Korso - Tygodnik Regionalny | Mielec

Wtorek
Maj 22
    Imieniny obchodzą: Emil, Helena, Jan
Rozmiar tekstu
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Advertisement
Start arrow Wywiady arrow Nie mam za co przepraszać starosty i posłanki
Nie mam za co przepraszać starosty i posłanki Drukuj Poleć znajomemu
03.11.2011.
Image
Z posłem PiS, Krzysztofem Popiołkiem, rozmawiał Krzysztof Babiarz

Czytał pan fora internetowe w ostatnich dniach kampanii?
- Mam zasadę, że nie czytam czegoś, pod czymś ktoś się nie podpisuje. Ale gdy dowiedziałem się, że jestem w nich brutalnie atakowany, to zaglądnąłem na jeden z mieleckich portali. A dlaczego pan pyta?

Bo gdyby to forumowicze wybierali parlament, pan w sejmie już by nie zasiadł.
- Wielu forumowiczów ukrywa się pod kilkoma nickami. Na mieleckich forach dyskutuje niewiele osób. Gdyby tylko forumowicze chodzili na wybory, to frekwencja byłaby bliska zeru.

Ale nie tylko forumowicze wieszczyli koniec pańskiej sejmowej kariery. Nawet osoby z mieleckiego politycznego podwórka były zaskoczone pańskim wynikiem, zwłaszcza w kontekście przegranych spraw w sądzie. A wybory pokazały, że ma pan swój wierny elektorat, bo powtórzył pan wynik sprzed czterech lat.
- Tak, po raz drugi wygrałem wybory w powiecie mieleckim. Dziękuję jeszcze raz moim wyborcom. Dopiero teraz odczułem, jak ogromne zobowiązanie spoczęło na mnie. A wracając do forumowiczów, to powiem tak, ja mam odwagę podpisać się pod swoimi poglądami. Forumowicze nie. Co to za bohaterstwo, anonimowo opluwać kogoś, pisać nieprawdę, wymyślać niestworzone rzeczy? Szkoda tylko, że jeden z portali odmawiał mi zamieszczenia oświadczeń w tych dyskutowanych sprawach, a jak napisałem wyjaśnienia w komentarzach, sygnowane moim nazwiskiem, to je usuwał. To świadczy o poziomie tego portalu.
Z kolei establishmentowi mieleckiemu marzy się, by mnie zepchnąć do niebytu politycznego. Kiedyś to się udało. Pewnym osobom udało się też pozbawić mnie pracy w Mielcu. Musiałem wyjechać. Gdy tu wróciłem, to pewna osoba z mieleckiego establishmentu, po wypiciu kilku głębszych, ze zdziwieniem zapytała: „Skąd ty tutaj się wziąłeś. Przecież już wszyscy cię skreślili”. Wielokrotnie byłem już przekreślany. I teraz niektórym też się o tym marzy, bo ja przeszkadzam im w spokojnym egzystowaniu.

A propos establishmentu. Przeprosi pan publicznie lub prywatnie Krystynę Skowrońska i Andrzeja Chrabąszcza?
- A niby za co mam ich przepraszać?

Sąd nakazał panu przeproszenie tych osób i sprostowania podanych w Kurierze Wyborczym informacji.
- Nigdy nie spotkałem się z panem Chrabąszczem w sądzie podczas żadnego postępowania w trybie wyborczym. Jestem dalej święcie przekonany o swojej racji. Pytałem się okolicznych starostów, czy czują się odpowiedzialni za wyniki finansowe szpitali. Odpowiedzieli: „tak”. Gdy człowiek, który od 9 lat, najpierw jako wicestarosta, a później starosta, ma wpływ na to, co dzieje się w szpitalu, zasłania się dyrektorem i mówi, że nie jest odpowiedzialny za wynik finansowy podległej sobie placówki, to dla mnie taka postawa to nic innego, jak pajacowanie.

Przedstawił pan dość dosadną frazę w Kurierze dotyczącą starosty i niedokładną kwotę zadłużenia szpitala. A gdyby się odwołać tylko do słów dyrektorów szpitala czy przedstawicieli zarządu powiatu i konkretnych liczb, sprawy by nie było.
- Ma pan częściową rację. Strata szpitala na koniec roku 2010 nie wynosiła 35 mln zł, jak ja napisałem, a 41 mln zł – to wynika ze sprawozdania finansowego Szpitala Powiatowego w Mielcu przygotowanego przez dyr. Kołacza, co potwierdził audyt biegłych rewidentów. Od lat szpital jest przedstawiany jako placówka na wysokim poziomie: jako obiekt, jego wyposażenie, działalność wielu oddziałów. To prawda. Jest też jednak kwestia finansów szpitala i tzw. bronienia super-menedżera. W prywatnej firmie, gdyby menadżer zadłużał ją z roku na rok, to nikt by tyle go nie trzymał. Jeśli starosta od 9 lat tolerował taką działalność, to dla mnie jest tchórzostwem powiedzenie, że nie odpowiada za wynik podległej placówki. Gdy byłem wiceprezydentem Mielca,  podlegały mi wszystkie firmy komunalne i czułem się za nie odpowiedzialny. I nigdy w życiu bym nie powiedział, że nie odpowiadam za ich wynik.

A może zadłużenie (dyrekcja szpitala przed wyborami podawała, że jest znacznie niższe - 9 mln zł to zobowiązania wymagalne, 14 mln zł tzw. nadwykonania) to nie, jak pan sugeruje, wina starosty czy dyrektora, ale NFZ-u. NFZ nie płaci bowiem za nadwykonania, czyli zabiegi wykonane ponad limit przyznany przez tenże Fundusz. A trzeba pamiętać, że zabiegi te w przytłaczającej większości wiązały się z ratowaniem życia pacjentów.
- A to kolejna kwestia. Minister zdrowia Ewa Kopacz, obecna w Mielcu dwukrotnie, mówiła, że tak dobrze wyposażony szpital powinien pracować bez ograniczeń. Powinien więc leczyć ludzi i powinien dostawać na ten cel pieniądze. W tej kadencji mielecki szpital jako pierwszy w Polsce zderzył się z tzw. ptasią grypą. Wówczas pani minister obiecała, że szpital dostanie dodatkowo milion złotych. Widział ktoś ten milion? W dalszym ciągu uważam, że posłanka Skowrońska powinna publicznie wyjaśnić mieszkańcom, po co przywoziła minister Kopacz do mieleckiego szpitala? Czy te wizyty mają związek z prywatyzacją naszego szpitala w przyszłym roku?

Z tego, co sobie przypominam, to część tego miliona chyba wpłynęła.
- A ja słyszałem od osób zasiadających w Społecznej Radzie Szpitala Powiatowego w Mielcu, że jeden z ordynatorów głośno pytał, gdzie jest ten milion złotych?

Zamykając ten wątek rozmowy, rozumiem, że nie zamierza pan przepraszać starosty i posłanki.
- Nie ma ich za co przepraszać. Jeszcze, a propos pani Skowrońskiej, to odniosłem się do powodzi w Ziempniowie. Ja wraz z mieszkańcami upominałem się o budowę wałów na terenie powiatu mieleckiego, gdy te w 2008 r. zostały wyrzucone z list już zaakceptowanych do realizacji. W sejmie stwierdziłem, że gdyby nie to, wały byłyby wybudowane i powodzi by nie było. Po mnie na mównicę wyszła poseł Skowrońska. Stwierdziła, że mówię nieprawdę, bo nie było pozwoleń na budowę. Gdy tymczasem pozwolenia były. W Kurierze odniosłem się właśnie do tego. Mój błąd polegał na tym, że nie zacytowałem słów moich i posłanki, a tylko podałem link do wypowiedzi, niestety, błędny.

Sąd zasądził 10 tysięcy złotych od pana na rzecz Stowarzyszenia Chorych na Stwardnienie Rozsianych. Czy tę kwestię pan ureguluje?
- Ja nie mam takiego orzeczenia w rękach i nie wiem, co sąd zasądził. Jeśli jest tak, jak pan mówi, to owszem. Dla mnie wpłacanie pieniędzy np. na rzecz dzieci niepełnosprawnych to przyjemność. Zresztą nieraz przekazywałem środki na tego typu organizacje. Natomiast gdybym miał je wpłacić na konto tej pani, byłaby to niesprawiedliwość.

Wielu uważa, że prowadzi pan kampanie negatywne, atakuje rywali z różnych stron. W ciągu minionych czterech lat miał pan pewne osiągnięcia. Ale na ich podsumowanie w Kurierze poświęcił pan stronę, a na atakowanie innych – kilka stron. I to przyćmiło te pozytywy. A przecież z pańskiego biura poselskiego ludzie wychodzili z konkretną pomocą. Dyrektor biura Jacek Kopacz pomagał pokrzywdzonym przez nieuczciwych pracodawców czy poszkodowanym przez system komunistyczny, którzy otrzymywali niemałe odszkodowania. Zaangażowaliście się w odzyskanie dokumentów pracowników byłej WSK, potrzebnych do ustalenia emerytur...
- Swoją działalność podsumowałem krótko, bo nie mam w zwyczaju mówić o sobie dobrze czy długo. Niech inni się chwalą. I zresztą chwalą się, nawet rzeczami, których nie zrobili.

Przez to mógł pan poprawić swój wizerunek. A tak to w oczach wielu mielczan jest pan człowiekiem, który tylko atakuje politycznych rywali.
- No, ale na drugiej stronie Kuriera jest podsumowanie mojej działalności...

Które zostało przyćmione tym, co znalazło się na kolejnych stronach, a później sprawami w sądzie...
- Tak, a nie inaczej skonstruowałem gazetę. Na pierwszej stronie przedstawiłem program na kolejną kadencję. Na drugiej podsumowałem, co robiłem. Może faktycznie było to zbyt skrótowe. Niemniej najlepszymi świadkami uzyskanej w moim biurze pomocy są osoby, które tu przychodziły.

Tylko że przed wyborami nikt o tym nie mówił. Mówiło się, że „przyłożył” pan prezydentowi, który w wyborach nie startował i rywalom do mandatu: staroście i posłance. I że przegrał pan procesy w trybie wyborczym.
- To zasługa pewnego medium niezwykle mi nieprzychylnego, przejętego w części przez ludzi związanych z PO. Nie umniejszając innym kandydatom, w Mielcu doszło do konfrontacji pomiędzy mną a Krystyną Skowrońską. To medium jej sprzyjało.
PiS był w opozycji do rządu PO. To jest mój obowiązek poinformować wyborców, co złego uczyniła koalicja PO-PSL państwu i narodowi, nawet w ostrej formie. Były rzeczy dobre w kadencji, szkoda, że tak mało, ale były i złe dla Polaków. Musiałem je zaakcentować, bo w głównych mediach porażki rządu się nie przebijały.
Co do prezydenta Mielca, to co najmniej nietaktem było deprecjonowanie wkładu PiS-u w inwestycje przeprowadzane w mieście. Byliśmy przez 4 lata w koalicji i dzięki temu z samorządu  województwa, w którym rządził PiS, udało się pozyskać dziesiątki milionów złotych dla Mielca. Jeśli prezydent nie chciał nic powiedzieć o udziale PiS w odbudowie układu drogowego i innych inwestycji w Mielcu, to mógł zachować neutralność. Tymczasem prezydent wszedł w kampanię po stronie PO, wychwalając posłankę Skowrońską. Włożył rękę w tryby kampanii wyborczej, więc tryby ją wciągnęły.

W samym Mielcu po raz kolejny przegrywał pan z głównym konkurentem, czyli z posłanką Skowrońską w wyborach do sejmu, a w wyborach prezydenckich już trzykrotnie z Januszem Chodorowskim. Choć do kolejnych wyborów samorządowych daleko, to nie jest dobry prognostyk dla pana w kontekście prezydenckiej rywalizacji.
- Powiem chociaż raz w życiu o sobie nieskromnie. Uważam, że byłbym znacznie lepszym prezydentem niż Chodorowski. On jest zachowawczy, nie ma umiejętności i odwagi podejmować w miarę szybkich i trafnych decyzji, jest hamulcowym. Dla mnie to absurd, kiedy miasto lokuje pieniądze w banku, a nie inwestuje w infrastrukturę i inne potrzeby mieszkańców. Inny przykład. Miejskie jednostki organizacyjne zaciągają kredyty w wyższym procencie, a miasto w tym czasie trzyma lokaty na niższym procencie. I to jest ten „sprawdzony dobry gospodarz” – cytat z bilbordu pana Chodorowskiego z wyborów samorządowych 2010. Mój problem jest taki, że dotąd nie potrafiłem przekonać do siebie wyborców.

Czyli za trzy lata nie będzie pan startował na gospodarza Mielca?
- Trudno dziś cokolwiek wyrokować. Bo przykładowo, jeśli przyjdzie kryzys, to za dwa lata możemy mieć wybory parlamentarne i nowy układ sił ze słabą Platformą. Poza tym prezydent też już ma swój wiek i za trzy lata, sądzę, nie będzie kandydował, a wówczas pojawiają się dla mnie olbrzymie szanse.

A nie obawia się pan braku zdolności koalicyjnej PiS-u pod pana przywództwem, tak w radzie miasta, jak i powiatu. Urazy z tej kampanii mogą powodować, że Andrzej Chrabąszcz stojący na czele PSG może nie chcieć koalicji z PiS. O PO nawet nie wspominam.
- Ja Andrzeja Chrabąszcza osobiście nawet lubię i nie będzie dla mnie problemem siąść z nim do rozmów o koalicji w powiecie. Nie wyobrażam sobie, żeby urazy osobiste przenosić na sprawy publiczne. Jeśli nie będzie woli PSG, to cóż będziemy mogli zrobić? Uważam, że staroście ktoś w tej kampanii źle doradził. Ludzie cenią polityków wyrazistych. Wzajemne głaskanie się do niczego nie prowadzi. Ja przed wyborami nikomu nie robiłem osobistych wycieczek. Krytykowałem konkretne działania. Może to były ostre słowa, ale prawdziwe.

W mieleckim PiS-ie znany jest podział na zwolenników pana i senatora Ortyla. Tymczasem w ostatnich dniach kampanii swoją pozycję zaakcentowała radna Maria Napieracz. Mocno zabiegając o głosy wyborców, pokazała, że nie myśli być li tylko tzw. zającem na liście. I już pojawiły się pogłoski o konflikcie pomiędzy panem a radną?
- W kontekście tego, że to ja jej zaproponowałem kandydowanie, to nie ma o czym mówić.

W pewnym momencie kampanii ponoć mocno pana zaskoczyło i zaniepokoiło zabieganie pani Napieracz o głosy wyborców?
- Ode mnie pan tego nie słyszał. To ja wykreowałem panią Marię Napieracz. Pomogłem wcielić w życie pomysł Stowarzyszenia Ku Przyszłości dotyczący przedszkola w Partyni. Podałem całość jakby na „patelni”. Przygotowanie wniosku, zdobycie pieniędzy unijnych na jego funkcjonowanie, adoptowanie remizy strażackiej z trzyletnim okresem zapłaty za prace remontowe – chyba nikt nie zaprzeczy, że to moja praca. Gdyby ktokolwiek z innej gminy przyszedł do mnie z takim pomysłem, pomógłbym tak samo. To wreszcie ja wystawiłem ją na pierwszym miejscu na liście PiS do rady powiatu, choć niektórzy członkowie PiS pracowali na rzecz partii od dawna...
Tylko można odnieść wrażenie, że pani Napieracz w dwa lata zrobiła więcej dla PiS-u, niż niektórzy partyjni działacze przez 10 lat.
- To pana opinia..

Nie. To ocena wyborców. Wystarczy spojrzeć na wyniki wyborów z kolejnych lat.
- Wcale nie neguję wyniku. Tylko gdzie jest ten konflikt, skoro to ja również pracowałem na pozycję pani Marii. Nie będę się odnosił do plotek i złośliwości pod moim adresem.

Dziękuję za rozmowę.


Odsłon: 903

  Komentarz (2)
1. Napisał(a) Elka, na temat 03-11-2011 19:39
Nie wierzę własnym oczom: "Nigdy nie spotkałem się z panem Chrabąszczem...za co mam ich przepraszać?". Faktycznie, ten człowiek nie jest w pełni władz . Sprawa dla sądu jest prosta, albo prawdą jest, że te całe spory polityczne są grą i pozorami dla gawiedzi i tłuszczy, by potem w świętej zgodzie pospołu ci i ci mogli ustawić się na kilka pokoleń.
2. nie ma za co przepraszać
Napisał(a) Takitubis Teletubis, na temat 13-11-2011 15:40
pan poseł powiedział prawdę i tyle i za to ma płacić tysiące :?  
:eek :( :x :? :upset

Napisz Komentarz
  • Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
  • Osobiste słowne ataki będą usunięte.
  • Proszę nie używaj komentarzy, które mogą zablokować witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
  • Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', czy widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojej przeglądarce.
  • Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisałeś zły kod bezpieczeństwa.
Imię:
E-mail
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod:* Code
Powiadom mnie o komenatrzach

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

TELEGRAM KORSO

Budzyński i Armia

Tego nie możesz przegapić! Spotkanie z Tomkiem Budzyńskim odbędzie się dzisiaj (18.05) o godz. 18.00 w Klubie Muzycznym STUDIO przy ulicy Pułaskiego 2A, Artysta jest liderem zespołu muzycznego Armia. więcej

PZL wyprodukuje struktury lotnicze odrzutowca

PZL Mielec, będąca częścią Sikorsky Aircraft, podpisała kontrakt z amerykańskim producentem samolotów. więcej

Uwaga! Utrudnienia na ul. Kościuszki

W związku z prowadzoną przebudową ulicy Kościuszki, wykonawca prac informuje o utrudnieniach, jakie nastąpią w najbliższych dniach. więcej

Będziemy mieć strefę kibica

W Mielcu powstanie tzw. strefa kibica. Wspólne oglądanie meczów na ogromnym leadowym ekranie będzie się odbywać w miejscu sezonowego lodowisko.  więcej