Popołudnie z... Lesławem Lechocińskim

  • 29.01.2018, 14:46 (aktualizacja 29.01.2018 14:53)
  • Szymon Burek
Popołudnie z... Lesławem Lechocińskim
Ikona mieleckiej szermierki. Świetny trener, ale także fantastyczny i bardzo pogodny człowiek, który zaraża optymizmem i miłością do sportu.

Trener Lechociński wita mnie słowami: "Mogłem pani powiedzieć, żeby wzięła pani dres, to byśmy trochę poćwiczyli". Przyjmuję te słowa uśmiechem, bo dotąd szermierkę widziałam na ekranie telewizora, dziś dzięki trenerowi mogę zobaczyć na własne oczy, jak piękny i szlachetny to sport.

Lesław Lechociński  to ikona mieleckiej szermierki.  O tej dyscyplinie sportu  mógłby opowiadać godzinami. Doświadczony trener, mimo upływu lat wciąż ma w sobie niesamowity zapał do pracy i pewnie dzięki temu jest tak bardzo szanowany w sportowym świecie.

Jego przygoda z szermierką zaczęła się w 1967 roku, kiedy to pod wpływem intensywnego nacisku na rozwój sportu w naszym kraju, na wzór ZSRR i innych państw bloku wschodniego, zorganizowano spartakiadę. – Każda dyscyplina była inaczej punktowana. Tak się złożyło, że akurat za szermierkę przyznawano najwięcej punktów, dlatego właśnie najbardziej opłacało się stworzyć sekcję – wspomina pan Lesław.

Pani Drabikowa

Treningi odbywały w Sali Królewskiej, ale żeby móc ćwiczyć, wcześniej trzeba było przesunąć wszystkie stojące tam krzesła. – Podłogę pokrywała gruba warstwa popiołu, kiedyś można było palić wszędzie, ludzie nie dbali tak o zdrowie jak teraz – dodaje.

Niestety, stworzona na potrzeby spartakiady sekcja szermierzy zaraz po jej zakończeniu rozpadła się, uchowało się jednak kilku zapaleńców, wśród nich Lesław Lechociński. – Szukaliśmy możliwości dalszego trenowania, dowiedzieliśmy, że kiedyś w Mielcu była sekcja, ale rozpadła się w latach 50. Jedynie kto znał się na rzeczy, to słynna pani Drabikowa (Emilia Drabik urodziła się w 1913 we Lwowie. Mistrzyni okręgu lwowskiego we florecie, członek Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" i "Ligi Morskiej". Uprawiała jeździectwo, strzelanie, pływanie, szermierkę, gimnastykę, taniec i balet klasyczny. Podczas II wojny światowej żołnierz Lwowskiego Obwodu AK – przyp. red.). – Ona była trenerką, ale przede wszystkim  była wspaniałą osobą, dobrą duszą. To ona nas kształtowała, wychowywała, uczyła kultury – wspomina trener Lechociński.

Legia Warszawa

Mimo planowanego pójścia na studia pan Lesław dostał powołanie do wojska. Będąc już nieco znany w świecie sportu, dostał szansę, by służbę odbyć przy słynnym i bardzo perspektywicznym Centralnym Wojskowym Klubie Sportowym "Legia" Warszawa.

– Tam trafiali najlepsi sportowcy, ale dostać się było naprawdę ciężko. Mnie postawili ultimatum – w ciągu pół roku miałem zdobyć medal na mistrzostwach Polski albo wyżej. Trenowaliśmy po 12 – 16 godzin na dobę, pomagaliśmy trenerowi, wszystko byle móc tam zostać. Chyba musieli zauważyć, że mają do czynienia z fanatykami – śmieje się. – Ze względu na wzrost przydzielono mnie do floretu, choć ciągnęło mnie do innej formy, ale brakowało mi trochę centymetrów – dodaje.

Sens

Po dwóch latach w Warszawie, mając możliwość pozostania tam na dłużej, postanowił wrócić do Mielca.  – Ciągnęło mnie jednak na studia, do pracy. Gdy dostałem się na uczelnię wyższą, miałem jeden problem, przez te ostatnie dwa lata zupełnie zapomniałem, jak się robi ściągawki i w ogóle ściąga – mówi ze śmiechem pan Lesław. Mimo tego nigdy nie rzucił szermierki, do dzisiaj, mimo możliwości przejścia na zasłużoną emeryturę, nie robi tego. Miłość do sportu wygrywa. – Wszystkim, którzy do mnie przychodzą trenować, powtarzam jedno zdanie, być może brzmi ono śmiesznie, ale nieważne. Mówię, że trenujesz po to, by zdobyć medal na mistrzostwach Polski. Sens ma być taki, żeby to nie była atrapa sportu, to ma być ten wielki sport. Nawet jeśli nie zdobędziesz tego medalu, to masz trenować tak, jakbyś miał go zdobyć następnym razem. To jest jak narkotyk. Gdy wchodzę na salę, gdzie rozgrywają się mistrzostwa Polski albo inne duże zawody, wtedy odżywam – kontynuuje trener Lechociński.

Powołanie

Treningi szermierki odbywają się w różnych miejscach Mielca. Bez względu na to, gdzie w danym dniu trenują szermierze, co najmniej 30 minut przed wszystkimi zjawia się Lesław Lechoński, który na własnych barkach ciągnie wszystkie potrzebne do treningu sprzęty. Po zakończonych treningach również pan Lesław zostaje, by wszystko posprzątać. Tak co najmniej cztery razy w tygodniu. Oczywiście zapytany, jak sobie z tym radzi i czy nie jest to zbyt męczące na dłuższą metę, narzeka, wymachując nieco wymownie rękami w stronę zawodników, ale z jego twarzy nie schodzi uśmiech. Widać, że kocha to, co robi, a swoją pasją zaraża kolejne pokolenia.

Na pożegnanie trener Lechociński rzuca przypomnienie o dresie. – Następnym razem proszę nie zapomnieć, by go wziąć. Koniecznie! Nie ma co się zastanawiać, tylko trzeba spróbować - zachęca. 

Z encyklopedii miasta Mielca. 

LECHOCIŃSKI LESŁAW, urodzony 2 I 1951 r. w Olszynce koło Przemyśla. Absolwent Technikum Mechanicznego w Mielcu, maturę zdał w 1970 r. Od 1967 r. trenował szermierkę w GKS "Gryf" pod kierunkiem Emilii Drabik, stając się czołowym zawodnikiem okręgu rzeszowskiego we wszystkich rodzajach broni (floret, szpada i szabla). W 1968 r. zdobył uprawnienia instruktora szermierki. Służbę wojskową odbył w Centralnym Ośrodku Szkolenia Sportowców przy CWKS "Legia" w Warszawie. Jako zawodnik "Legii" wywalczył tytuł drużynowego mistrza Polski juniorów we florecie w 1971 r., a ponadto startował indywidualnie i drużynowo w zawodach w kraju i za granicą. W latach 1972-1976 studiował na Wydziale Lotniczym Politechniki Rzeszowskiej i uzyskał tytuł inżyniera mechanika. W okresie studiów uczestniczył (z powodzeniem) w zawodach szermierczych w barwach CWKS "Resovia". Po studiach powrócił do Mielca i został zatrudniony w OBR SK "PZL-Mielec". W 1977 r. przeniósł się do OBR SK w Rzeszowie, ale po roku powrócił do Mielca i pracował na stanowiskach konstruktora i konstruktora prowadzącego w OBR SK, po likwidacji OBR – w Zakładzie Lotniczym "PZL-Mielec", a od 1998 r. – w Polskich Zakładach Lotniczych. Opracował szereg wniosków racjonalizatorskich. Uzyskał specjalizację zawodową I stopnia. Należał do SIMP. Przez wiele lat udzielał się społecznie w Komisji Socjalnej WSK. Przez ten cały okres nie zrywał z szermierką. Do 1980 r. startował jako zawodnik "Gryfa" Mielec i m.in. w szermierczych mistrzostwach okręgu rzeszowskiego wygrywał turnieje szpadowe oraz zajmował czołowe miejsca w innych konkurencjach. Równocześnie od 1978 r. pracował w "Gryfie", a później także w UKS "Orlik" (przy Szkole Podstawowej nr 8 i następnie przy Zespole Szkół Ogólnokształcących nr 1) jako instruktor szermierki. Wyszkolił dużą grupę młodzieży, spośród której kilku zawodników w kategorii juniorów osiągnęło liczące się w kraju sukcesy. Drużyna florecistów zdobyła w Ogólnopolskiej Spartakiadzie Młodzieży brązowy medal w 1986 r. (Opole), IV miejsce w 1987 r. (Cetniewo) i brązowy medal w 2015 r. (Oborniki Śląskie). Indywidualne sukcesy odnosili m.in. Artur Wałek (trzykrotnie wygrał turnieje ogólnopolskie), Artur Bodziony i Piotr Maciejak. W 2011 r. ukończył podyplomowe studia na Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach i uzyskał tytuł trenera klasy II w szermierce. Wyróżniony Srebrną Odznaką "Za Zasługi dla Sportu".

Szymon Burek
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe