Trudno zdiagnozować, a co dopiero wyleczyć. Borelioza choroba cywilizacyjna

  • 3.06.2018, 13:47 (aktualizacja 03.06.2018 13:57)
  • Msk
Trudno zdiagnozować, a co dopiero wyleczyć. Borelioza choroba cywilizacyjna Nie zawsze zaraz po ukąszeniu pojawia się rumień wędrujący, uznawany za główny symptom rozpoczynającej się infekcji.
Borelioza znana jest z tego, że trudno ją zdiagnozować. W mieleckiej poradni chorób zakaźnych jest to jeszcze trudniejsze. A wszystko dlatego, że pacjent z jej podejrzeniem przechodzi najpierw mniej wiarygodne badanie i dopiero w przypadku jego pozytywnego wyniku robi mu się dokładniejszy test. Przekonała się o tym niedawno 18-letnia mielczanka.

Jakiś czas temu pisałam na temat dyskusyjnej metody diagnozowania boreliozy w mieleckiej poradni chorób zakaźnych. Jak się wtedy dowiedziałam, pacjent, który przychodził z podejrzeniem boreliozy, na potwierdzenie choroby przechodził test podstawowy, nazywany ELISA. Jeśli test wyszedł pozytywnie, miał przeprowadzane wiarygodniejsze badanie, zwane Western Blod. Gdy jednak wynik ELISY był negatywny lub na granicy - mimo objawów choroby - pacjent nie był leczony.

Tymczasem wiarygodność ELISY jest wątpliwa, gdyż nie zawsze, mimo problemu, jej wynik jest pozytywny. Specjaliści z Międzynarodowego Towarzystwa do spraw Boreliozy i Chorób z Nią Powiązanych (ILADS) twierdzą, że nie powinno się bazować tylko na jej wyniku. W Poradni Chorób Zakaźnych w Mielcu, niestety, wciąż tak jest, dlatego część chorych odsyłanych jest z kwitkiem do domu. Przekonała się o tym niedawno 18 - letnia Agata (imię bohaterki zmieniliśmy).

Coś się dzieje

Ponad miesiąc temu nastolatce nagle spuchła twarz. Jej rodzice zaniepokojeni sytuacją zaczęli szukać przyczyny tego stanu, gdyż w miarę upływu kolejnych dni problem nie mijał. 

Znajoma pielęgniarka, sugerując się nietypowym objawem, poleciła rodzicom nastolatki zrobienie testu na boreliozę metodą Western Blot. Wielkie było ich zaskoczenie, gdy okazało się, że wynik wyszedł pozytywny. Mama dziewczyny nie pamięta, aby jej córka kiedykolwiek miała kleszcza. Utkwiła jej jedynie w głowie sytuacja z  ubiegłego roku. Wtedy na wakacjach dziewczyna miała na ciele rumień, który utrzymywał się przez dłuższy czas.

– Najprawdopodobniej ugryzła ją wtedy mucha meszka. Sądziliśmy, że to odczyn alergiczny, dlatego nie zaniepokoiliśmy się tym – mówi matka nastolatki, która gdy niedawno dowiedziała się o chorobie córki, natychmiast postanowiła zabrać ją do lekarza rodzinnego.

Dziewczyna otrzymała skierowanie do Poradni Chorób Zakaźnych w Mielcu.

- Zanim dostała się tam na wizytę, umówiliśmy się prywatnie ze specjalistą chorób zakaźnych przyjmującym w innym mieście. Lekarz widząc wynik badania, od razu wypisał córce antybiotyk – opowiada matka Agaty.

Kilka dni później dziewczyna poszła na planowaną wizytę w mieleckiej poradni.

- Chcieliśmy porównać, co powie nam lekarz w Mielcu o tym, co usłyszeliśmy od specjalisty na prywatnej wizycie – opowiada matka dziewczyny. 18-latka poszła na wizytę sama. Nie przyznała się do konsultacji z innym lekarzem i do tego, że dostała antybiotyk, którego nie zaczęła jeszcze brać.

Wynik negatywny, pacjent zdrowy?

Podczas pobytu w poradni dziewczyna pokazała lekarzowi wcześniej wykonane badanie metodą Western Blot. Ten nie uznał jego wyniku za wiarygodny i zlecił wykonanie w poradni testu metodą ELISA. Nastolatka poddała się wskazanemu przez lekarza badaniu, które nie potwierdziło choroby. Na jego podstawie lekarz nie miał wątpliwości, że pacjentka jest zdrowa i z taką wiadomością odesłał ją do domu.

Zapytaliśmy o ten zaskakujący sposób diagnozowania boreliozy dyrektora mieleckiego szpitala. Do dnia składu gazety nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi na nasze pytanie.

Tymczasem nastolatka nie wierząc lekarzowi, który stwierdził, że jest zdrowa, wzięła antybiotyk, zalecony przez innego specjalistę. Czuje się dobrze, opuchlizna z jej twarzy zniknęła. 

 

Opinia eksperta

Dr n. med. Marek Kozak, lekarz anestezjolog, wiceordynator Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Bonifratrów w Katowicach, leczący boreliozę inwazyjną metodą – ILADS:
- Czułość testu ELISA jest na poziomie nie większym niż 60 procent, czyli w 40 procentach nie potwierdza choroby, ponadto im później od zarażenia, tym szansa pozytywnego wyniku maleje. Liczą się przede wszystkim objawy choroby, nie wynik testu. Bardziej dokładnym badaniem jest tak zwany Western Blot, który powinno się wykonywać w takiej sytuacji.

 

Nietypowe objawy boreliozy

Spośród 60 objawów boreliozy najczęściej występują: podwyższona temperatura ciała, problemy ze snem, koncentracją, bóle i zawroty głowy, chroniczne zmęczenie, osłabienie oraz zmniejszenie masy ciała. W chorobie tej pojawia się również sporo powikłań, do których należą między innymi bóle ścięgien, obrzęki mięśni, a także sztywność karku czy stawów. Może też wystąpić niedowład kończyn, problemy z wysławianiem się czy wahania nastrojów. Chorujący na boreliozę przewlekłą miewają także również kłopoty z widzeniem, skórą czy wypadaniem włosów.

Msk
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.
Michał
Michał 3.06.2018, 17:52
W Mielcu pracują przekupne tłuki, taka jest smutna prawda. Sam przechodziłem boreliozę i szukałem pomocy w Mieleckiej poradni zakaźnej dwa lata temu. Inna sprawa, że sam odkryłem tę chorobę i za wszystkie testy na boreliozę zapłaciłem niemal 1000zł a dopiero ostatni najdroższy wykazał boreliozę. Doktor Sznajder powiedział że mimo objawów nie może mnie leczyć bo wynik jest negatywny. To co to do *** nędzy za specjalista jak z zapaleniem napletka przyjmuje pacjenta na oddział za konkretną kasę a faceta co nie może wstać z łóżka od bólu stawów zlewa pod byle pretekstem. Lekarz Maziarz z kolbuszowskiej nefrologii przyjął mnie w ciągu 3 dni bez grosza łapówki bo nigdy by jej nie przyjął i leczył mnie na boreliozę metronidazolem i biotraksonem 3 tygodnie! NEFROLOG!!! To ja sie *** pytam czy ktoś z tym łajnem wreszcie coś zrobi i tą tandetną biurokracją.

Pozostałe