|
Wtorek
Maj 22
| |
|
Rozmiar tekstu
|
| Taniec to mój energy drink |
|
|
| 19.01.2012. | ||||||||
![]() Gdy tańczysz, to... - Czuję same pozytywne emocje. Uwielbiam się wyłączyć, gdy leci muzyka. Od jak dawna tańczysz? - Od 10 lat. Zacząłem na początku 2002 roku. Kiedy zaczęło się wszystko na poważnie, mam na myśli turnieje i wyjazdy zagraniczne? - Początki były trudne, ponieważ nie było wtedy takiej mody na taniec jak obecnie, nie było również w całym naszym regionie osób, od których można by się było uczyć, a salę do ćwiczeń mało kto chciał udostępniać małolatom. Dostęp do internetu mieli jeszcze nieliczni, więc jak ktoś zdobył jakiś filmik do obejrzenia, to krążył on później po całym osiedlu i był na wagę złota. Czułem się jednak jak dziecko we mgle i wiedziałem, że jeśli chcę pójść gdzieś dalej w kierunku tańca, muszę zacząć jeździć poza Mielec, żeby zobaczyć, jak to wygląda naprawdę. I tak po zaliczeniu kilku małych zawodów i po uzbieraniu pieniędzy udało mi się w 2005 roku pojechać do Rotterdamu na największy turniej odbywający się wówczas w Europie. Ten wyjazd był punktem zwrotnym. Oprócz tego, że posmakowałem prawdziwej esencji tańca breakdance, to poznałem również ludzi z różnych rejonów Polski, którzy przyjechali tam w tym samym celu. Nawiązaliśmy bardzo dobry kontakt i do dziś konkurujemy między sobą na polskiej scenie lub jedziemy gdzieś wspólnie reprezentować kraj. Do chwili obecnej brałem udział w ok. 130 zawodach i jamach w najróżniejszych miejscach. Czy to jest Twój sposób na życie? - Można powiedzieć, że tak. Wszystko, czym się obecnie zajmuję, wiąże się w jakiś sposób z tańcem. Żyję jednak jak normalny człowiek, mam wielu znajomych, studiuję i staram się znajdować czas na wszystko, chociaż przez częste wyjazdy nie jest to łatwe. Staram się jednak cały czas myśleć pozytywnie. Pasja nadała mojemu życiu kolorów. Kto Cię najbardziej inspiruje w tańcu? - Inspirują mnie wszyscy napotkani ludzie, niekoniecznie tancerze. Ile razy byłeś już na turniejach w Stanach Zjednoczonych? - Dwa razy miałem możliwość wyjazdu do USA, gdzie wziąłem udział w czterech turniejach. A do jakich krajów jeszcze jeździsz na bitwy? - Jeżdżę tam, gdzie dostanę zaproszenie lub gdy narodzi się jakiś ciekawy pomysł na wyjazd. W ciągu czterech ostatnich lat odwiedziłem piętnaście krajów. Gdy wracasz z takich miejsc, jak choćby USA, mam tu na myśli Twój ostatni występ na „amerykańskich matach”, to pewnie nie brakuje Ci energii, pomysłów, etc. Jak to wszystko wygląda i co czerpiesz z takich spotkań? - Podróże do USA są dla b-boys szczególne i bezcenne. Tam narodziła się kultura hip-hop, z której wywodzi się nasz taniec. Wszystko to, za co u nas w kraju jestem czasami inaczej postrzegany, tam jest naturalne. Chłonie się każdą chwilę. Motywacja po takim wyjeździe jest nie do opisania! Ogólnie podróże b-boys wyglądają całkiem inaczej niż innych tancerzy. Nie są zwykłymi wycieczkami. Dużo rzeczy dzieje się niespodziewanie, spontanicznie. W każdym miejscu poznaje się wielu nowych ludzi i ich obyczaje. Nie potrafię sobie wyobrazić lepszej lekcji samodzielności i tolerancji. Taniec i idące z nim w parze wyjazdy zmieniły mój światopogląd o 180 stopni. Jaki turniej i która wygrana są do tej pory Twoim największym sukcesem? - Wygrałem wiele turniejów, jednak najbardziej cenię sobie osiągnięcie z ostatnich zawodów „Outbreak 7” w Orlando, gdzie w kategorii „1vs1 footwork battle” zostałem wybrany spośród 150 b-boys do najlepszej ósemki. Przegrałem następnie walkę ćwierćfinałową z późniejszym zwycięzcą całego turnieju i jednym z najlepszych b-boys w Europie „Intactem” z Ukrainy. Poziom tych zawodów był jednak tak wysoki, że ta porażka dała mi więcej, niż każde inne zwycięstwo odniesione do tej pory. Studiujesz w Wyższej Szkole Zarządzania i Bankowości w Krakowie, a więc co masz w planach na dalszą przyszłość? Może chcesz kręcić breaka z dolarami w rękach? - Chciałbym po zakończeniu studiów robić coś, co wiąże się z tańcem lub kulturą. Mam ciekawe plany na rozwinięcie w tym kierunku działalności, z tym też wiąże się kierunek moich studiów, czyli „finanse i rachunkowość”. Nie będę jednak zdradzał planów, żeby później nie być rozliczanym przez zbyt wiele osób. Breakdance nauczył mnie tego, że tylko działanie przynosi efekty, samo myślenie nigdy. Tę zasadę staram się stosować wszędzie! Chciałbym robić w życiu to, co lubię, a nie to, co inni mi narzucą. Czego życzy się b-boys? - Tego samego co wszystkim ludziom, może z większym naciskiem na zdrowie! W takim razie, dziękując Ci za rozmowę, życzę duuużo zdrowia i kolejnych sukcesów. Anna Bratek Odsłon: 663
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Komercyjna strona komunijnego ... |
| Jestem matką która w tym roku miała dziecko d... |
| Więcej... |
| Poznajmy naszych strażników mi... |
| a nie straz miejska :grin |
| Więcej... |
| Chodnik donikąd |
| a ja apeluje aby wiecej nie glosowac na tych ... |
| Więcej... |
| Paweł i Gaweł w jednym żyli do... |
| MSM ma bardzo nieładny zwyczaj, że nalicza op... |
| Więcej... |
| Schodzić czy nie z roweru? |
| Rowerzyści to zakała blokująca ruch na drogac... |
| Więcej... |
| REGULAMIN PLEBISCYTU OSP |
| witam Państwa, chciałam zapytać czy jest ... |
| Więcej... |
TELEGRAM KORSO
Budzyński i Armia
Tego nie możesz przegapić! Spotkanie z Tomkiem Budzyńskim odbędzie się dzisiaj (18.05) o godz. 18.00 w Klubie Muzycznym STUDIO przy ulicy Pułaskiego 2A, Artysta jest liderem zespołu muzycznego Armia. więcej
PZL wyprodukuje struktury lotnicze odrzutowca
PZL Mielec, będąca częścią Sikorsky Aircraft, podpisała kontrakt z amerykańskim producentem samolotów. więcej
Uwaga! Utrudnienia na ul. Kościuszki
W związku z prowadzoną przebudową ulicy Kościuszki, wykonawca prac informuje o utrudnieniach, jakie nastąpią w najbliższych dniach. więcej
Będziemy mieć strefę kibica
W Mielcu powstanie tzw. strefa kibica. Wspólne oglądanie meczów na ogromnym leadowym ekranie będzie się odbywać w miejscu sezonowego lodowisko. więcej