Piłkarskie narodowe nadzieje. Komentarz Wiktora Strzelczyka

  • 27.06.2018, 11:07
  • WS
Piłkarskie narodowe nadzieje. Komentarz Wiktora Strzelczyka Wiktor Strzelczyk. Statystyk sportowy i komentator portalu lajfy.com
Miało być pięknie, wyszło jak zwykle. Kombinowanie na temat tego, czy lepiej po wyjściu z grupy zagrać z Belgią czy z Anglią, spełzło na niczym.

Każdy średnio orientujący się w piłce nożnej kibic wiedział, że ani Polska nie była faworytem grupy, ani Senegal nie był "ogórkiem" do rozgromienia. Porażka z Afrykańczykami w zasadzie powiedziała wszystko. Oprócz grających przyzwoicie Michała Pazdana i Macieja Rybusa, wszyscy zagrali po prostu słabo. Senegal okazał się kolejną ekipą, która skutecznie rozpracowała taktykę Polaków. Pamiętamy sromotną klęskę z Danią w eliminacjach (0-4). Już wtedy Nawałka otrzymał pierwszy sygnał, że jesteśmy zwyczajnie przewidywalni. Nie pomogły mecze towarzyskie, nowe ustawienie w linii obrony, nowe twarze.

Porażkę 1-2 z Senegalem można, już po fakcie, nazwać zapowiedzią do niedzielnej klęski z Kolumbią. Roszady w składzie, krytyka, dodatkowa motywacja i inne zabiegi taktyczne Nawałki okazały się znaczące tylko na papierze. Polakom zabrakło jakości, waleczności (a to akurat trudno wybaczyć), siły, motoryki, zresztą... chyba wszystkiego. Został nam mecz o honor z Japonią. Pytanie tylko, czy polska kadra odzyska go w oczach kibiców po tak fatalnych meczach. Miała być najsilniejsza kadra na mundialu od 1986 r., a wychodzi na to, że już lepiej spisała się kadra Pawła Janasa w 2006 roku.

Ale do słów krytyki zawsze warto dodać chociaż jedną łyżeczkę miodu. Adam Nawałka odwalił kawał dobrej roboty w reprezentacji, dzięki niemu powstaliśmy z kolan. Przeżyliśmy wiele emocji, zagraliśmy wspaniałe mecze, dumnie zaprezentowaliśmy się na Euro. Niemniej coś poszło nie tak. Co? Tego nawet sam sztab może nie wiedzieć. Póki co wygrajmy z Japonią, proszę.

Mundial jednak trwa, zostańmy przy telewizorach! Za nami już kilka niespodzianek. Mój faworyt: Chorwacja. Ale daleko mogą również zajść Belgowie i Francuzi, którzy wreszcie zagrali na swoim poziomie?  Jest kogo dalej oglądać na mistrzostwach.

WS
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe