"Morderco, zabiłeś moją córkę!" - Ruszył proces mężczyzny, który zabił mieszkankę powiatu mieleckiego w centrum Mielca

  • 18.08.2018, 15:13 (aktualizacja 18.08.2018 15:33)
  • Msk
Podziel się:
Oceń:
"Morderco, zabiłeś moją córkę!" - Ruszył proces mężczyzny, który zabił mieszkankę powiatu mieleckiego w centrum Mielca Msk
Rozpoczął się proces o zabójstwo Agaty M. z Rzędzianowic. Kobieta zginęła od ciosów nożem w centrum Mielca. Dramatyczne zeznania złożyły matka i siostra zamordowanej. Według nich mąż ofiary znęcał się nad rodziną i groził jej śmiercią. W dniu zabójstwa Agata M. wracała z policji, gdzie złożyła zawiadomienie przeciwko tyranowi.

Do zdarzenia doszło 11 sierpnia ubiegłego roku na chodniku przy ulicy Pułaskiego w Mielcu. Sprawcę zadającego ciosy spłoszył mężczyzna mieszkający w pobliskim bloku, który słysząc krzyk kobiety wzywającej pomocy, wyszedł na balkon. Świadek widział, jak napastnik zadaje kobiecie ciosy, a gdy ta upadła, chwycił ją za włosy i wykonał specyficzny ruch ręką, w której trzymał nóż. - Wyglądało to tak, jakby zamierzał poderżnąć jej gardło – mówi mężczyzna, który widząc całe zajście, zaczął krzyczeć, czym spłoszył napastnika.  Wtedy zabójca uciekł. Kobieta z powodu rozległych obrażeń  wykrwawiła się i zmarła.

Nie przyznaje się

Oskarżonym w sprawie zabójstwa jest mąż ofiary, Paweł M., który w dniu zdarzenia sam zgłosił się na policję w Stalowej Woli. Mężczyzna widziany był, jak przed zabójstwem kłócił się z żoną. Paweł M. twierdzi, że w feralny piątek umówiony był z Agatą. – Zadzwoniła do mnie jakieś dwa tygodnie wcześniej i powiedziała, żebyśmy się spotkali w Mielcu, bo musimy porozmawiać – mówi. Wyjaśnił, że tego dnia przyjechał na spotkanie z żoną. - W czasie rozmowy pokłóciliśmy się – mówi. Tego, co było później, nie pamięta. - Nie wiem, co się dalej działo. Świadomość wróciła mi dopiero, gdy jechałem samochodem na Wisłostradzie w kierunku Tarnobrzega. Wtedy zauważyłem, że mam plamy krwi na spodniach – twierdzi Paweł M., który z powodu luki w pamięci nie przyznał się do zabójstwa żony. Nie przyznał się także do drugiego zarzucanego mu czynu, czyli znęcania się nad rodziną. Oskarżony złożył wyjaśnienia dotyczące pożycia z Agatą; miał wiele zarzutów wobec kobiety. Pogrążona w żałobie rodzina tragicznie zmarłej nie zgodziła się z opiniami o Agacie M. – Wszystko, co powiedział ten morderca, to kłamstwo – mówiła podczas drugiej rozprawy pani Wiesława, matka zamordowanej.

Jestem w mieście, wśród ludzi

Matka Agaty M. twierdzi, że córka nie umówiła się z mężem, bo się go bała, gdyż znęcał się nad nią i dziećmi, groził jej też, że ją zabije. - Wiem, że ją śledził. Tego dnia wracała z policji, gdzie złożyła na niego zawiadomienie o znęcaniu się. Miała już dość złego traktowania jej i dzieci - powiedziała.

Zeznania matki zamordowanej były bardzo emocjonalne. Kobieta wracając do bolesnych wydarzeń sprzed roku, co chwilę wybuchała płaczem. – Tego dnia przed wyjściem na policję powiedziałam jej, żeby uważała na tego wariata.  Odpowiedziała, że pójdzie tylko do dzielnicowego. Wiem, że tego dnia przed 6 rano czekał na nią za sklepem w Rzędzianowicach, powiedziała mi to kobieta, która w nim pracuje. O 10 rano rozmawiałam z córką telefonicznie po raz ostatni. Powiedziała mi wtedy, że była u dzielnicowego i że już niedługo przestaniemy się go bać, bo pójdzie do więzienia. Powiedziała też, że się spóźni do domu, bo nie zdąży na autobus. Bałam się o nią, jednak ona mówiła, że nic jej się nie stanie, bo przecież jest w mieście, wśród ludzi. Miałam wtedy takie okropne przeczucie, że on jej coś zrobi - mówi matka zamordowanej.

Dzieci czekały niecierpliwie na przyjazd mamy.  Co chwilę wyglądały przez okno. Ale ona się nie pojawiała.  - Dzwoniłam do niej ze 20 razy, ale telefon nie odpowiadał. - Gdy pani Wiesława karmiła najmłodszą, dziewięciomiesięczną wnuczkę, Patrycję,  nagle starsza wnuczka przełączyła program w telewizji, a tam na pasku było napisane, że zamordowano 35-letnią kobietę w Mielcu.  - Wiedziałam, że to moja Agata - mówi.

  - Błagam, wysoki sądzie, nie wypuście tego mordercy na wolność, moje wnuczki boją się, że wyjdzie i nas wszystkich zabije! - prosiła sąd matka Agaty M.

Groził, że nas zabije

Siostra zamordowanej nie była w stanie składać zeznań. Poprosiła sąd o odczytanie tych, które złożyła w postępowaniu przygotowawczym, mówiąc, że potem odpowie na zadawane jej pytania.  Opowiedziała o strachu, jaki czuła do oskarżonego.

- Gdy znęcał się nad siostrą i jej dziećmi, bałam się składać przeciwko niemu zeznania na policji. Gdybym to zrobiła, zabiłby mnie pierwszą. Pewnego dnia zadzwonił do mnie i powiedział, co nam zrobi, że przyjedzie o drugiej w nocy, podpali nasz dom, obetnie Agacie głowę, a sam się powiesi. Byłam przerażona – mówi pani Agnieszka, siostra zamordowanej. Po czym dodaje: - Jej strata tak bardzo boli. Ona była bardzo dobrym człowiekiem i takim naiwnym. Przypłaciła to życiem.

Miłość i nienawiść

Paweł M. poznał Agatę na portalu randkowym. Widział ją już wcześniej, gdy jako kierowca przywoził towar do firmy, w której pracowała. Kobieta była po rozwodzie, miała dwójkę dzieci: obecnie 10-letnią Monikę i 13-letniego Dariusza.

Zaczęli się spotykać. Na początku mężczyzna okazywał Agacie bardzo dużo czułości. Nie minął rok, jak Paweł M. przeprowadził się do rodzinnego domu kobiety w Rzędzianowicach.

- Na samym początku było dobrze, byłam nawet zadowolona z tego, że u nas zamieszkał. Oskarżony ukrywał jednak, że miał żonę i trójkę dzieci. - Twierdził, że jest kawalerem – mówi matka Agaty. – Po jakimś czasie mieszkania razem dowiedziałam się od ludzi, że ma bardzo dobrą żonę, która w końcu rozwiodła się z nim, bo ją zdradzał - mówi matka zamordowanej.

- Ludzie mnie pytali: kogo ty przyjęłaś pod swój dach? W internecie było napisane, że jest oszustem, dzieciorobem i złodziejem. Córka w to nie wierzyła, bo mówił, że jest  biznesmenem, tymczasem żył tylko za jej pieniądze. Co zarobił, to szło na alimenty, bo komornik nad nim wisiał - opowiada kobieta. Według jej relacji po paru miesiącach od zamieszkania w Rzędzianowicach Paweł M. zaczął znęcać się nad Agatą i jej dziećmi. Dręczył ich zarówno fizycznie, jak i psychicznie. – Pewnego razu uderzył pięścią w twarz mojego wnuka, wybijając mu ząb, wyzywał go od bachorów pier... Monikę też dręczył, głównie psychicznie, a Agatę zamykał w pokoju na klucz – mówi.

To było piekło

- Kiedyś nie wytrzymałam i powiedziałam mu, że jeśli jeszcze raz podniesie rękę na moją córkę albo wnuki, to mu ślepia wyparzę gorącą wodą. Powiedział wtedy: odp... się stara k... ode mnie, bo siekierą ci łeb upier... - mówi pani Wiesława.

W 2016 roku Agata M. zaszła w ciążę, niedługo później para potajemnie pobrała się, gdy matka kobiety wyjechała do pracy za granicę. Przed porodem Paweł M. zniknął. Mężczyzna przeprowadził się do innej kobiety, jak twierdzi oskarżony, do koleżanki. - Miał już inną panienkę, ale ona była mądrzejsza od mojej Agaty i go zostawiła - mówi pani Wiesława.

Gdy urodziło się dziecko, przyszedł do szpitala z kwiatami. – Córka była zaślepiona i zakochana, nie docierało do niej, jak mówiłam, że to zły człowiek i żeby go zostawiła – mówi matka zamordowanej.

Agata M. wybaczyła mu jednak wszystko. Następnie para przeprowadziła się do Zaleszan. – Wiem, że się tam nad nimi strasznie znęcał. Powiedziały mi o tym później wnuki i Agata - mówi pani Wiesława. W czasie pobytu w Zaleszanach mężczyzna miał pokazywać dzieciom nóż, jaki ma na ich matkę i grozić im. - Bił Agatę, wyzywał i poniżał ją i dzieci, rozbijał im telefony, gdy chciały dzwonić do mnie - mówiła. - Zgwałcił nawet Agatę, zaszła wtedy w ciążę, ale poroniła - mówi.

W lipcu 2017 roku Agata postanowiła uciec z tego piekła. Wykorzystując to, że Paweł wyjechał do Niemiec po samochód, spakowała się, zabrała dzieci i wróciła do Rzędzianowic. Spokojem cieszyła się jednak tylko chwilę. Niedługo później zginęła.

Msk

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe