się obiecuje ludziom. Dziwne jest to, że on w momencie, kiedy objął władzę, zaczął to podważać. Tym bardziej że szkoła ma już takie urządzenia, to jest dublowanie tego wszystkiego, co tam już jest – mówi Paulina Dulik – Kopera.

Winni sołtys i radni

Mieszkańcy przysiółka Podmoście twierdzą, że za całe zamieszanie odpowiada sołtys wsi Łysaków i większość radnych sołeckich.

- Sołtys i większość radnych sołeckich działają na drugiej stronie Łysakowa i to też nie w całości, tylko tam, gdzie jest szkoła, dom ludowy i remiza, natomiast cała reszta jest zaniedbana – mówi przedstawicielka dużej liczby mieszkańców części Łysakowa, Paulina Dulik – Kopera.

- Podział wsi dostrzegalny jest od kilku lat, natomiast nikt z tym nic nie robi, każdy machnął ręką na to, że nie da się nic z tym zrobić. Do momentu, kiedy sołtys nam nic nie odbierał, zostawialiśmy to w spokoju, jednak w momencie, kiedy nam coś obiecanego odbiera, powiedzieliśmy dość – dodaje z oburzeniem.

W czynie społecznym

W Łysakowie sprawdziło się to, co zdarza się wyjątkowo rzadko, a mianowicie solidarny czyn społeczny.

- Kilkanaście lat temu padł pomysł lokalnej młodzieży z przysiółka Podmoście, żeby zrobić tu boisko. Rodzice zgodzili się, zapewniając, że pomogą w jego budowie. I tak sąsiedzi zaczęli karczować teren, który był mocno zarośnięty, uruchomili traktory i zaczęli orać. Pomagało wiele osób w czynie społecznym. Przekazywali drewno na budowę altany, cegły na zbudowanie grilla, opony do ogrodzenia boiska. Udało się. Dzięki ciężkiej pracy i również pomocy ze strony gminy mamy świetne miejsce do rekreacji. Brakuje tylko kilku urządzeń, aby dzieci mogły tu ciekawie spędzać czas. Teren ten jest otwarty dla wszystkich mieszkańców gminy – mówi Paulina Dulik – Kopera.

- 15 lat temu z kolegami podjęliśmy inicjatywę budowy tego miejsca, ze wsparciem wtedy jeszcze radnego Walentego Dulika. W drugiej części Łysakowa panuje takie przekonanie, że pan Dulik wybudował wszystko dla siebie i dla swoich wnuczków, ale to nie jest prawda, bo wszyscy w tym uczestniczymy od początku i włożyliśmy tu bardzo dużo pracy, bo własnymi siłami zbudowaliśmy to miejsce i chcemy, żeby ta inicjatywa była kontynuowana i wspierana przez całą wieś, a nie tylko przez nas – dodaje Damian Frelas.

Niepotrzebny podział

- Mieszkam tutaj, wybudowałem dom. Próbuję się zintegrować ze społeczeństwem. Mam takie odczucie, że ta nasza kochana wieś zaczyna być podzielona na kilka elementów. Tu jest jedna część, tam jest druga. A nasz sołtys idzie tylko i wyłącznie w jedną stronę. Nie może tak być i musimy zrobić coś, aby zjednoczyć tę wieś. Musimy w przyszłych wyborach na sołtysa wytypować takiego kandydata, który będzie rządził sprawiedliwie, który mądrze będzie zarządzał naszą wsią – mówi kolejny zaniepokojony mieszkaniec Łysakowa, Mariusz Kseń.

- Pochodzę z tamtej części Łysakowa, moje dzieci chodzą tam do szkoły i nigdy nie widziałem, żeby ktoś tam stał w kolejce na ten plac zabaw przy szkole,  żeby ktoś czekał, by z niego skorzystać. Tam jest Łysaków, tutaj też jest Łysaków - czemu dzielić wieś, czemu ma być wszystko tam, skoro tutaj też może być? – pyta zirytowany mieszkaniec Łysakowa.

 - Cała rada sołecka, oprócz naszego przedstawiciela, podobnie jak i sołtys, podchodzą do tego miejsca jak pies ogrodnika. Sami nie zjedzą i innym nie dadzą. Tutaj wszystko robiliśmy w czynie społecznym, za darmo. Gmina oczywiście wsparła finansowo budowę altany, a druga strona Łysakowa wiecznie z tym ma problem. Skąd, za co, po co? Nie patrzą na Łysaków jako na jedność, tylko wszystko ciągną w swoją stronę – mówi kolejny młody mieszkaniec Łysakowa.

Walczą!

Gdy mieszkańcy przysiółka Podmoście dowiedzieli się o nowej lokalizacji urządzeń, przystąpili do działania. Zebrali blisko 100 podpisów pod petycją, w której domagają się zmiany decyzji podjętej przez wójta. Reprezentanci przyszli także na sesję rady gminy, która miała miejsce w ubiegły poniedziałek, 26 listopada. Nowa rada zebrała się w nowej kadencji dopiero po raz drugi i już musiała zmierzyć się z trudnym do rozwiązania konfliktem.

- Pan wójt na sesji nie był skory do podania propozycji rozwiązania tego problemu. Wszystko wisiało w powietrzu. Wywołany przeze mnie do odpowiedzi na pytanie, co my, mieszkańcy, możemy z tą jego decyzją zrobić, powiedział, cytuję: że jeżeli mam siłę sprawczą i wymogę na sołtysie i radzie sołeckiej inną decyzję i ta decyzja zostanie mu przedłożona, to on jest w stanie zmienić decyzję lokalizacyjną.

Na sesji ustalono, by zwołać zebranie wiejskie i tam podjąć ostateczną decyzję co do miejsca zamontowania urządzeń.

Facebook pomógł?

Nie pozostało nic innego, jak tylko najszybciej zwołać zebranie wiejskie.

- Po sesji około godz. 20:00 skontaktowałam się z nową radną, panią Banik, z prośbą, aby w trybie pilnym uzgodnić datę zebrania wiejskiego. Niestety, pani radna następnego dnia, po kolejnych naciskach odpowiedziała, że nie może się dodzwonić do pana sołtysa, a fizycznie nie jest w stanie do niego pojechać. Poprosiłam ją, aby sprawę tę przekazała drugiemu radnemu z naszej wsi. Ale dalej była cisza – opowiada Paulina Dulik – Kopera.

- W związku z tym nie pozostało  mi nic innego, jak poinformować wszystkich poprzez Facebooka, jaki był przebieg mojej rozmowy z panią Banik i dlaczego nie ma jeszcze daty tego zebrania. Wówczas w bardzo krótkim czasie wszystko zostało ustalone i pani Banik odpowiedziała, że data zebrania została już ustalona. Czy wszystko musi być upublicznione, żeby oni chcieli cokolwiek zrobić? – dodaje.

Komentarz wójta gminy Czermin – Sławomira Sidura:


- Nie padły ze strony pana wójta Getingera słowa, że będzie w Łysakowie zamontowany plac zabaw. Pan wójt powiedział wówczas, że przydałoby się, aby coś takiego było. Teraz te słowa są przekręcone.


Zarządzanie samorządem przez wójta polega na współpracy z radnymi danej miejscowości i na współpracy z organem pomocniczym, którym w tym przypadku jest sołtys i rada sołecka. Sytuacja na dzień dzisiejszy wygląda tak, że ja dostałem umowę podpisaną z firmą, w której zostały zamówione te urządzenia. W umowie ani też w budżecie rady gminy nie było określone, gdzie te urządzenia mają być zamontowane. Poprosiłem pana sołtysa o zwołanie rady sołeckiej miejscowości Łysaków i określenie lokalizacji montażu tych urządzeń. Otrzymałem protokół z posiedzenia Rady sołeckiej, w którym to protokole przedstawiciele miejscowości Łysaków określili, że chcą, aby te urządzenia były zamontowane przy Szkole Podstawowej w Łysakowie. W związku z tym ja w tej materii żadnej innej decyzji nie mogę podjąć. Część społeczeństwa, niezadowolona z tej decyzji, może się z tym nie zgadzać, bo ma takie prawo, ale dla mnie wiodące jest postanowienie organu pomocniczego.

Wójt zapewnił nas podczas rozmowy, że zaakceptuje decyzję podjętą podczas środowego zebrania wiejskiego.


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe