Będę realizować nasze marzenia

  • 8.07.2017, 15:57
  • Katarzyna Sobieniewska-Pyłka
Będę realizować nasze marzenia fot. SzB
Jako jeden z trzech braci Pydychów ocalał z wypadku. Choć, jak mówi, jedną nogą był już na niebieskiej murawie, wrócił stamtąd, by realizować ich marzenia. Jego i braci. A właściwie to całej piątki tych, którzy już nigdy więcej nie wyjdą na boisko.

Zacznie od memoriału 5 chłopaków ze Stali, czyli wielkiej piłkarsko - charytatywnej imprezy zaplanowanej na 9 lipca na stadionie miejskim w Mielcu. Dzięki tej imprezie piątka chłopaków ze Stali będzie mogła pomóc potrzebującym. Niemożliwe? A jednak...

Ma być wesoło
- Chciałbym, żeby ta impreza nie odbywała się w atmosferze żałoby, ma być wesoło. Na pewno chłopcy, którym dedykujemy ten memoriał, właśnie tak by chcieli - przekonuje Krystian Pydych. - Impreza musi być pierwszej klasy, bo oni tylko na taką zasługują.

Na pomysł zorganizowania memoriału wpadł Krystian, który szybko znalazł wsparcie ze strony wielu organizacji i mediów. - Chciałbym wykorzystać tę tragedię do pomocy innym osobom. Zacznę od siebie i podzielę się pieniędzmi, które zbierali moim przyjaciele, żeby pomóc mnie, kiedy po wypadku byłem w śpiączce, a potem długo się leczyłem. Chcę ofiarować 10 tysięcy złotych dla dwójki potrzebujących dzieci. Pieniądze pochodzące z akcji charytatywnej prowadzonej podczas memoriału trafią z kolei do Stowarzyszenia "Godne Życie dla Dzieci".

Dzień 9 lipca, kiedy wszystko będzie się działo, jest zupełnie przypadkowy. - Trzeba było wybrać termin, kiedy stadion Stali będzie akurat wolny. I kiedy jest akurat przerwa między piłkarskimi rozgrywkami. Przecież gośćmi memoriału będą przede wszystkim piłkarze - mówi organizator.

Kamperami w świat
Krystian sam bardzo poważnie ucierpiał w wypadku, w którym zginęli jego dwaj bracia i trzej  koledzy.  Sądzi jednak, że nie ocalał przypadkiem. - Zostałem, żeby realizować nasze wspólne marzenia. Kiedyś z braćmi marzyliśmy o podróżach kamperami po świecie. I to wyzwanie mnie napędza.

Czuje się odpowiedzialny za to, by marzenia zrealizować. Chętnie pokazuje nawet modele samochodów, o których marzyli we trzech. W autach jest rzeczywiście wszystko, czego potrzebuje podróżnik: sypialnia dla czterech osób, mała kuchenka, toaleta. 
Krystian, który kocha podróże, jest pełen nadziei, że się to uda, błądzi już myślami po odległych drogach,  jakby właśnie usiadł za kierownicą swojego kampera. - Będę jeździł, ale też otworzę wypożyczalnię tych aut. A może nawet będę je sprzedawał. Taki jest plan - opowiada pełen zapału.

Żeby pamięć nie umarła
Memoriał ma na stałe wpisać się do kalendarza mieleckich imprez sportowo - charytatywnych.

- Nie chciałbym, żeby pamięć o tych chłopkach umarła - mówi Krystian. - Dlatego będę co roku właśnie w ten sposób o nich przypominać. A przy okazji pomagać innym. Może w taki sposób to ich odejście będzie miało jakiś sens? Wykorzystajmy tę tragedię do zrobienia czegoś dobrego. 

Psychoterapia na murawie
Powrót do życia sprzed wypadku wcale nie jest łatwy. I choć wszystko zdarzyło się już sporo ponad rok temu, Krystian dopiero teraz odnajduje w sobie nowe siły do życia, choć - jak twierdzą jego bliscy - nie jest już tamtym chłopakiem.

- Na pewno nie wrócę już na boisko - zarzeka się, ale po chwili dodaje, że 9 lipca wyjdzie na murawę i zagra dla chłopaków.
Organizator memoriału przyznaje, że sama organizacja tej imprezy jest dla niego bardzo trudna. - Właściwie to można powiedzieć, że wszystko to do mnie dotarło jakieś dwa tygodnie temu. Kiedy pracowaliśmy nad plakatem memoriału, kolega włączył mi mecz rozgrywany w Wólczance - wspomnienia wróciły razem z bezmiarem tragedii. To, co się zdarzyło 26 marca 2016 roku, jakby po raz drugi, a może nawet po raz pierwszy z taką siłą do mnie dotarło. Przecież po wypadku nic nie pamiętałem. Ponad dwa miesiące byłem w śpiączce. Można powiedzieć, że ten najgorszy czas, kiedy mogłem przeżywać  najgorsze emocje, po prostu przespałem. Dopiero potem była rehabilitacja i praca z psychologiem.

Jak przekonuje Krystian, niedzielny występ podczas memoriału będzie elementem tej psychoterapii.

Katarzyna Sobieniewska-Pyłka
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe