Władysław Ortyl: "Nie mam poczucia sukcesu"

  • 4.07.2018, 10:41
  • ML
Władysław Ortyl: UMWP M. Mileńczuk
Marszałek zaprzecza plotkom, że dostał łapówkę od Kronospanu. Dlaczego więc wydał pozwolenie dla zakładu w kształcie, który nie satysfakcjonuje społeczeństwa i czy myśli o zaostrzeniu zapisów w przyszłości - o tym mówi w rozmowie z Magdaleną Lombarą.

Wspomniał pan w jednej ze swoich medialnych wypowiedzi, że nie mógł pan nie wydać pozwolenia dla Kronospanu, ponieważ wszystkie warunki formalne zostały spełnione. Co by się stało, gdyby jednak nie wydał pan tego pozwolenia. Brał pan pod uwagę taką możliwość?

Taką możliwość też analizowaliśmy. Tak skonstruowane jest prawo, że tylko w przypadkach ściśle określonych przez prawo można odmówić wydania pozwolenia i organ nie ma tutaj żadnego pola manewru. Cóż by oznaczało, gdyby takie pozwolenie nie zostało wydane? Przypomnę, że samo wydane pozwolenie może podlegać procedurze odwołania przez organizacje ekologiczne i Kronospan wtedy będzie podlegać kontroli przez organ drugiej instancji.

To samo dzieje się w przypadku odmowy wydania decyzji. Wówczas firma może domagać się odszkodowania przed sądem.

A to odszkodowanie nie jest płacone z kieszeni marszałka, ale z kieszeni podatnika, z budżetu województwa podkarpackiego. Nas obowiązuje działanie w myśl prawa i nienarażanie budżetu, czyli publicznych pieniędzy na nasze błędy. 

Po drugie, niewydanie tego pozwolenia oznaczałoby, że nie weszłyby w życie wszystkie obostrzenia wprowadzone przez organ i wynikające z konkluzji, a to nie byłoby z korzyścią dla mieszkańców Mielca.

Wielu mielczan ma panu za złe, że za mało wymagał pan od Kronospanu, że te warunki

i żądania, o których pan wspomniał, są zbyt łagodne. Na przykład stały monitoring ma działać tylko na dwóch emitorach, a nie na wszystkich. 

Są też tacy, którzy widzą, że są znaczne zaostrzenia. Widzą, że nie ma jeszcze regulacji prawnych - bo jak wiemy, są one jeszcze w procedurze ustawowej - a ja taki monitoring ciągły narzuciłem. Jest też monitoring ciągły sprawności działania wszystkich, podkreślam - wszystkich urządzeń redukujących zanieczyszczenia na wszystkich emitorach, tego do tej pory nie było. Te dwa kominy emitują prawie 90% zanieczyszczeń Kronospanu, które trafiają do atmosfery na naszym terenie. W świetle prawa polskiego i unijnego pomiar ciągły jest przewidziany dla spalarni odpadów i kotłowni powyżej 100 MWt.

Skąd wiadomo, że 90 proc.? Nie było takich badań.

Od dawna było wiadomo, które emitory dają największą emisję. Nie wykluczam monitoringu ciągłego kolejnych emitorów, o ile zajdą do tego przesłanki. Chcę też powiedzieć, że gdyby dziś Kronospan odwołał się od pomiaru ciągłego na tych dwóch emitorach, nie wiem, jaki byłby los tego zapisu. Na szczęście ustawa jest dość szybko procedowana przez parlament. Myślę, że będzie też szybko podpisana przez prezydenta i dzięki temu pozwolenie w tym kształcie się obroni.

Przypomnę, że już praktycznie dwa lata temu narzuciłem na Kronospan monitoring ciągły. Zostało to przez Kronospan zakwestionowane w dwóch postępowaniach. Niestety, zapis o monitoringu został odrzucony przez Ministerstwo Środowiska. Uznano, że nie ma do tego podstaw prawnych. W moim odczuciu i w opinii prawników były podstawy, ale ta decyzja zakończyła postępowanie i nie podlegała dyskusji.

Myślę, nie ma potrzeby licytować się, na ilu dziś emitorach jest monitoring ciągły. W planach jest po uzyskaniu dostatecznej puli danych przeprowadzenie analizy pozwolenia zintegrowanego i jeżeli zajdzie potrzeba, zmiana jego zapisów.

W moim odczuciu mamy duży postęp związany z monitoringiem ciągłym, z monitorowaniem sprawności redukcji na wszystkich urządzeniach. Możemy sobie wyobrazić, że jest urządzenie, które redukuje szkodliwe gazy, ale ono może raz działać, raz nie działać - nie mamy wtedy możliwości zdobycia wiedzy, jaka ilość zanieczyszczeń idzie do atmosfery. Ale jeśli jest parametr, który mówi o wielkości redukcji i widzimy, że to urządzenie jest sprawne - to będziemy tę wiedzę posiadać. Wyniki będą na tablicy świetlnej, będą też dostarczane do WIOŚ-u i urzędu marszałkowskiego. Będziemy je też udostępniać, jeżeli będzie zachodziła taka potrzeba. Muszę kilkakrotnie podkreślać i powtarzać – monitorujemy sprawność urządzeń redukujących zanieczyszczenia w sposób ciągły na wszystkich emitorach.

Jest grupa osób, która by chciała, żeby zamknąć ten zakład. Można by powiedzieć, że wtedy może miałbym dużo oklasków, braw. W pracy nie chodzi o oklaski i brawa, ale o przestrzeganie prawa.

Taką ewentualność analizował już samorząd miejski i wiemy, że jest to nieosiągalne z powodów finansowych. Ale wróćmy do pozwolenia. Wspomniał pan, że obecne zapisy nie wykluczają stałego monitoringu na kolejnych kominach. A to pozwolenie, które właśnie zostało podpisane, jest przecież pozwoleniem bezterminowym - jest możliwość prawna jego zmiany?

Pozwolenie jest bezterminowe, bo tak stanowi przepis prawa. To jest kolejna sprawa, która wynika z uregulowań prawnych. Nie mogę wybrać sobie terminu, na jaki wydam pozwolenie. Ale zmiana prawa polskiego będzie mogła być podstawą do nowelizacji pozwolenia zintegrowanego. Zmieni się prawo - zmieniamy pozwolenie. Tak było w 2014 roku. Pozwolenie było, ale zmieniło się prawo i pozwolenie też zmieniliśmy. To nie jest tak, że pozwolenie bezterminowe w tym kształcie będzie aktualne w nieskończoność. 

Wydaje się, że ma pan dość duże zaufanie do firmy Kronospan. W pozwoleniu zostało zapisane, że zakład będzie się sam kontrolował. Czy uważa pan, że te kontrole będą rzetelne?

Kronospan nie ma zaufania w społeczeństwie i nie ma też zaufania u mnie. Patrzymy na niego krytycznie, jak na każdą firmę, której się wydaje takie pozwolenie. Ale to nie jest kwestia zaufania czy jego braku. Jeśli popatrzymy na to, czy oni sami się kontrolują - tak nie jest. Oni tylko sami się monitorują, a kontrole faktycznie sprawuje WIOŚ. Musimy te procesy rozróżniać.

Ale na podstawie danych, które Kronospan przekaże, tak?

Nie. Kiedy już WIOŚ kontroluje, to wchodzi ze swoimi urządzeniami i sam to mierzy.

Ale przedstawiciel WIOŚ-u sam mówił, że inspektorat nie ma narzędzi do mierzenia wielu rodzajów przekroczeń, nie ma sprzętu. 

To wszystko, o czym pani mówi, wyszło na spotkaniu. To też potwierdził minister Kowalczyk. Działania WIOŚ-u i jego systemu kontroli są niedoskonałe. Minister mówił o tym, że WIOŚ powinien być pewną formą policji środowiskowej - powinien działać 24 godziny na dobę, powinien być mobilny, mieć sprzęt. Przed taką zmianą regulacji jesteśmy. To zapowiedział min. Kowalczyk w Mielcu.

Gdybyśmy sami chcieli to monitorować - nie mamy dziś takiego prawa, nie mamy na to środków, nie możemy tego zrobić. Oczywiście wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby była na miejscu nasza sonda, nasz wskaźnik, działający 24 godziny. Być może kiedyś do takiej sytuacji dojdzie. Dziś jest to niemożliwe. Jednak dzięki staraniom moim i moich służb zakład w Mielcu został objęty tak rygorystycznym monitoringiem jak żaden zakład w Polsce. Lotne związki organiczne czy inne związki do tej pory nie były monitorowane nie dlatego, że myśmy tego nie chcieli - tego nie było w regulacjach ustawowych.

Nie jestem usatysfakcjonowany, zadowolony, nie patrzę z radością na to pozwolenie. To była decyzja trudna. Takie decyzje też trzeba podejmować, jeśli ma się obowiązek ustawowy. Ale dużo rzeczy zostało zrobionych po raz pierwszy i będą miały one pozytywny wpływ na ochronę środowiska - staną się standardem w innych miejscach, w Suwałkach czy Szczecinku.

Jednoznacznie trzeba stwierdzić, że gros tych zmian, które dziś są w prawie środowiskowym, inicjatyw związanych z czystym powietrzem, jest inspirowanych sytuacją Mielca i protestem społecznym. To trzeba jasno przyznać. Ustawodawca budzi się, kiedy widzi, że problem jest palący i obecne regulacje prawne są niewystarczające. Kiedy firmy omijają prawo, naciągają je.

Jeśli popatrzymy na sumę działań, które się dzieją w tym obszarze i przestrzeń czasową - ostatnie 1,5 roku, to możemy być optymistami. Jest zmiana nastawienia rządu i zmiany regulacji ustawowych.

Wielokrotnie wspomniał pan o braku odpowiednich zapisów prawnych, które nie pozwalały na pewne ruchy. Reprezentuje pan też partię PiS, która w tym momencie jest przy władzy. Czy nie można było zadbać o te zmiany ustawowe wcześniej, zanim nastąpił medialny szum? Porozumieć się z rządem, wywrzeć naciski. Jest pan marszałkiem, który pochodzi z Mielca. Mielczanie liczyli na to, że skoro mają swojego marszałka, będzie pan bardzo bronił ich interesów. Dlaczego tych zmian, które dzieją się teraz, nie przeprowadzono dwa, trzy lata wcześniej?

To jest oczekiwanie o obronie interesów, słuszne, ale musi być możliwe. Przypomnę, że takie wnioski, związane z zaostrzeniem tego prawa, kierowaliśmy do Ministerstwa Środowiska i kierowaliśmy też do naszych parlamentarzystów. Tylko trzeba pamiętać też, że pewne rzeczy nie rodzą się z dnia na dzień. 

Rodzą się wtedy, kiedy się zbliżają wybory i kiedy potrzeba poparcia społeczeństwa. Tak to wygląda.

Termin wydania pozwolenia zintegrowanego i cały szum wokół tego jest przypadkowym zbiegiem terminów. Wolałbym, żeby takie rzeczy nie działy się bezpośrednio przed wyborami, żeby można było sprawę przeprowadzić w spokoju, bez presji wyborów. Kronospan musiał stosować niezbyt zaostrzone prawo, ale zaostrzone od listopada 2019 realnie. Należało czekać, czy zmusić do wcześniejszych działań? Dziś ktoś może myśleć "naciśniemy, to zrobi, zażądamy, to da". To tak nie działa. Może być taki odbiór zewnętrzny, ale zapewniam, że nie jest to dla mnie przesłanką. Gdybym chciał kierować się wyłącznie racjami wyborczymi, patrzeć na tych, którzy żądają zamknięcia i chcieć, żeby klaskali i wrzucili na mnie głos, to powinienem zamknąć zakład albo nie wydać tego pozwolenia. 

Przypomnę, że niewydanie tego pozwolenia oznaczałoby emisję po staremu. Jeszcze raz powtórzę - do tej pory Kronospan miał wydane pozwolenie i na jego podstawie mógł działać spokojnie do 2019 roku, do wejścia przepisów europejskich. Dopiero wtedy musiałby obowiązkowo mieć zmienione pozwolenie. Ale zawnioskował wcześniej i dlatego teraz wprowadzaliśmy zmiany, w takim czasie.

Priorytetem rządu jest ochrona środowiska, ale rząd od tego nie zaczął swojej pracy. Przypomnę, że trzeba było przygotować 500+, zrobić regulacje przywracające niższy wiek emerytalny, reformę sądownictwa, uporządkować wiele innych kwestii. To zostało zrobione. Z punktu widzenia Mielca można powiedzieć, że najistotniejsze były sprawy środowiskowe. I wnioskowaliśmy o zaostrzenie przepisów w tym zakresie, o nałożenie monitoringu ciągłego. W końcu się to stało. Na pewno gdyby to było wcześniej, byłoby lepiej, nie byłoby posądzeń o to, że to są działania stricte wyborcze.

Trzeba patrzeć na te działania obiektywnie. Jesteśmy dopiero na początku drogi do poprawy sytuacji z powietrzem w Mielcu. Przez 20 lat ta firma funkcjonowała, rozwijała się, otrzymywała kolejne pozwolenia, bądź to od starosty, bądź od wojewody, korzystała maksymalnie ze swojego potencjału, a teraz wyraźnie powiedzieliśmy stop. Powiedziało to także wyraźnie społeczeństwo. Takiej samowoli już nie będzie. Ale nie mam poczucia sukcesu. Nie podchodzę to tego entuzjastycznie. Powtarzam: jesteśmy na początku drogi. Czekamy na kolejne nowelizacje regulacji ustawowych, niezależnie od tego, czy są wybory, czy nie ma. Można powiedzieć, że ruszyły działania i wdrażanie potencjalnych dobrych zmian.

Uważam, że mieszkańcom Mielca należy się odpowiedź wprost na jeszcze jedno pytanie. Niektórzy podejrzewają pana o to, że dostał pan łapówkę od Kronospanu i dlatego wydał pan to pozwolenie, z takimi warunkami. Chciałabym, żeby oficjalnie odniósł się pan do tych rewelacji.

Do absurdalnych spraw, wręcz plotek, można się nie odnosić, ale odniosę się. Otrzymywanie łapówek jest łamaniem prawa i korupcją. Już na początku powiedziałem, że nie wydając pozwolenia Kronospanowi, złamałbym prawo. Jeżeli ktoś ma takie podejrzenia, to są organy, które powinien zawiadomić, powinno być śledztwo, żeby to wyjaśnić. Jednoznacznie odpowiadam, że takie rzeczy nie mają miejsca i w swoim życiu prowadzę działania, które są zgodne z prawem i etyką, nie tylko w stosunku do firmy Kronospan, ale też wszelkich innych podmiotów, a także w odniesieniu do swojej rodziny, współpracowników i społeczeństwa.

Dziękuję za rozmowę.

ML
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Filut
Filut 12.07.2018, 22:11
Przecież to p. Ortyl sprowadził Kronospan do Mielca
czujny
czujny 5.07.2018, 14:59
i znowu nie publikujecie komentarzy. Należy was zgłosić do rady etyki mediów
Właaaaadek!!!!!
Właaaaadek!!!!! 4.07.2018, 18:07
Nie chcem, ale muszem...

Pozostałe