Znamy wyniki badań

  • 18.05.2017, 15:57
  • Msk
Znamy wyniki badań M. Skóra
Co było przyczyną stanu 37 dzieci, które 4 maja trafiły do szpitali w Mielcu, Nowej Dębie, Kolbuszowej i Tarnobrzegu? Raport z prowadzonych przez sanepid badań jest już znany. Co się więc wtedy stało?

Kilkunastu ratowników medycznych i paru lekarzy uczestniczyło w  akcji ratunkowej, do której doszło 4 maja w Szkole Podstawowej nr 9 w Mielcu. Wtedy to 45 osób uległo prawdopodobnie zatruciu. Dzieci skarżyły się na osłabienie, nudności, ból brzucha oraz głowy. Do zdarzenia doszło w czasie apelu na sali gimnastycznej w budynku szkoły.  

Było groźnie
Pierwsze wezwania pojawiły się ok. godziny 11. Wtedy mówiły o kilkorgu dzieciach, które zasłabły, bo źle się poczuły. Bardzo szybko okazało się jednak, że trzy zespoły z mieleckiego pogotowia to za mało, by pomóc poszkodowanym, których w zastraszającym tempie przybywało. Ostatecznie w szpitalach w Mielcu, Nowej Dębie, Kolbuszowej i Tarnobrzegu pozostało 37 z 45 dzieci. Potem dwójkę kolejnych dzieci przywieźli ich rodzice, już z domu. – Dla nas tego typu zdarzenia są zawsze nauką. Tym razem na szczęście nie było ciężkich przypadków, groźnych obrażeń czy zagrożenia życia. Sprawdziliśmy się pod względem organizacyjnym, logistycznym, łącznościowym, w kwestii współpracy między sobą oraz z innymi służbami  – chwali się Agnieszka Trela, koordynator medyczny w mieleckim pogotowiu ratunkowym. Już w piątek do południa dzieci zostały wypisane z oddziału pediatrycznego i zakaźnego.

Znamy przyczynę
Tymczasem sala gimnastyczna do czasu wyjaśnienia sprawy została zamknięta. 2 grupy specjalistów z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Mielcu pobrało próbki żywności ze stołówki i sklepiku szkolnego. Członkowie komisji już na miejscu wykluczyli jednak, żeby żywność ta była przyczyną zatrucia. Także prace specjalistycznej grupy straży pożarnej ratownictwa chemiczno – ekologicznego z Nowej Sarzyny nie ustaliły przyczyn zdarzenia. W sprawę zaangażował się więc Podkarpacki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Rzeszowie, który z zamkniętej sali gimnastycznej pobrał próbki powietrza.     Celem badań było sprawdzenie, czy odpowiadają one dopuszczalnym stężeniom szkodliwych  dla zdrowia czynników, wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi, o których mowa w ustawie z 12 marca 1996 r. Sprawozdanie z wyniku przeprowadzonych badań mielecka stacja sanitarno-epidemiologicznej otrzymała już w miniony piątek.

Jak się okazało, w powietrzu wykryto śladowe ilości substancji budowlanych. Jednak nie tylko, obecne były również związki występujące w środkach do czyszczenia podłogi. Ich ilość była również nieznaczna. Znaczna była natomiast zawartość dwutlenku węgla. Było go ponad czterokrotnie więcej, niż powinno. Jak się dowiedzieliśmy, jego nadmierna ilość może spowodować wyraźny dyskomfort, a w skrajnych przypadkach nawet omdlenie. Jest to gaz cięższy od powietrza, który zbiera się w źle wentylowanych pomieszczeniach.

W związku z jego odkryciem sprawdzono zawartość tlenu w sali. Zrobiono to jednak po dobie od zdarzenia. Jego ilość była więc już w normie. W związku z wynikiem badań dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Mielcu Henryk Chmielik postanowił o otwarciu sali gimnastycznej. Ma to mieć miejsce jednak pod pewnymi warunkami.

Otóż zajęcia mogą być prowadzone jedynie dla ograniczonej liczby uczniów (nie może być ich wielu w sali). Pomieszczenie to musi być regularnie wietrzone, ściśle muszą być również przestrzegane zasady mycia podłóg (zgodnie z atestem). Ponadto, aby nie dochodziło do takich sytuacji, należy przeanalizować sposób funkcjonowania wentylacji.  - Duża liczba osób w jednym pomieszczeniu, w którym znajdują się różnego rodzaju śladowe substancje, mogła przyczynić się do takiego stanu dzieci – mówi dyrektor sanepidu.

Przypominamy, że w sali gimnastycznej  w krótkim odstępie czasu znajdowały się dwie grupy dzieci liczące około 200 osób. Złe samopoczucie wystąpiło wśród drugiej grupy uczniów.

Dalsze czynności w tej sprawie pod nadzorem prokuratury prowadzi KPP w Mielcu.

Msk
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe