[WYWIAD] Stanisława Rzeźnik: Niełatwo wyjść do ludzi

  • 27.10.2017, 15:57 (aktualizacja 27.10.2017 16:01)
  • SzB
[WYWIAD] Stanisława Rzeźnik: Niełatwo wyjść do ludzi SzB
Stanisława Rzeźnik jest przewodniczącą Miejskiej Rady Seniorów. Od wielu lat działa w Mieleckim Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Nam postanowiła szczerze opowiedzieć, czym dla niej jest aktywność społeczna i dlaczego wiek senioralny nie przeszkadza w spełnianiu marzeń.

Mieleckie Dni Seniora pokazały, że w naszym mieście jest dużo seniorów i warto dla nich organizować różne imprezy. Kim według Pani jest szczęśliwy senior?
Założyliśmy Uniwersytet Trzeciego Wieku, a ostatnio Radę Seniorów właśnie po to, żeby dbać o osoby starsze. Chcemy robić absolutnie wszystko, żeby te osoby czuły się szczęśliwe w swoim wieku. Szczęśliwa starość to starość aktywna. Bardzo mi zależy na tym, żeby seniorzy byli aktywni. Bo tacy wyglądają zupełnie inaczej niż ci, którzy siedzą na co dzień w domach.  Oczywiście, wielu z nas już wychodzi na zewnątrz. Widać to podczas naszej sztandarowej imprezy, czyli Dni Seniora. W tym roku zaobserwowaliśmy o wiele więcej seniorów niż podczas zeszłorocznej pierwszej edycji. Myślę, że dzielimy się na dwie grupy: czynnych i biernych. Znamy wielu takich, którzy nie mogą uczestniczyć w naszych wydarzeniach ze względu na różne ograniczenia i sprawy rodzinne, ale jest jeszcze taka grupa, która nie ma ograniczeń. Świadomie wybierają życie w swoich mieszkaniach. Działamy szczególnie dla tej drugiej grupy seniorów.

W społeczeństwie panuje przekonanie, że starości należy się bać. Emerytura kojarzy się z nudą i samotnością. Zostajemy sami w czterech ścianach i nie widzimy wyjścia z tej sytuacji.
Ja zawsze zazdrościłam krajom zachodnim, bo już dawno temu obserwowałam, jak rozwija się polityka senioralna. Jak seniorzy potrafią zorganizować sobie czas i jak wiele organizacji działa na ich rzecz. Wtedy myślałam, że w Polsce chyba nigdy nie doczekamy się takich czasów. A jednak się udało. Oczywiście jest jeszcze wiele do zrobienia, ale trzeba się cieszyć z tego, co już jest. Pamiętam, jak sama  bardzo bałam się emerytury i starości. Wiem, że teraz ludzie przechodząc na emerytury, już się tak nie boją.

To prawda, społeczeństwo się zmienia. W Mielcu seniorzy stanowią prawie 25 procent mieszkańców. Nie można przechodzić obok nich obojętnie. A jak było w Pani przypadku? Chodzi mi oczywiście o moment, kiedy uświadomiła sobie Pani, że trzeba wyjść z mieszkania i działać.
Przeszłam na emeryturę w momencie, kiedy miałam bardzo ciężko chorego męża. Jego śmierć była dla mnie bardzo ciężką chwilą. Potem żyłam zamknięta w czterech ścianach. Pewnego dnia, trochę na siłę, wybrałam się na spotkanie lokalnego klubu seniora. Zaraz potem zorganizował się w mieście Uniwersytet. Idąc tam, już wiedziałem, że to jest to i że chcę tam być i działać. Zobaczyłam, że to jest idealne miejsce, żeby się z kimś spotkać albo wyjechać na wspólną wycieczkę, albo posłuchać ciekawego wykładu. Na Uniwersytecie jest tyle propozycji, że tego nie da się w skrócie opowiedzieć. Ja wybrałam kurs języka angielskiego i obsługi komputera.
 
Więcej w 43 numerze Korso

SzB
Podziel się:
Oceń:
  • TAGI:

 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe