Zagubieni w szpitalnym chaosie - czyli jak pacjenci odbierają szpitalny kryzys w Mielcu

  • 18.07.2018, 08:27
  • KS, MS
Podziel się:
Oceń:
Zagubieni w szpitalnym chaosie - czyli jak pacjenci odbierają szpitalny kryzys w Mielcu SzB.
Planowane zabiegi zostały odwołane i nie wiadomo, kiedy zostaną wykonane. Szpitalne oddziały świecą pustkami. Chaos i strach przed tym, co może jeszcze przynieść lawina zwolnień lekarskich pielęgniarek, trwają.

Szpitalny oddział ratunkowy, na którym na ogół panuje spory ruch, zamknięty jest na głucho. Po pustych korytarzach wokół SOR-u chodzą zagubieni pacjenci. - Szukam ortopedii, chciałabym rozpocząć rehabilitację - mówi młoda kobieta utykająca na jedną nogę. - Znajdę tam kogoś, kto mi pomoże? - dopytuje.

Mielczanin ze skierowaniem na ortopedię po urazie ręki po kilkudziesięciu minutach oczekiwania przed izbą przyjęć kapituluje: - Nie ma nikogo, kto mógłby się mną zająć. Spróbuję poszukać ratunku w jakimś prywatnym gabinecie, może się obejdzie bez szpitala - decyduje i odchodzi. 

W szpitalu nie znajdziemy informacji, co nie działa, gdzie udać się po pomoc - ani na tablicach informacyjnych, ani na drzwiach. Nie widać też  nikogo, kto byłby oddelegowany do udzielania informacji zdezorientowanym pacjentom. Ci, pozostawieni sami sobie, muszą radzić sobie jak potrafią.

Rajd po szpitalach

Brak informacji odczuł mieszkaniec powiatu mieleckiego (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Mężczyznę po bolesnym urazie czekał rajd po szpitalach. - Syn miał wypadek na skuterze i złamał rękę. To było w poniedziałek, 2 lipca. Zawieźliśmy go do szpitala do Mielca, ale okazało się, że SOR [szpitalny oddział ratunkowy - przyp. red.] nie działa. Odesłali nas do Świętej Rodziny [Szpital Specjalistyczny im. Świętej Rodziny w Rudnej Małej - przyp. red.]. Pojechaliśmy tam, ale w szpitalu go nie przyjęli. Powiedzieli, że nie mają już miejsc - opowiada nasza czytelniczka. Nie tylko mielecki szpital protestuje - w sumie pięć szpitali działa w ograniczonym zakresie, dlatego inne, działające szpitale mogą być przepełnione.

- Pojechaliśmy do Rzeszowa do szpitala na Lwowskiej, ale tam też był protest - zestresowani mielczanie byli już zrezygnowani, ale na szczęście mężczyzna ostatecznie został tam przyjęty. - W szpitalu był od poniedziałku do piątku. W czwartek miał zabieg. W sobotę pojechał do Mielca, bo po zabiegu musiał mieć zmieniane opatrunki co drugi dzień. Ale znowu go odesłali, nie zmienili mu opatrunku. Poszedł prywatnie - relacjonuje mama poszkodowanego mężczyzny.

Mimo że mielczanie w poniedziałek byli w mieleckim szpitalu i wiedzieli o niedziałającym oddziale ratunkowym, nie dowiedzieli się, że nie będzie można zmienić opatrunku. To pokazuje, jak brakuje pełnej, rzetelnej informacji.

Bywa dobrze

Nie wszyscy narzekają. Przed wejściem głównym do szpitala młody mężczyzna zapewnia, że tam, gdzie trafił w minioną środę, czyli na neurologii, wszystko działa jak do tej pory, czyli do czasu, nim ponad 140 pielęgniarek poszło na zwolnienia lekarskie. - Miałem zaplanowany pobyt w szpitalu od środy, nikt go nie odwoływał, nawet sami do mnie zadzwonili, żebym przyjechał. I jestem. Mam dobrą opiekę. Ja tam nie odczuwam, żeby w szpitalu było coś nie tak.

Jak to jest, że jednym pacjentom odwołuje się zabiegi, z oficjalnych komunikatów szpitala wynika, że przyjęcia są wstrzymane, ale niektórzy pacjenci są przyjmowani? -  W wyjątkowych sytuacjach (stan bezpośredniego zagrożenia życia) pacjenci mogą być przyjmowani na oddziały; decyduje o tym lekarz kierujący - wyjaśnia Leszek Kwaśniewski, dyrektor szpitala.

Normalnie, czyli bez zakłóceń, działają rentgen, pracownia tomografii komputerowej czy laboratorium. 13 lipca wznowiono też działanie oddziału dermatologicznego.

Szpital się stara?

Zapytaliśmy dyrekcję, jak rozwiązała sytuację ograniczenia liczby pielęgniarek. Czy pozostałe pracują w trybie wyjątkowym, były przesunięcia na inne oddziały? - W związku z liczną absencją chorobową wstrzymano przyjęcia nowych pacjentów i wykonywanie zabiegów, a także zawieszono funkcjonowanie szpitalnego oddziału ratunkowego oraz oddziału dermatologicznego. Działalność oddziału dermatologicznego została wznowiona 13 lipca.  Aktualnie pozostałe oddziały szpitala działają w minimalnej obsadzie pielęgniarskiej, podobnie jak i SOR, na którym minimalna obsada podczas jednej zmiany to jeden lekarz, dwóch triażystów [czyli pracowników oceniających kolejność interwencji - przyp. red.] oraz jedna pielęgniarka - informuje Leszek Kwaśniewski.

Kluczowy dla wielu osób SOR wciąż nie przyjmuje pacjentów po złamaniach czy innych urazach. Dlaczego uruchomiono dermatologię, a nie oddział ratunkowy? - tego nie wiemy. 

Zapytaliśmy także o to, dlaczego nie ma informacji dla pacjentów,  jak mają sobie radzić w przypadku ograniczenia pracy szpitala: na przykład, że ze złamaniem można kierować się do szpitala w Kolbuszowej, a z nieznanego pochodzenia opuchlizną w pierwszej kolejności do lekarza rodzinnego lub na pogotowie. Dyrektor najwyraźniej uważa jednak, że jedno zdanie porady wystarczy pacjentom. O kierowanie się do ościennych placówek medycznych poproszeni zostali pacjenci z terenu powiatu mieleckiego, których życiu i zdrowiu nie zagraża bezpośrednie niebezpieczeństwo – komunikat z taką informacją szpital przekazał pacjentom za pośrednictwem strony internetowej i lokalnych mediów już w dniu 28 czerwca. Informacja ta powielana była także w kolejnych komunikatach dyrekcji szpitala.

Pacjent radzi sobie sam

Ani powiat, ani szpital nie udostępniły informacji, jak mają sobie radzić pacjenci w kryzysowej sytuacji, kiedy nie działają dwa oddziały mieleckiego szpitala i wstrzymane są wszelkie przyjęcia. Szpital ograniczył się do przeprosin i zdania "prosimy o kierowanie się do ościennych szpitali".
Dyrektor szpitala uważa jednak, że zrobił wszystko, co konieczne, bo ogłosił to jedno zdanie skierowane do pacjentów i poinformował NFZ, pogotowie i inne instytucje.
Od czasu rozpoczęcia protestu szpital opublikował 5 komunikatów, w których zawarł 29 zdań. Wśród nich jest tylko jedno zdanie, powtórzone trzy razy, które jest radą skierowaną do pacjentów. To pokazuje, na ile ważna dla szpitala jest sytuacja pacjentów, a na ile spór i wzajemne przepychanki.

Poza tym część "ościennych szpitali" podobnie jak mielecki działa w ograniczonym zakresie, o czym nie wszyscy muszą wiedzieć; to szpitale w Tarnobrzegu, Stalowej Woli i Rzeszowie - Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 2 przy ul. Lwowskiej. W pełni działają szpitale w Nowej Dębie, Kolbuszowej, Dębicy i pozostałe rzeszowskie szpitale.

OD WTORKU 17 lipca mielecki SOR został ponownie otwarty. 

 

KS, MS
  • TAGI:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Paweł
Paweł 18.07.2018, 18:35
Od dziś SOR ma przyjmować pacjentów,ale tylko w założeniu, pacjentów odsyłają się do Kolbuszowej.Chamskie odzywki personelu poniżej krytyki.
Robert
Robert 18.07.2018, 13:38
W Kolbuszowej przyjeli tatę bez problemu a pielęgniarki są profesjonalne i bardzo pomagają pacjentowi nie ograniczają sie tylko do tego co muszą i caly czas sie interesuja pacjentem.A z naszymi Paniami w Mielcu różnie bywało...

Pozostałe