Blady strach padł na kierowców. Znacie nowe przepisy ustawy o ruchu drogowym?

  • 6.12.2017, 10:42 (aktualizacja 06.12.2017 10:47)
  • K. Sobieniewska
Blady strach padł na kierowców. Znacie nowe przepisy ustawy o ruchu drogowym?
Nowe przepisy ustawy o ruchu drogowym, które zaostrzyły podejście diagnostów do badań technicznych, nasuwają szereg pytań, na przykład o to, czy dziurawy próg może zmusić posiadacza całkiem sprawnego samochodu do zezłomowania pojazdu? Jak odnaleźć się w gąszczu wątpliwości? Odpowiada Tadeusz Macias.

Kolejne badanie techniczne nie musi być stuzłotowym wydatkiem. Jeśli zmieścimy się w czasie, wystarczy tylko dwudziestozłotowa dopłata. 

 

Po zmianach przepisów, które weszły w życie 13 listopada, strach padł na posiadaczy leciwych aut. Już nie tak łatwo jest, jak kiedyś, dostać pieczątkę w dowodzie rejestracyjnym, poświadczającą sprawność techniczną pojazdu. Przykładem może być pan Tomasz, który u nas postanowił poszukać pomocy.

 

- Mam auto z dość dużym przebiegiem i o dość niskiej wartości. Samochód, choć nie jest demonem nowoczesności i stylu, to jednak jest sprawny technicznie (wiele podzespołów jest wymienionych na nowe) i posiada wartość sentymentalność - opowiada nasz czytelnik. - Sprzedaż tego auta nie jest opłacalna, ponieważ rynkowa wartość jest niższa niż włożony nakład finansowy. Są jednak dwa problemy, które dyskwalifikują moje auto podczas zaostrzonych ostatnio badań technicznych.  Jest to po pierwsze dziurawy próg, którego blacharze nie chcą zreperować, ponieważ - jak mówią - "to im się nie opłaca". Po drugie jest to brak katalizatora, który został wycięty przez mistrza napraw samochodowych podczas wymiany rury wydechowej i tłumików.  Z tego, co wiem, to obie wady dyskwalifikują auto przy przeglądzie technicznym. A naprawa tych wad absolutnie się nie kalkuluje - mówi zdenerwowany właściciel kilkunastoletniego nissana, dodając, że  pewnie wielu właścicieli starych  aut ma podobny problem. Co gorsza, nie mają świadomości, co ich czeka podczas przeglądu.

 

-  Co robić?  Czy naprawiać auto, które warte jest tyle, co połowa katalizatora? Czy sprzedać w firmie "kupię każdy samochód", czy może zezłomować? - zastanawia się pan Tomasz.

 

Kolejny problem, który poruszył jeden z naszych czytelników, to sprawa podwójnej odpłatności za badanie techniczne, jeśli samochód okaże się niesprawny. - To niedorzeczne, że raz zapłacę przed badaniem 100 zł tylko po to, by dowiedzieć się, że auto jest do naprawy i za kolejnych kilka dni, tuż po naprawie, będę musiał zapłacić kolejną stówkę - denerwuje się nasz czytelnik, pan Kazimierz.

 

 - Zmiany, które zaszły podczas przeglądów technicznych nie powinny budzić aż tyle emocji - przekonuje Tadeusz Macias, diagnosta ze Stacji Kontroli Pojazdów Max Trans w Mielcu. Taką najważniejszą nowością jest to, że za badanie płacimy najpierw, czyli z góry, nie znając jeszcze wyniku. Jeśli samochód jest niesprawny, informacja taka, prosto ze stacji diagnostycznej, trafia Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPIK 2) i wędruje za samochodem. Póki więc nie usunie się usterki,  widzi ją każdy kolejny diagnosta, którego właściciel samochodu odwiedzi. Ale to nie wszystko. Informacje z Centralnej Ewidencji Pojazdów są też widoczne dla policji. Samochodem bez ważnego dowodu rejestracyjnego daleko więc nie zajedziemy. Ale to w końcu nic nowego. 

 

To powinno zmobilizować posiadacza samochodu do szybkiej naprawy, bo przecież kwestie bezpieczeństwa są najistotniejsze i na to diagności zawsze zwracali uwagę. Nieprawdą jest jednak to, że podczas ponownej wizyty na stacji diagnostycznej zapłacimy kolejne 100 zł. Jeśli zdążymy usunąć usterkę w ciągu dwóch tygodni, dopłacamy jedynie 20 zł.

 

Nieprawdą jest też to, że naprawa czy kupno katalizatora to ogromny wydatek. Dziś katalizator jest częścią zamienną, którą można regenerować, a taka regeneracji to koszt 500 zł.

 

Niestety problem, czy reperować stary samochód, czy go zezłomować, właściciel auta musi rozstrzygnąć sam. Być może, dla jego dobra, warto zapomnieć o wartości sentymentalnej i postawić na bezpieczeństwo. Dziurawy próg to dziura w konstrukcji nośnej samochodu, więc taki samochód nie jest bezpieczny ani dla właściciela, ani dla innych użytkowników dróg.

 

K. Sobieniewska
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Martin
Martin 8.12.2017, 19:43
Ten co wymyślił ta ustawę powinien dopłacać do zakupu nowych aut .. ludzie jeżdżą tym na co ich w tym kraju stać!!!!
majki
majki 6.12.2017, 12:44
"Nieprawdą jest jednak to, że podczas ponownej wizyty na stacji diagnostycznej zapłacimy kolejne 100 zł. Jeśli zdążymy usunąć usterkę w ciągu dwóch tygodni, dopłacamy jedynie 20 zł." - 20 zł zapłacimy wtedy kiedy usterka będzie jedna. Jeżeli usterek będzie więcej kwota będzie wyższa.
Smuggler
Smuggler 6.12.2017, 11:09
"Dziurawy próg to dziura w konstrukcji nośnej samochodu" - większej głupoty dawno nie czytałem tutaj ;D
maniek
maniek 10.12.2017, 13:10
Rozumując w ten sposób to drzwi wejściowe do samochodu czy szyberdach to też" dziura w konstrukcji nośnej" ;)

Pozostałe