Zła passa trwa

  • 21.06.2017, 06:09
  • Marietta Mateja Nowak
Zła passa trwa ARP Mielec
Mielecka strefa ekonomiczna ściągnęła znanych na świecie producentów reprezentujących różne branże. W ślad za wielkim prestiżem nie poszły jednak pieniądze: ani te dla pracowników, ani dla miasta. W Mielcu zarabia się najczęściej najniższą krajową. I rzadko bywa inaczej.

Wśród światowych potentatów goszczących w strefie wyraźnie brakuje lokomotywy, która nakręci rynek płac. Są oczywiście wyjątki, zwane zielonymi wyspami strefy (jak np. Kirchhoff), ale poza nielicznymi wyjątkami znane na świecie marki nie szaleją z propozycjami płacowymi. 

A skoro giganci biznesu nie proponują dużych zarobków, trudno je znaleźć i w tej drugiej, miejskiej części Mielca. 

Marzenia vs. realia
Tomek kończy wychowanie fizyczne, to dopiero I stopień, przed nim studia magisterskie. Zapytany, ile chciałby zarabiać po studiach jako nauczyciel WF-u, odpowiada ekspresowo: 3 tys. zł, po chwili zmienia jednak swoją decyzję na 2,5 tys. zł na rękę. Czeka go niemałe rozczarowanie, bo zarobki nauczycieli są znacznie niższe, zwłaszcza przez pierwsze lata kariery. Nauczyciel stażysta może liczyć na niecałe 1400 zł, by przez kolejne lata jego wypłata  mogła wzrosnąć do prawie1700 zł.

Kacper studiuje na politechnice. Na jego wymarzonych studiach inżynieryjnych czeka go teraz pierwsza w życiu sesja egzaminacyjna. Młody student zdaje sobie sprawę, że inżynierowie na rynku pracy są teraz bardzo poszukiwani, dzięki temu liczy na wysokie zarobki. – Myślę, że po skończeniu studiów jako inżynier będę zarabiał 3 – 6 tys. zł. Mój znajomy studiuje fizjoterapię, więc i on może liczyć na podobne wynagrodzenie – mówi Kacper.

Krzysztof wkrótce kończy studia. To typowy humanista. Lubi czytać książki, iść do kina bądź teatru. Lubi Mielec, bo tu się urodził, tu ma rodzinę i przyjaciół, więc to tu chce wrócić z Krakowa, gdzie spędził ostatnie pięć lat, studiując politologię. Już teraz zastanawia się nad swoją przyszłością. Gdzie będzie mógł ubiegać się o pracę, a także ile może zarobić, bo - jak sam mówi - na mieszkanie z rodzicami jest już nieco za duży. Chciałby coś wynająć, a później kupić mieszkanie.  

Liczba ofert nie przekłada się niestety na wysokość zarobków, bo te oscylują w granicach najniższej krajowej, czyli 2 tys. brutto. Pracownik na rękę dostanie nieco ponad 1400 zł. Czy to zadowalająca kwota, należałoby spytać sortowacza czy magazyniera. A co na takie zarobki powie Krzysztof, który wkrótce będzie mógł zamieszczać przed nazwiskiem chlubny niegdyś skrót mgr? – Zdaję sobie sprawę, że takie są realia, ale muszę przyznać, że to nie jest kwota, na którą liczę ja czy moi rówieśnicy. Ucząc się, każdy z nas ma nadzieję na godziwe zarobki. Rozumiem, że to kwota pewnie na start, ale ile czasu musi minąć, by zacząć zarabiać normalne pieniądze? – pyta student politologii.

Kogo potrzebuje rynek
W tym roku pracodawcy z Mielca poszukują przede wszystkim pracowników z trzech grup: specjalistów, personelu średniego szczebla (np. samodzielnych księgowych, szefów kuchni, pielęgniarek, grafików komputerowych), a także robotników wykwalifikowanych, którzy mogą pochwalić się nie tylko dobrym wykształceniem technicznym, ale i praktyką (np. operatorów maszyn, monterów, mechaników, spawaczy). Szansę na znalezienie pracy mają także sprzedawcy i pracownicy sektora usług (np. przedstawiciele handlowi, pracownicy obsługi klienta). Dlatego tak ważny jest wybór kierunku nauczania.

-  Na pewno "wzięcie" mają i będą mieć kierunki mechaniczne, lotnicze, elektryczne czy budowlane, psychologiczne oraz fizjoterapeuci, pielęgniarki i - jak zawsze - lekarze. Myślę, że do "łask" wrócą pedagodzy, nauczyciele różnych specjalności. Wybierając kierunek studiów, uwzględniać trzeba docelowe rynki pracy, ponieważ inne zapotrzebowanie będzie w Krakowie, Warszawie, w Gdańsku czy Szczecinie. Należy również uwzględnić mobilność zawodową, której w obecnym czasie nie wszyscy biorą pod uwagę - radzi Grzegorz Durak, kierownik Powiatowego Urzędu Pracy w Mielcu.

Dlaczego 2 tys. brutto
Pracodawcy nie chcą i nie lubią wychodzić przed szereg. Możliwość przestudiowania podobnych ofert pracy, w których proponowane wynagrodzenie wynosi właśnie 2 tys. brutto, sprawia, że pracodawca  nie widzi potrzeby bicia się o pracownika. Można mieć nadzieję, że najniższa krajowa jest kwotą proponowaną tylko na początku, a przy dłuższym zatrudnieniu lub przy przejściu z umowy próbnej na stałą wynagrodzenie podlega negocjacji i pensja wzrasta. Problemem może być natomiast fakt, że ogłoszenia, w których zaproponowano tak niskie wynagrodzenie, skutecznie odstraszają doświadczonych kandydatów. I tu problem się zapętla – pracodawcy narzekają, że w regionie nie ma odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, a bezrobotni na brak atrakcyjności ofert. - Ta sytuacja powoli się zmienia - mówi Durak. - Pracodawcy coraz częściej zdają sobie sprawę, że już w okresie próbnym muszą zaproponować wyższe stawki, chcąc pozyskać wykwalifikowanych pracowników. Ta sytuacja dotyczy również stanowisk, na których nie wymaga się wysokich kwalifikacji - kończy kierownik.

Strefa w Mielcu żyje własnym życiem
Gdy w Mielcu powstawała strefa ekonomiczna, mieszkańcy miasta liczyli nie tylko na miejsca pracy, ale też i na to, że wśród międzynarodowych koncernów przemysłowych znajdą się takie, które wesprą miasto w wielu różnych dziedzinach. A tymczasem zjawisko społecznej odpowiedzialności biznesu ( z ang. CSR – Corporate Social Responsibility – koncepcja, według której przedsiębiorstwa na etapie budowania strategii uwzględniają interesy społeczne i ochronę środowiska, a także relacje z różnymi grupami interesów) w naszym mieście praktycznie nie istnieje. Strefa żyje własnym życiem, miasto własnym. A szkoda. - Mieliśmy kiedyś pierwszoligową siatkówkę kobiet, ale zabrakło sponsora - wspomina mielczanin, który pamięta złote lata tej dyscypliny sportu. - Dziś nasz mielecki sport również potrzebuje wsparcia. Jest też wiele innych dziedzin życia, dla których zaangażowanie mieleckich firm ze strefy mogłoby okazać się zbawienne - sugeruje mieszkaniec miasta.
 
Coś optymistycznego
Jest jednak światełko w tunelu. Wprawdzie nie dotyczy ono wysokości zarobków, ale ilości miejsc pracy. Bo tym Mielec może się pochwalić. Liczba osób pozostających bez pracy w ostatnim czasie znacznie się zmniejszyła. Nasz powiat na tle innych podkarpackich miast wypada całkiem nieźle - bez pracy pozostaje 4030 mielczan. Wniosek z tego taki, że praca w Mielcu jest, kwestia, czy pracodawcy zaczną za nią lepiej płacić.

Marietta Mateja Nowak
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

LG
LG 22.06.2017, 08:17
No tak nie ma to jak szczycenie się faktem spadku bezrobocia, tylko jest taki problem ze nie wynika on bynajmniej z jakiegokolwiek działania władz czy przedsiębiorstw a po prostu z faktu, że coraz liczniejsi mówią sobie "DOŚĆ" i wynoszą się stąd jak najdalej (czy to za granicę, czy do większych miast). A że przy okazji się nie wymeldowywują i nie rejstują w UP to wskaźnik zarejstrowanych w UP w stosunku do "zameldowanych" w Mielcu coraz ładniej wygląda. Tak wiec nie trzeba robić nic jak widać by bezrobocie spadało, pozostaje jedynie poczekać aż rzesze niezadowolonych wyjadą i po problemie:) Szkoda tylko że statystycznie tylko ładnie to wygląda:)
asdf
asdf 21.06.2017, 15:55
a dlaczego nikt nie pisze i kilku firmach-smrodziarzach.... tak o kilku

Pozostałe