Tylko nie na SOR!

  • 29.06.2017, 15:57 (aktualizacja 30.06.2017 09:21)
  • Msk
Tylko nie na SOR! MS
Gdy Mateusz doznał urazu nogi, jego ojciec zawiózł go czym prędzej na mielecki SOR. Tam jednak się zdziwił, bo lekarz nie zlecił chłopcu żadnych badań. Zaraz po tym, gdy Mateusz został z kwitkiem odesłany do domu, stracił przytomność i uderzył głową w dach znajdującego się na szpitalnym parkingu samochodu.

Są osoby, które z obawą korzystają z pomocy mieleckiego SOR-u i trudno się im dziwić, skoro niektórzy lekarze zachowują się tak, jakby co najmniej mieli w oczach rentgen. Jeden z nich, bagatelizując problem chłopca, naraził go na niebezpieczeństwo.
17-letni Mateusz trenuje bieganie. Podczas zawodów sportowych, które odbyły się na mieleckim stadionie w niedzielę, 18 czerwca, chłopak doznał kontuzji nogi. Próba samodzielnego poradzenia sobie z problemem okazała się daremna. Mateusz skarżył się na silny ból nogi w okolicy uda i ewidentnie wymagał pomocy lekarskiej. - Nie wiedzieliśmy, co się stało – mówi jego ojciec, który długo się nie zastanawiał i postanowił zabrać syna do szpitala. - Nie chciałem czekać na karetkę, sam zawiozłem go na  SOR.

Wszystko gra
- Tam kazali nam poczekać przed gabinetem zabiegowym – dodaje. Trwało to około 20 minut. Przebieg późniejszych wydarzeń był jednak ekspresowy. Szybkie badanie trwające niespełna 2 minuty. Po czym stwierdzenie lekarza ortopedy, że pacjent nie wymaga pomocy lekarskiej i spokojnie może wrócić do domu. Co ciekawe, specjalista nie zlecił zrobienia chłopcu żadnych badań, które mogłyby potwierdzić jego teorię. Dał mu jedynie skierowanie do poradni ortopedycznej i zastrzyk przeciwbólowy, o który poprosił jego ojciec.

- Co by było, gdyby w wyniku urazu utworzył się mu krwiak w nodze? – pyta ojciec chłopca. Lekarz bez badania usg. jakimś cudem jednak wykluczył tę ewentualność.

 Gdy ortopeda zadecydował o końcu konsultacji, rodzice wzięli syna pod ramię i zaczęli prowadzić do samochodu. Zanim jednak 17-latek do niego dotarł, nagle stracił przytomność i uderzył głową w dach auta. – Żona w ostatniej chwili chwyciła go, zapobiegając upadkowi – mówi pan Jacek, ojciec Mateusza. Jak się okazało, dziecko zemdlało z bólu.  Rodzice chłopca położyli go na chodniku. – Pobiegłem na SOR po pomoc – mówi mężczyzna. - Tam jednak dowiedziałem się, że muszę poszukać lekarza, który zajmował się  synem. 

Spychologia
Równolegle do akcji wkroczyła załoga pogotowia ratunkowego, która wracała właśnie z wyjazdu. Widząc leżącego na chodniku chłopca, ratownicy zabrali go na nosze. O tym, że Mateusz powinien jednak pozostać w szpitalu, zadecydowała lekarka z pogotowia. Dodatkowo w wyniku uderzenia, tym razem w głowę, chłopiec mógł doznać jej urazu. Tak się na szczęście nie stało, co wykluczyło wykonane badanie tomograficzne. W momencie ponownego trafienia na SOR pojawił się jednak kolejny problem. Chłopiec nie kwalifikował się na żaden z mieleckich oddziałów. Na ortopedię nie mógł zostać przyjęty, gdyż nie jest pełnoletni, a oddziału ortopedii dziecięcej w Mielcu nie ma. Najbliższy znajduje się w Rzeszowie. Po dłuższych perturbacjach z urazem ortopedycznym Mateusz trafił ostatecznie na oddział dziecięcy. Stamtąd odesłany został z powrotem na SOR. Brak badań uniemożliwiał jego przyjęcie na oddział. Było źle. Mateusz był w szoku do tego stopnia, że nie pamiętał faktu przyjazdu do szpitala.

Ojciec chłopca postanowił nie darować sprawy lekarzowi, który nie udzielił jego synowi odpowiedniej pomocy medycznej. Sprawę przedstawił zastępcy dyrektora Szpitala Powiatowego w Mielcu, Wioletcie Graniczce. Jak poinformowała nas kobieta, skarga zostanie rozpatrzona, gdy mężczyzna złoży ją oficjalnie na piśmie.  - Tak też zrobię - zapowiada pan Jacek. - Muszę się najpierw zapoznać się z dokumentacją medyczną i wysłuchać stron – mówi natomiast Graniczka. Gdy to nastąpi, sprawą zajmie się rzecznik praw pacjenta.

Msk
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (3)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Doświadczony
Doświadczony 3.07.2017, 20:21
To jest właśnie mielecki szpital! Jak słyszę te zachwyty na jego temat to mnie pusty smiech ogarnia! Pytam ile jeszcze ludzi tam zejdzie zanim ktos z tym zrobi porzadek!? Podwyzki im jeszcze dać, nierobom leniwym! Wywalic na pysk z roboty!
podpis
podpis 30.06.2017, 13:35
"skarga" to chyba zarty, nauczyli sie brac lapowki i dlatego sie tak zachowuja
personel
personel 29.06.2017, 17:00
A dlaczego na piśmie?
Skargi mogą być wnoszone pisemnie, telegraficznie lub za pomocą dalekopisu, telefaksu, poczty elektronicznej, a także ustnie do protokołu. W razie zgłoszenia skargi ustnie, przyjmujący zgłoszenie sporządza protokół, który podpisują wnoszący skargę i przyjmujący zgłoszenie. W protokole zamieszcza się wówczas datę przyjęcia skargi , imię, nazwisko (nazwę) i adres zgłaszającego oraz zwięzły opis treści sprawy.
pozdrawiam amatorów.

Pozostałe