Ważą się losy złomowiska

  • 10.09.2017, 06:41
  • mm
Ważą się losy złomowiska fot. red.
Pomysł, by otworzyć punkt zbierania odpadów na terenie Chorzelowa, nie wszystkim przypadł do gustu. Mieszkańcy zebrali podpisy pod petycją, której celem było zablokowanie inwestycji. Ich działanie odniosło skutek.

Teren przeznaczony pod inwestycję to 55 arów. Ma tam się znaleźć budynek administracyjno - socjalny o powierzchni 100 metrów kwadratowych, waga najazdowa dla pojazdów, a także kontenery samochodowe. Działalność zakładu oparta będzie na zbieraniu odpadów przechowywanych pod zadaszeniem. Inwestor zamierza wyspecjalizować się w skupie metali żelaznych i nieżelaznych, które umieszczane będą w pojemnikach, następnie segregowane, magazynowane i przygotowywane do transportu do miejsc odzysku. 

- Pod nazwą "punkt zbierania odpadów" może kryć się wszystko – niepokoi się wójt gminy Mielec, Józef Piątek. - Nie chcemy, żeby było tak, jak w sąsiedniej miejscowości, gdzie takie nieczystości są bardzo uciążliwe dla mieszkańców – dodaje.

Mieszkańcy są na "nie"
- Już następnego dnia po umieszczeniu na tablicach ogłoszeń w sołectwie obwieszczenia Wójta Gminy Mielec o wydanej decyzji zgłosiło się do mnie kilka osób, osobiście i telefonicznie. Byli to w większości mieszkańcy z rejonu, gdzie ma powstać ten punkt, lub właściciele działek znajdujących się w bliskim sąsiedztwie. Wszyscy wyrazili swoje zaniepokojenie tym, że punkt zbierania odpadów będzie miał szkodliwe oddziaływanie.  Byli zdziwieni i mieli pretensje, dlaczego w tak ważnej sprawie nie zostały przeprowadzone konsultacje z mieszkańcami – opowiada sołtys Chorzelowa, Krzysztof Jachyra.

Co prawda inwestor zaznacza, że tereny projektowe przedsięwzięcia nie znajdują się na obszarach objętych formami ochrony przyrody, a odległość do najbliższej zabudowy mieszkaniowej wynosi ok. 300 metrów, jednak to nie uspokaja mieszkańców. - Mieszkańcy mają dużo zastrzeżeń, boją się hałasu. Dodatkowo droga jest nieprzystosowana do przewożenia ciężarów.  Każdy ma swoje racje. Inwestor chce coś robić, ale z drugiej strony mieszkańcy żyją tam i trzeba wziąć ich zdanie pod uwagę, bo jeśli ta działalność okaże się uciążliwa, będzie to dla nich spory problem – komentuje sprawę wójt. Mieszkańcy obawiają się także skażenia środowiska, nieprzyjemnych zapachów, a nawet możliwości pojawienia się plagi gryzoni. 

- Moje osobiste wątpliwości wzbudza usytuowanie inwestycji, bo to trochę ponad 20 km od Kanału Jaślańsko - Chorzelowskiego, który rzeczywiście może być zagrożony skażeniem. Mieszkańcy boją się też utraty wartości nominalnej działek, a także, że zmniejszy się atrakcyjność terenów, na których można się budować – mówi sołtys Jachyra.

Więcej w 36 numerze Korso

mm
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

qwer
qwer 10.09.2017, 13:12
W kazdej gminie to samo - pala plastiki w piecach, na podworkach bo szkoda worka, nie chce sie wystawiac na mostek ale protestowac, zbierac podpisy maja i sile, i czas, i checi.....Mieli miec PSZOK -nie, zlom, nie

Pozostałe