Mielec wciąż tęskni. 20 lat temu było na co popatrzeć!

  • 29.08.2017, 15:57 (aktualizacja 29.08.2017 08:39)
  • Arkadiusz Łysoń
Mielec wciąż tęskni. 20 lat temu było na co popatrzeć! Archiwum prywatne J. Witka
W ostatnich dniach sierpnia minie już 20 lat od prawdziwych pokazów lotniczych na mieleckim lotnisku. Według zebranych danych, w dwudniowej imprezie wzięło wówczas udział blisko 60 tysięcy osób – z Mielca, całego powiatu i z kraju.

Centralne uroczystości Święta Lotnictwa Polskiego w Mielcu w 1997 roku zbiegły się w czasie z poszukiwaniem przez polską armię samolotu wielozadaniowego, dlatego na mieleckim Air Show zagościły największe firmy lotnicze ze swoimi maszynami, by jak najlepiej się zaprezentować.

Można było wówczas obejrzeć szybowce, samoloty, śmigłowce produkcji krajowej i zagranicznej. Największym zainteresowaniem wśród zwiedzających wystawę statyczną cieszyły się jednak samoloty zgłoszone wówczas do udziału w przetargu na samolot wielozadaniowy dla polskiej armii. Były to F-16, F/A – 18 "Hornet", Mirage 2000-5 oraz Jas-39 "Gripen". Organizatorzy przygotowali także światowy zlot samolotów AN – 2 z okazji złotego jubileuszu tej konstrukcji.

Przyleciały na gębę
- Będąc jeszcze pracownikiem WSK Mielec, przekonałem ówczesną dyrekcję do zorganizowania w Mielcu Centralnych Uroczystości Święta Lotnictwa Polskiego z okazji sześćdziesięciolecia zakładów lotniczych w Mielcu - opowiada Komandor Pokazów Air Show Mielec`97 Władysław Bajorek. - Uroczystości odbyły się w dniach 30-31 sierpnia 1997 roku. Było oficjalne otwarcie, występy artystyczne, kiermasze, a punkt kulminacyjny stanowiły pokazy w locie. Zorganizowaliśmy również wystawę statyczną. Pierwszy raz w Mielcu cywile zorganizowali to święto – i było na co popatrzeć.

- Zorganizowanie tak wielkiego święta wymagało ogromnej pracy, którą podzielono na poszczególne zespoły – wspomina Władysław Bajorek. - Mnie i mojemu przyjacielowi, Andrzejowi Kustrze, przypadło zadanie przygotowania imprezy od strony lotniczej. Były więc rozmowy w jednostkach wojskowych, aeroklubach, z osobami prywatnymi i z przedstawicielami firm zagranicznych, zadbaliśmy o pomoc policji, straży pożarnej i straży zakładowej, a także o zakwaterowanie, parkingi i informacje. Mieliśmy służbę medyczną, powiadomiliśmy SANEPID i szpital, bo bezpieczeństwo takiego święta to priorytet – mówi. - A jak pewne zadania realizowaliśmy,  niech świadczy o tym pewne spotkanie. Wraz z Andrzejem odwiedziliśmy krakowskich komandosów, aby zaprosić ich do Mielca. Otrzymaliśmy od dowódcy zapewnienia, że nasza prośba będzie spełniona. W pewnym momencie do gabinetu wszedł cywil, a jak się później okazało, był to generał Mieczysław Bieniek, były dowódca komandoskiej jednostki. Od słowa do słowa, przedstawiliśmy cel naszej wizyty, delikatnie informując, że nie wiemy, z kim rozmawiać o śmigłowcach. Na te słowa generał zapytał o ilości. Skromnie odpowiedziałem, że chociaż trzy. Faktem jest, że bez "papierka" przysłał pięć śmigłowców z pełną obsadą.

Więcej w 35 numerze Korso

Arkadiusz Łysoń
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe