Magdalena Lubacz: Tam były prawdziwe emocje [WYWIAD]

  • 5.06.2018, 13:34 (aktualizacja 05.06.2018 13:51)
  • ML
Magdalena Lubacz: Tam były prawdziwe emocje [WYWIAD]
W nowym sezonie Projektu Lady w TVN występuje Magdalena Lubacz z Mielca. Z mielecką Lady rozmawiała Magdalena Lombara.

Czy oglądałaś poprzednie sezony Projektu Lady?

Szczerze mówiąc, nie byłam jakąś wielką fanką Projektu Lady. Wiem, że niektóre dziewczyny oglądały wszystkie odcinki i śledziły, jakie były zadania do wykonania, co dziewczyny robią teraz, po emisji programu. Oglądałam tylko kilka odcinków, ale wiedziałam, o co chodzi w tym programie.

Czy już wtedy myślałaś, że chcesz zgłosić się do programu?

Jeszcze wtedy nie miałam takich myśli.

A kiedy pojawił się pomysł?

Pomysł pojawił się, kiedy zobaczyłam reklamę w TVN, że trwa casting. To był akurat taki moment w moim życiu, kiedy wszystko szło w nieodpowiednim kierunku, pogubiłam się. Wcześniej miałam chłopaka, więc nie myślałam o takich rzeczach w ogóle. A wtedy znalazłam się w takim punkcie, że byłam sama, straciłam pracę, na której mi kiedyś bardzo zależało, potem pracowałam w miejscu, w którym nie do końca się spełniałam. Zaczęłam za bardzo imprezować. To był moment w moim życiu, kiedy wszystko stanęło w miejscu i nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Wiedziałam, że ludzie nie traktują mnie poważnie. Nie czułam się szczęśliwa.

Kiedy pojawiła się reklama Projektu Lady, pomyślałam, że to mogłoby być dla mnie. Może tam ktoś by mnie ukierunkował, pokazał drogę, nauczył mnie zasad. Stwierdziłam, że kiedy tam nauczą mnie ogłady, pokażą mi, w jaki sposób mogę się ubierać, nauczą mnie manier, to może nie będę zwracała uwagi nieodpowiednich osób.

Mówiłaś o tym, że masz łatkę osoby, która imprezuje. Zastanawiam się, czy nie bałaś się, że po udziale w programie zostanie ci przypięta inna łatka? Dziewczyny, które biorą udział w Projekcie Lady, są przedstawiane jako wulgarne, nieobyte. W pierwszym odcinku widać, że niekorzystne zachowania są mocno podkreślane.

Nie bałam się tej łatki, bo i tak mam już jedną przyklejoną. Idąc do tego programu, każda z nas miała na początku chęć, żeby trochę się pokazać - bo wiadomo, to jest reality show. Ale idąc tam, chciałam osiągnąć pewne cele: żeby ludzie mieli okazję zobaczyć moją przemianę, chęć do zmiany życia. Stwierdziłam, że jeśli będę się starać i przebrnę nieco dalej niż tylko przez jeden odcinek, to zobaczą, że faktycznie potrzebuję tej zmiany, chcę jej i ona prędzej czy później nastąpi.

Wiele uczestniczek wspominało w pierwszym odcinku, że chce się w Projekcie Lady czegoś nauczyć. Czego ty się nauczyłaś?

Przede wszystkim zaczęłam inaczej postrzegać siebie. Dużo osób myślało, że jestem pewna siebie, wręcz czasem zarozumiała, a wcale tak nie było. Pewności siebie dodawało mi wszystko to, co tworzyłam wokół siebie - hałas, atencja innych ludzi. Nikt nie wiedział, że tak naprawdę w środku jestem wrażliwa. Zrozumiałam to w programie i tam zorientowałam się, że nie potrzebuję tego wszystkiego, czym się otaczałam, żeby wiedzieć, ile jestem warta. Nie potrzebuję też uwagi innych, którzy mi będą mówić, jaka jestem wspaniała.

Dzięki temu odsunę się od osób, które ciągnęły mnie w złym kierunku, będę zwracać większą uwagę na tych, którymi się otaczam i na nowe osoby, które się pojawią w moim życiu. Będę bardziej asertywna.

Wiemy z zapowiedzi TVN, że prawdopodobnie w następnym odcinku zobaczymy metamorfozy uczestniczek. Co zmieniłaś w swoim wyglądzie zewnętrznym po programie?

Idąc do programu, byłam nastawiona na to, że chcę zmienić się wewnętrznie. Uważałam, że to nie jest takie ważne, żeby kombinowali coś przy moim wizerunku. Wiedziałam, że on jest trochę zbyt wyzywający, może trochę wulgarny, więc stwierdziłam: OK, niech zmienią go odrobinkę, ale nie dam się. Byłam taką osobą, dla której wygląd był bardzo ważny i bałam się przemiany. Nie mogę zdradzić, jak zakończyła się próba zmiany mojego wizerunku. Będzie można to zobaczyć w programie, co dałam zmienić specjalistom, a o co walczyłam do upadłego.

Nie zrezygnuję z tego, że będę miała makijaż, który jest dla mnie charakterystyczny, że będę dbała o swój wygląd, bo po prostu taka już jestem, ale nie będzie to już przesadzone. Chciałabym, żeby mój wygląd miał więcej klasy, był bardziej naturalny, w granicach rozsądku. Żeby ludzie, widząc mnie, pomyśleli: "zadbana dziewczyna", a nie: "ile ona ma tego na sobie, jaka jest przerysowana, nie będę jej traktować poważnie", żeby mnie już nie szufladkowali.

W pierwszym odcinku pokazano szkolenie z chodzenia na szpilkach. Zastanawiam się, czy miałaś z tym jakikolwiek problem, skoro w 2015 roku brałaś udział w wyborach Miss Mielca?

Pani Iwona Radwan-Sado po moim przejściu na wybiegu zapytała, czy kiedyś miałam do czynienia z modelingiem, czy może chodziłam po wybiegu. Zauważyła, że mam takie kołysanie biodrami, którego dama nie powinna mieć, a które jest właśnie takie bardziej wybiegowe. Powiedziałam, że miałam kiedyś do czynienia z wybiegiem.

Twojego przejścia na szpilkach nie było widać w telewizji. A wiesz, co zostanie pokazanie w kolejnych odcinkach?

Nie wiem. Po obejrzeniu pierwszego żałowałam, że kilka sytuacji nie zostało pokazanych. Nie da się zmieścić całego tygodnia naszego pobytu w 40 minutach odcinka. Ekipa pewnie ma duży kłopot, co wybrać.

Nieraz podczas spotkań w programie słyszałam: "Magda, jak ty się zmieniłaś, jak się inaczej wypowiadasz". Byłam z siebie dumna, że powiedziałam coś fajnego, coś mądrego. Być może akurat to w programie nie będzie pokazane, ale to, jak zrobiłam gafę. Wszystkie musiałyśmy się z tym liczyć.

Wiele osób po obejrzeniu odcinka może pomyśleć: "jaka głupia laska" i nie będzie zwracać uwagi na to, jaki tam zrobiłyśmy progres. A były tam prawdziwe emocje i naprawdę trudne zadania - niektóre dziewczyny nie dawały rady, płakały i mówiły, że chcą jechać do domu.

Było to pokazane w zwiastunie drugiego odcinka.

Tak. Ja też miałam takie momenty - myślałam sobie, że już nie mam siły. Budzono nas na przykład o 7 rano. Ale to była taka pobudka, że my jeszcze spałyśmy, a tu ktoś za nogę ciągnie, dźwiękowiec i kamera na nas. Dodatkowo kamery były zamontowane 24 godziny na dobę nad nami. W ogóle cały czas trzeba się zachowywać dobrze, bo wszędzie są kamery. Nieraz było tak, że kończyłyśmy kręcić coś o 2-3 w nocy, a rano trzeba było wstać o siódmej, więc spałyśmy po 4 godziny. To nie była zabawa. Dziewczyny, które tam poszły, żeby się pokazać, zrobić trochę show wokół siebie, zrozumiały to bardzo szybko.

Jaki masz teraz plan na swoje życie, co zamierzasz robić?

Chcę dokończyć moje studia - pedagogikę resocjalizacyjną. Szczerze mówiąc, miałam w planach pójść na pedagogikę wczesnoszkolną i przedszkolną, ale nie do końca to czułam. Kiedy dowiedziałam się, że dostałam się do programu, przemyślałam sobie swoje życie i to, że zawsze przyciągałam osoby z problemami. Przy mnie potrafiły się otworzyć, wzbudzałam ich zaufanie. Stwierdziłam, że skoro tak, to może właśnie resocjalizacja to jest to. Kiedy otrzymałam telefon z informacją, że dostałam się do programu, uznałam, że jest to sygnał, żebym pojechała na uczelnię i w ostatniej chwili zmieniła kierunek na pedagogikę resocjalizacyjną. Myślę, że to była dobra decyzja.

Teraz wybieram temat pracy licencjackiej i chciałabym się zająć tematem narkomanii. Nie wiem, czy będzie to pokazane w programie, ale mówiłam tam o tym, że kiedyś spotykałam się z chłopakiem, który miał duże problemy z narkotykami. Zawsze chciałam zrozumieć takie osoby - co nimi kieruje, dlaczego prowadzą normalne życie i nagle idą w takim kierunku. Chciałabym dotrzeć do nich, rozmawiać, zrozumieć, może pomóc. Nie wiem, czy będę w życiu szła w tym kierunku, ale to jest to, co mnie interesuje.

Poza tym chcę się wyprowadzić od rodziców i usamodzielnić, bo do tej pory cały czas korzystałam z ich wsparcia i nie byłam nauczona życia.

Czego ci życzyć - skończenia studiów?

Tak, na pewno. Teraz zrozumiałam, że edukacja jest bardzo ważna. Chciałabym obronić się, a później pójść jeszcze na studia magisterskie.

W takim razie tego ci życzę i dziękuję za rozmowę. 

ML
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe