Młoda mielczanka wydała swoją debiutancką książkę. To zapis wielu przeżyć i emocji

  • 11.10.2020, 20:10 (aktualizacja 11.10.2020, 20:36)
  • jz

Podziel się:

Oceń:

Młoda mielczanka wydała swoją debiutancką książkę. To zapis wielu przeżyć i emocji jz Laura Leydet - prezentuje swoją książkę "Rok głuchej ciszy"
„Rok głuchej ciszy” – taki tytuł nosi debiutancki tomik poezji autorstwa młodej mielczanki Laury Leydet. To przejmujący, spisany w wierszach zapis z wielu przeżyć, uczuć i emocji autorki.

Wiersze Laury Leydet to świat kobiecej czułości, tęsknot i wrażliwości na piękno codziennych rzeczy, ale też na nieuchronność losu, samotność i cierpienie duszy. To bardzo głęboki zapis niezwykle osobistych przeżyć. 

- Chciałam pokazać, że nie ma się czego wstydzić, jeśli chodzi o uczucia i emocje – przyznaje sama autorka. - Te emocje nie są pozytywne, ale taki ból potrafi dużo nauczyć, jeśli chodzi o doświadczenie życiowe. Dzięki cierpieniu dostrzegasz bardzo ważne rzeczy, na które wcześniej w ogóle nie zwracało się uwagi. Może zaczynasz doceniać, cieszyć się z każdej chwili. Ja też chciałam sobie uświadomić, że się da.

- Niektórzy myślą, że uczucia, to przede wszystkim: gniew miłość, przyjaźń. Tymczasem jest to o wiele bardziej rozszerzone pole. Dlatego uważam, że uczucia, emocje trzeba dużo lepiej poznać, trzeba je zgłębić, by też zrozumieć samego siebie. W końcu nasze życie to wielki krąg różnych emocji.

19-letnia Laura Leydet pisała właściwie od bardzo wczesnych lat. W szkole potrafiła nawet wygrywać konkursy poetyckie, bardzo interesowała się językiem polskim. Nie myślała jednak o tym, w kategoriach czegoś większego. Ta myśl przyszła dopiero tuż przed klasą maturalną, gdy w niewielkim zeszycie było coraz więcej twórczości jej autorstwa. – Ten zeszyt to przez kilka lat był pamiętnik. Dopiero później zaczęły w nim powstawać moje pierwsze wiersze – mówi nam autorka „Roku głuchej ciszy”. 

- Zawsze lubiłam bawić się słowami, pisać, dobierać słowa, tworząc kolejne zdania. Bardzo też lubiłam słuchać osób, które ładnie mówią, posługują się poprawną polszczyzną. W jakiś naturalny sposób przeszło to do wierszy. 

- Wiersze zaczynałam pisać w chwilach słabości. Najpierw napisałam jeden, potem drugi, potem trzeci i następne. Tak zaczynałam się rozkręcać. To jednak nie było tak, że siadałam do tego, jak do pracy. Emocje musiały się nagromadzić, musiałam mieć natchnienie, a ono przychodziło w chwilach słabości – dodaje. 

Nie było to jednak typowe „pisanie do szuflady” – dla siebie, po to by poskromić, lub wyładować emocje. Laura swoje wiersze chciała wydać, choć droga do tego była długa i nie może jej nazwać usłanej różami. 

- Oczywiście, że od razu nie myślałam o publikacji. Na początku pisałam tylko dla siebie, bo chciałam zrozumieć jak się czuję. To pomagało. To też była moja metoda radzenia sobie z emocjami, z ich oceną. Każdy może sobie wymyślić swoją metodę, ja akurat stworzyłam sobie taką – opowiada. 

W pewnym momencie zaczęła jednak czuć, że chce się tym podzielić. Chcę by jej wiersze zaczęli czytać inni, żeby je zrozumieli, żeby się nad nimi zastanowili. Pierwszymi recenzentkami były osoby z jej najbliższego otoczenia. 

- Najpierw poprosiłam o ocenę osoby, które mają na ten temat dużą wiedzę. Na pewno nie rozpoczęłabym całego procesu wydawniczego gdybym wiedziała, że te wiersze są po prostu słabe. Oczywiście zaczęło się od moich przyjaciółek. To były trzy osoby, które przeczytały to jako pierwsze. Jak zobaczyłam na twarzy koleżanki pierwszą łzę, którą uroniła podczas czytania, to zrozumiałam, że to co napisałam, może być naprawdę dobre – wspomina. 

Na recenzjach przyjaciółek się jednak nie skończyło. - Dzięki mojemu koledze dotarłam do jednej pani, do polonistki, która również oceniła moje wiersze. Dowiedziałam się, że jest to osoba, która zna się na rzeczy i jest bardzo szczera. Do tego mnie nie znała, a mi właśnie na takiej osobie zależało. Chciałam, aby ocena moich wierszy była jak najbardziej obiektywna. Jej pozytywna opinia sprawiła, że poczułam nadzieję, że naprawdę z tego może być coś więcej, że może wydam swoją książkę.

Tak naprawdę proces wydawniczy rozpoczęła bez wiedzy nikogo. Poza jej  najbliższą przyjaciółką, nikt o tym nie wiedział. Wcześniej pracy było naprawdę dużo. 

- Na początku musiałam przepisać wszystkie wiersze z zeszytu na komputer. Później trafiły one ilustratora, który również wykonał okładkę. Następnie całość trafiła do drukarni i to tyle jeśli chodzi o cały proces wydawniczy. Gdy otrzymałam już gotowe książki, to poczułam presję. Wtedy po raz pierwszy pochwaliłam się mamie, była wzruszona i bardzo się ucieszyła – mówi nam Laura Leydet. 

- Satysfakcji jednak nie poczułam. Nie czułam, jakbym spełniła swój cel. Mój cel będzie zrealizowany jeśli zobaczę, że czytelnikom, czy moim znajomym, czy całkowicie obcym osobom, to się podoba, że te wiersze do nich trafiają – dodaje. 

Książka nosi tytuł „Rok głuchej ciszy” i nie jest to zwykła nazwa. Za nią kryje się coś więcej. - To był dla mnie bardzo ciężki okres. Dlatego „Rok głuchej ciszy”, bo chciałam przez ten okres krzyczeć, ale nie mogłam powiedzieć ani słowa. To przez te wiersze pokazuję, że potrzebowałam pomocy, ale nie potrafiłam się o nią zwrócić. Zostałam w ciszy, bo chciałam moje emocje pokazać właśnie poprzez wiersze.

- Książka nie jest celem samym w sobie. Mam swoje cele w życiu, które mam zapisane na kartce i chcę je zrealizować. Jeśli mi się uda, to kolejne zakreślam. Wydanie książki było właśnie jednym z tych celów. Mam nadzieję, że ten cel jest jednak tylko czymś w rodzaju drzwi, które właśnie sobie otworzyłam do realizacji kolejnych – kończy Laura Leydet. 

 

 

 

 

jz

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Dżony
Dżony 11.10.2020, 23:52
LAURA LEYDET - śliczna, świetnie się z nią gada. I nosi piękne, koronkowe majtki.

Pozostałe