Popołudnie z... Rafałem Krupą

  • 24.09.2017, 11:57
  • Marietta Mateja Nowak
Popołudnie z... Rafałem Krupą
Dzień Rafały Krupy, skrzydłowego SPR Stali Mielec, wypełniony jest po brzegi obowiązkami, jednak młody sportowiec stara się znaleźć czas dla bliskich, szczególnie dla dziewczyny Diany.

Można powiedzieć, że Rafał Krupa piłkę ręczną ma we krwi. Mimo próby trenowania innych dyscyplin, to profesjonalna gra w ręczną była jednym z największych marzeń skrzydłowego. Marzenie to spełnił, teraz czas na realizację kolejnych.

Początki
Treningi w szkole podstawowej były dla niego formą rozrywki, sposobem na spędzanie czasu wolnego. Piłka ręczna nabrała zupełnie innego wymiaru w chwili dostania się Rafała  do jedynej w tamtych czasach Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku. Dla tak młodego chłopca wyjazd 800 km od domu był z pewnością stresujący. -  O tym, by być sportowcem, by zarabiać w ten sposób i robić to, co się kocha, marzyłem od najmłodszych lat. Gdy dostałem się do tej szkoły, poczułem, że to jest ta droga, którą chcę iść - mówi skrzydłowy.

Rozstania z rodziną były ciężkie. Obawialiśmy się, czy sobie poradzę, czy dam radę. - Gdy wyjeżdżałem, rodzice trzymali się twardo, ale wiem, że w głębi serca bali się o mnie. Pierwszy rok był najgorszy, po tym czasie, gdy wszystko już dobrze poznałem, zadomowiłem się w internacie, było już lepiej - wspomina Rafał. Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Gdańsku to najlepszy ośrodek szkoleniowy w Polsce. Na kilkudniowe testy przyjeżdżają dzieci z całego kraju. Spośród około 80 osób wybieranych jest, w zależności od roku, 13-14 młodych sportowców, którzy uczą się pod okiem trenerów. Obecnie funkcjonuje jeszcze jedna szkoła sponsorowana przez Związek Piłki Ręcznej w Polsce, w Kielcach. - Rywalizacja na testach była ogromna. W końcu na jedną pozycję jest czasem pięciu kandydatów, a zostać może dwóch, więc radość z dostania się jest ogromna - kontynuuje szczypiornista. 

Stal Mielec
Rafał Krupa ,będąc małym chłopcem, obserwował z trybun wybiegających na parkiet zawodników Stali Mielec, trzymających flagę z barwami klubu. Zawsze marzył, by i on mógł kiedyś znaleźć się po tej drugiej stronie, by z flagą w ręku reprezentować rodzinny klub. Cel został osiągnięty, a skrzydłowy jest mocnym punktem drużyny.

Sportowiec nie ukrywa, że czyta komentarze, które ukazują się w internecie na temat jego bądź drużyny, bo - jak mówi - gra się z myślą o kibicach. Jednak Rafał zaznacza, że najważniejszy jest dystans do tego, co piszą czy mówią inni. - Praca sportowca nie jest taka łatwa, jak to może wyglądać z boku. Gdy przegrywamy, presja, która na nas spoczywa, jest spora. Gdy jeszcze mamy świadomość, że nie poszło nam najlepiej, to negatywne myśli siedzą w głowie nawet kilka dni. Stres się nakłada, zmęczenie się nawarstwia i to też nie ułatwia przetrawienia porażki. Ciężko to wytłumaczyć komuś z boku, kto nigdy nie miał z tym do czynienia. Najważniejsza jest dla mnie ocena trenera, to, czy spełniam założenia taktyczne. 

Bliscy
Rafał Krupa jest jedynym sportowcem w rodzinie. Może liczyć na pomoc rodziców, którzy są dla niego wyrozumiali i zdają sobie sprawę, że przy intensywności treningów i grania, syn powinien mieć czas na regenerację. Ważną postacią w życiu Rafała jest Diana, z którą poznał się w gimnazjum. Od tego czasu są razem. Ich związek od samego początku wymagał kompromisów i ogromnego zaufania, bo Rafał trzy lata spędził w Gdańcu, tymczasem ona uczyła się w jednym z mieleckich liceów. Po szkole średniej podjęli decyzję o wspólnym wyjeździe do Wrocławia, gdzie skrzydłowy grał dla tamtejszego Śląska, studiował także na Akademii Wychowania Fizycznego. Diana dostała się na politechnikę. Po pierwszym stopniu studiów Rafał Krupa wrócił do Mielca, jego dziewczyna została we Wrocławiu, by dokończyć studia. Para kolejny raz mierzy się z odległością, która ich dzieli. - Staramy się jak najwięcej czasu spędzać razem. Diana jest wyrozumiała, w końcu mam zajęte praktycznie wszystkie weekendy. Nasz związek oparty jest na przyjaźni. Gdy jest jakiś problem, zawsze staramy się rozmawiać, wyciągnąć wnioski, do tej pory dobrze nam to wychodzi - mówi Rafał.

Marzenia
Rafał nie wybiega zbyt daleko w przyszłość, docenia to, co udaje mu się osiągnąć. Młody skrzydłowy, mimo trudnych chwil i zapaści finansowej klubu, dobrze wspomina czas spędzony w Śląsku Wrocław, gdzie trenował pod okiem Piotra Przybeckiego, uznawanego za jednego z najlepszych polskich trenerów młodego pokolenia. To jemu zawdzięcza to, w jakim miejscu jest teraz, to on nauczył  Rafała pewności siebie i umożliwił zdobycie doświadczenia. 

W chwili obecnej drużyna reprezentacji Polski jest w przebudowie. Szanse gry dostają coraz młodsi i zdolni zawodnicy. Może kiedyś wśród nich zobaczymy Rafała Krupę, który coraz lepiej radzi sobie na superligowym parkiecie. - Gra w reprezentacji to cel wielu sportowców, jest też to i moje marzenie, ale zobaczymy, czy uda się je spełnić. Czas pokaże - kończy Rafał.

Marietta Mateja Nowak
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe