Poczułam się jak intruz

  • 25.09.2017, 11:57
  • Msk
Poczułam się jak intruz fot. M.Skóra
Wydawać by się mogło, że ściągnięcie gipsu z chorej ręki nie powinno być w Mielcu trudne. A jednak, gdy pani Danuta poszła w tym celu do poradni ortopedycznej, znajdującej się w szpitalu, została odesłana z kwitkiem. Żaden z kilku lekarzy, u których była, nie miał czasu zobaczyć jej ręki, która w gipsie puchła i bolała.

W poniedziałek, 11 sierpnia, pani Danuta wybrała się do poradni ortopedycznej w celu ściągnięcia gipsu założonego jej na ręce dwa tygodnie wcześniej.  Kobieta wykonując wieczorem prace domowe, nagle poczuła silny ból prawej ręki. Nie mogąc ruszać kończyną, zdecydowała się pójść na mielecki SOR. Tam lekarz zlecił wykonanie prześwietlenie, podczas którego okazało się, że kobieta ma skręconą rękę i naderwany nadgarstek. Założono jej więc  gips. Następnie lekarz nakazał kobiecie po dwóch tygodniach podejść do poradni ortopedycznej w celu kontroli i ewentualnego ściągnięcia gipsu. Kobieta odczekała wskazany jej przez lekarza czas i podeszła do poradni znajdującej się w szpitalu.

Trzeba pytać
W rejestracji dowiedziała się jednak, że musi mieć skierowanie, którego od lekarza na SOR-rze nie otrzymała. - Lekarz mi go nie dał, nie wiedziałam więc, że w takiej sytuacji będzie potrzebne – mówi pani Danuta. Wróciła więc ponownie na SOR, na którym otrzymała wymagane skierowanie. Gdy jednak podeszła z nim do rejestracji, dowiedziała się, że ono nie wystarczy, żeby dostać się do lekarza, gdyż pacjentka musi go jeszcze zapytać, czy ją przyjmie.

- Lekarz, który ma zarejestrowaną konkretną ilość pacjentów, nie zawsze jest w stanie przyjąć tych dodatkowych, których często jest sporo – mówi zastępca dyrektora do spraw lecznictwa, Wioletta Żelazko. Ortopeda, który przyjmował w poradni, odmówił przyjęcia, tłumacząc się właśnie zbyt dużą ilością pacjentów. Kobieta, nie zniechęcając się, podeszła do innego specjalisty, który przyjmował po południu. Ten jednak również nie miał czasu zbadać jej ręki. - Jestem cierpliwa, mogłam poczekać, jednak żaden z lekarzy nawet mi tego nie zaproponował - mówi kobieta, która nie wiedząc, co ma robić, podeszła do poradni chirurgicznej. Tam również została odesłana, gdyż lekarz, do którego w imieniu pacjentki podeszła pielęgniarka, stwierdził, że to sprawa ortopedyczna, nie chirurgiczna. Można się też domyśleć, że bez skierowania do poradni chirurgicznej kobieta mogłaby się nie dostać. Nie widząc innej możliwości, pani Danuta wróciła z gipsem na ręce do domu. - Nie sądziłam, że będzie taki problem ze ściągnięciem mi go z ręki – komentuje. 

Bardziej i mniej pilny
W następny dzień kobieta trafiła ponownie do szpitala, sytuacja się jednak powtórzyła.

– Gdy podeszłam do rejestracji, kazano mi znowu zapytać lekarza - opowiada pacjentka.  Obawiając się kolejnej odmowy, kobieta poszła tym razem do dyrektora do spraw medycznych, Wioletty Żelazko.

- Pani dyrektor zadzwoniła do lekarza, do poradni ortopedycznej, po czym kazała mi podejść do niego i zapytać o przyjęcie – mówi kobieta.

- Nie mogę kazać lekarzowi przyjąć pacjenta. Mamy pewne zasady, które nas obowiązują i są one takie same dla wszystkich pacjentów. Są specjalnie wyznaczone dla pilnych przypadków miejsca, pacjent jednak musi wówczas zapytać lekarza o przyjęcie - mówi Żelazko. Jak dowiedzieliśmy się z Narodowego Funduszu Zdrowia, sposób przyjęcia pilnego przypadku powinien być zgodny z tym, co postanowi lekarz, gdyż nie zawsze przypadek pilny wymaga przyjęcia pacjenta w ten sam dzień. - Gdy lekarz nie ma czasu przyjąć go w konkretny dzień, bo np. ma za dużo innych, może wyznaczyć inny termin - mówi pracownik NFZ. Co jednak, gdy nie ustali żadnego terminu, odsyłając pacjenta, jak to miało miejsce w przypadku pani Danuty? W takiej sytuacji wygląda na to, że pacjent musi codziennie przychodzić i pytać lekarza, aż ten w końcu znajdzie czas.
 Gdy kobieta poszła zapytać kolejnego lekarza o przyjęcie, usłyszała z wyrzutem, że to niemożliwe, bo ma jeszcze 20 pacjentów, których musi przyjąć. - Dodał jednak, że mogę zaczekać, ale nic nie obiecuje - mówi kobieta.

Zniecierpliwiona pacjentka czekać już nie zamierzała. - Nie chciałam znowu tego przechodzić, obawiając się, że będzie jak wcześniej, dlatego zrezygnowałam. Kobieta wróciła ponownie z ręką w gipsie do domu. - Ręka mnie bolała i puchła, nie wiedziałam, co mam dalej robić - mówi.

Na następny dzień, już tym razem z pomocą syna, postanowiła po raz kolejny zawalczyć o dostanie się do lekarza. Nauczona wcześniejszym doświadczeniem, od razu poszła na oddział do lekarza, który ją przyjął za pierwszym razem.  Tym razem lekarz zgodził się zbadać jej rękę.

_______________

Czas oczekiwania do poradni ortopedycznej w przypadku pilnym wynosi 2 miesiące. Natomiast w przypadku stabilnym - od 6 do 7 miesięcy.

Msk
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

mielczanka
mielczanka 27.09.2017, 13:59
Nic się nie zmieniło, przerabiałam to 5 lat temu z gipsem na prawym nadgarstku.Gdy już dostałam się do chirurga/ bo tak mnie zarejestrowano /to usłyszałam - po co do niego przyszlam jak on nie lubi tego robić. Lekarz ktorego uważałam za fajnego do chodziłam do niego z dziećmi- ale to było za kasę.Gips sciągała pielęgniarka i strasznie się jej trzęsły ręce.Pozdrawiam pana doktora*
Bb
Bb 25.09.2017, 21:04
Wiem, że z różnymi problemami zdrowotnymi mielczanie jeżdżą do Kolbuszowej. Jak to jest, że tam się da, tu trzeba czekać w nieskończoność? Czyli tę panią mogli spokojnie 2 miesiące spławiać? Ha ha. Dobre. Taka tam rączka w gipsie - komu to przeszkadza.
JANUSZ
JANUSZ 25.09.2017, 16:27
STARY NUMER ZE SPŁAWIANIEM PACJENTÓW ,RAZ SIĘ DAŁEM NABRAĆ PÓŹNIEJ STANOWCZO W REJESTRACJI ZARZĄDAŁEM "NUMERKU" DO KOLEJKI I WTEDY ZOSTAŁEM ZA KILKA DNI BEZ GADANIA I ŁASKI ZBADANY PRZEZ LEKARZA...

Pozostałe