Gdyby nie dyspozytorka i ekipa ratunkowa pogotowia, mogło dość tragedii! - Nowe fakty z sprawie skandalicznego wydarzenia z Jam

  • 4.04.2018, 10:11
  • Msk
Gdyby nie dyspozytorka i ekipa ratunkowa pogotowia, mogło dość tragedii! - Nowe fakty z sprawie skandalicznego wydarzenia z Jam
Gdy ekipa ratunkowa wraz z policjantami weszła do domu w Jamach, ich oczom ukazał się wstrząsający widok: dwójka małych dzieci była zaniedbana i kompletne pijana. 6 - latek miał 2,2 promila alkoholu we krwi, a jego o dwa lata starszy brat 1,5 promila.

W Wielki Piątek koło południa mielecka dyspozytorka otrzymała dramatycznie brzmiące zgłoszenie. Anonimowa osoba opisała przerażający widok, który zauważyła jej rodzina przed jednym z domów w Jamach, w gminie Wadowice Górne.. Na podwórku była dwójka małych dzieci, których stan wskazywał na to, że potrzebują natychmiastowej pomocy; zataczały się i słaniały na nogach. Jedno z nich się nawet przewróciło i przez pewien czas leżało bez reakcji na ziemi. Na domiar złego dzieci były niekompletnie ubrane.

Poszukiwania domu

Zgłaszający nie był w stanie podać dokładnego numeru domu, przed którym dzieci się znajdują, więc opisał jedynie budynek mieszkalny. Dyspozytorka mimo braku adresu wysłała ekipę ratunkową, która miała za zadanie odnaleźć opisany przez zgłaszającego dom. Po krótkich poszukiwaniach ratownicy medyczni wytypowali miejsce wskazane przez dzwoniącego. Przed domem nie działo się jednak nic niepokojącego, nigdzie nie było potrzebujących pomocy dzieci. Mimo wszystko ratownicy zapukali do drzwi. Otworzył im 45- letni mężczyzna, po którym widać było, że był pod wpływem alkoholu. 

- Sytuacja była bardzo trudna. Ojciec odmówił wpuszczenia ratowników do domu. Zaprzeczał, że w domu są dzieci, które mogłyby potrzebować pomocy. Anonimowe wezwanie było jednak tak wstrząsające, a zarazem wiarygodne, że ratownicy i dyspozytorka medyczna byli zdeterminowani, aby zrobić wszystko, co tylko możliwe, żeby wyjaśnić sprawę do końca – mówi Aneta Dyka-Urbańska, rzecznik prasowy Pogotowia Ratunkowego w Mielcu.

Zmowa milczenia

 Zespół ratunkowy poszedł więc do sąsiadów.

– Tam napotkaliśmy jednak na mur. Nikt nie chciał nam udzielić żadnych informacji mogących pomóc w ustaleniu, czy dobrze trafiliśmy i czy rzeczywiście w sąsiednim domu mieszkają małe dzieci, którym mogła dziać się krzywda. Czasami pozory mylą. Ktoś odmawia pomocy, zapewnia, że wszystko jest w porządku. Środowisko milczy, ale gdy chodzi o dobro dzieci, nie można odpuszczać. Niewiele brakowało, aby bez interwencji pogotowia ratunkowego i policji doszło do jeszcze większej tragedii, bo jak się okazało, życie dzieci było zagrożone – mówi ratownik medyczny z Pogotowia Ratunkowego w Mielcu.

 Przerażający widok

 

- Wezwaliśmy policję, bo my nie mamy możliwości, by wejść do domu i sprawdzić, czy coś złego się w nim nie dzieje. Policja również nie miała żadnych wątpliwości, że sprawę trzeba jak najszybciej wyjaśnić i wejść do środka. Widok, jaki zobaczyliśmy, był wstrząsający - dodaje ratownik medyczny. W domu znajdowała się dwójka zaniedbanych i pijanych małych chłopców.

Stan jednego z nich,  6-latka, był bardzo zły, z dzieckiem nie było kontaktu, w pewnym momencie chłopiec stracił przytomność. Drugi z chłopców, 8-latek, był w nieco lepszym stanie, aczkolwiek jego zachowanie również wskazywało na znaczne upojenie alkoholem. Jak się później okazało, młodszy z chłopców miał aż 2,2 promila alkoholu we krwi, a starszy 1,5 promila.

Pijani byli również rodzice dzieci, 27-letnia matka miała 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu, ojciec dzieci nie zgodził się na badanie przez policjantów alkomatem. Po pobraniu jego krwi okazało się, że miał ponad promil alkoholu w organizmie.

Chłopcy zabrani zostali przez ekipę pogotowia do mieleckiego szpitala, tam pobrana została im krew do badań. Jak się dowiedzieliśmy, ich życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Sprawą zajmie się teraz sąd.

Msk
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu korso.pl. Agencja Wydawniczo Reklamowa Korso Spółka z o.o. z siedzibą w Mielcu, ul. Biernackiego 1/4, 39-300 Mielec jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Pozostałe