Brak pieniędzy na pomoc dla bezpańskich kotów

  • 6.12.2017, 11:32 (aktualizacja 07.12.2017 21:25)
  • Msk
Brak pieniędzy na pomoc dla bezpańskich kotów
Bezpańskie koty pozostawione są same sobie. Miasto nie ma na ten cel pieniędzy. Schronisko nie przyjmuje kotów ze względu na przekroczony limit przebywających w nim zwierząt.

W kwietniu opisywaliśmy problem bezpańskich kotów, mieszkających w pobliżu bloków niedaleko cmentarza parafialnego w Mielcu. Budki dla zwierząt postawiły tam obrończynie kocich praw. Zrobiły to jednak bez pozwolenia urzędu miejskiego, który jest właścicielem terenu.

 

 

Któregoś dnia kocie domki zabrała więc straż miejska, bo ktoś poinformował służby o tym, że koty przebywające w okolicy cmentarza załatwiały się podobno na grobowcach.

– To bzdura, nic takiego nie miało miejsca, koty załatwiają się jedynie do piasku. Te zwierzęta były tam od zawsze, dlaczego nagle zaczęły komuś przeszkadzać - pyta oburzona Iwona, która postanowiła zawalczyć o powrót domków na stare miejsce.

Kocie domki nie wrócą

Jednak plan powrotu kocich domków w okolice cmentarza nie powiódł się. Pomimo licznych rozmów kobiet z władzami miasta okazało się, że budki dla zwierząt nie są mile widziane na tamtym terenie. Kobiety za przyzwoleniem miasta, gdyż zastępcy prezydenta deklarowali wcześniej, że pieniądze na bezpańskie zwierzęta są, postanowiły znaleźć inne miejsce dla kocich domków. Ich propozycją była łąka po drugiej stronie cmentarza. Postawienie domków dla kotów w szczerym polu było jednak ryzykowne. – Ktoś mógłby je zniszczyć – obawiały się. Obrończynie kocich praw zaproponowały sposób na to, aby temu zapobiec.

– Kocie domki byłyby bezpieczne w tym miejscu, gdyby miasto je ogrodziło, nawet za najniższe koszty. Wystarczyłaby też tabliczka, że domki należą do miasta i to na pewno odstraszyłoby przeciwników zwierząt - zaproponowały kobiety podczas jednego ze spotkań z władzami miasta. Jednak mimo wcześniejszej chęci pomocy i deklarowanych pieniędzy na rzecz kotów, zastępcy prezydenta nie zgodzili się na to rozwiązanie. – Co mamy teraz zrobić? Najpierw sugerowano nam, abyśmy znalazły odpowiednie dla nich miejsce, gdy to się stało, okazało się to niemożliwe – oburza się jedna z kobiet.

-Na terenie miasta budki dla wolno żyjących kotów są ustawione w dwóch miejscach – na terenie obiektów MOSiR-u przy ulicy Solskiego i przy ulicy Warszawskiej (stadion Gryf). Są to lokalizacje umożliwiające stały dozór nad budkami. Ustawienie budek w rejonie cmentarza parafialnego jest niemożliwe, bo nie ma technicznych możliwości zapewnienia dozoru nad nimi, co groziłoby ich dewastacją - mówi z kolei kierownik Biura Promocji i Obsługi Inwestora w Urzędzie Miejskim w Mielcu, Anna Karwacka.

Schronisko jest przepełnione

Podczas ostatniego spotkania z zastępcami prezydenta, do którego doszło 21 listopada, kobiety poruszyły też inny koci problem. Opisały sytuację w mieleckim schronisku dla zwierząt, które prowadzi miasto. Koty nie są do niego przyjmowane ze względu na zbyt dużą liczbę przebywających w nim zwierząt. Trudną sytuację potwierdził pracownik schroniska.

-Nie przyjmujemy kotów od ludzi, jedynie z miejskich interwencji - usłyszeliśmy.

Jak się dowiedzieliśmy, sterylizacja bezpańskich kotów również w tej chwili jest niemożliwa.  - Pan Myśliwiec powiedział, że nie ma już w tym roku pieniędzy dla kotów - informują nas obrończynie kocich praw.

- O kwotach przeznaczanych na sterylizację tych zwierząt decyduje rada miejska. Pierwotnie ustalona pula pieniędzy przeznaczona na ten cel w roku 2017 została zmniejszona i już się wyczerpała. Rada miejska zadecyduje, ile pieniędzy zostanie przeznaczone na schronisko i na opiekę nad zwierzętami w przyszłym roku - wyjaśnia Anna Karwacka. 

 

 

Msk
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

jaga@
jaga@ 7.12.2017, 13:39
A gdzie regulacja populacji kotów. Niech miasto wyda na środki ograniczające rozród. Na cmentarzu koty ograniczają populację drobnych gryzoni, są pożyteczne. Przy ulicy Staffa, blok 1 i 2 od Piotra Skargi mieszkańcy dokarmiają koty bezdomne cały rok. W lecie dbają o miski z wody, a w zimie otwierają okienko do piwnicy. Można? - można.
Ja
Ja 6.12.2017, 22:32
Miasto pozbyło się "poważnego problemu" - kocich budek. Nie zadbało jednak ani o ochronę tych zwierząt, ani o ich sterylizację. Koty nadal tam bytują, pozbawione schronienia i narażone na wiele niebezpieczeństw, także ze strony "ludzi". Problem nie został rozwiązany, tylko zamieciony pod dywan.

Pozostałe