 Oprócz mistrzostw Europy w piłce nożnej, które z oczywistych względów dla polskiego sportu będą w przyszłym roku imprezą najważniejszą i zupełnie wyjątkową, w roku 2012 czekają nas igrzyska olimpijskie w Londynie. Czy na tej imprezie Mielec będzie miał swoich reprezentantów?
Kilku mielczan, a także kilkoro sportowców z mieleckim rodowodem zgłasza olimpijskie aspiracje, jednak droga do stolicy Wielkiej Brytanii jest dla nich jeszcze daleka.
Motywacja jak nigdy Niedawno, po trzech tygodnia odpoczynku po tegorocznej rywalizacji, przygotowania do nowego , olimpijskiego sezonu rozpoczął wicemistrz Polski seniorów w pchnięciu kulą Jakuba Giża. Wychowanek trenera Ryszarda Jakubowskiego już nieraz udowadniał, że ma duszę wojownika i wielką determinację w dążeniu do celu. W tym sezonie, po zeszłorocznej dość ciężkiej kontuzji zerwania mięśnia piersiowego, Giża powrócił do rywalizacji najlepszych lekkoatletów w naszym kraju i zdobył srebrny medal na Mistrzostwach Polski w Bydgoszczy, przegrywając tylko z Tomaszem Majewskim. - Rzeczywiście powróciłem już do intensywnych treningów. Wykonuję dużo ćwiczeń ogólnorozwojowych na wszystkie partie mięśni. Sporo czasu spędzam na sali gimnastycznej z piłkami lekarskimi i gumami. Na siłowni zajmuję się jak najszerszą partią mięśni, aby je solidnie przygotować. Skaczę przez płotki, biegam w lesie, rzucam kamieniami, trenując przy tym ogólną wytrzymałość organizmu. Trenuję dwa razy dziennie. Mimo to nie odczuwam zmęczenia. Perspektywa wyjazdu do Londynu to wystarczająca motywacja – komentuje nasz kulomiot.
Dwadzieścia i pół metra W listopadzie Jakub Giża będzie trenował na obozie kadry narodowej na obiektach Centralnego Ośrodka Sportowego w Spale. Jego trenerem w kadrze w dalszym ciągu pozostaje Ryszard Antczak. W Spale Giża będzie trenował m.in. z Tomaszem Majewskim, którego trenerem jest Henryk Olszewski. Jakie są szanse, że mielczaninowi uda się wypełnić olimpijskie minimum wynoszące dla pchnięcia kulą 20 i pół metra i zakwalifikować się do reprezentacji olimpijskiej? Przypomnijmy, że rekord życiowy Jakuba wynosi 20,06 cm i został ustanowiony w roku 2010 w Halle. Wtedy to po raz pierwszy na zawodach udało mu się pokonać barierę 20 metrów, która praktycznie daje kulomiotom przepustkę do światowej czołówki. Niestety, kontuzja odniesiona pod koniec roku 2010 położyła się cieniem na przygotowania do sezonu 2011, w którym Giży nie udało się przekroczyć dwudziestki. Klubowy trener Jakuba Ryszard Jakubowski uważa, że jeżeli jego podopiecznego ominą kłopoty zdrowotne, to poprawa życiówki jest kwestia czasu: -Na igrzyska minimum wynosi 20,50, ale na przyszłoroczne mistrzostwa Europy minimum ustalono na poziomie 20 metrów – i nawet gdyby nie udało się pojechać na olimpiadę, to ciekawych startów nie zabraknie. Jest o co się bić. Najważniejsze, że na razie ze zdrowiem jest wszystko w porządku – mówi Jakubowski.
Kierunek Spała i Afryka Po wstępnych przygotowaniach ogólnorozwojowych przyjdzie czas na treningi z kulą, które w warunkach zimowych w Mielcu nie mogą się odbywać. Nie od dziś wiadomo, że jedynym miejscem pod dachem, gdzie mielecki kulomiot może zimą wykonywać ćwiczenia jest siłownia i pomieszczenie ….warsztatowe pod trybuną zachodnią, na której - jak wiadomo - rozpoczyna się remont i z której klub lekkoatletyczny już się wyprowadził. O potrzebie powstania małej, ale odpowiednio wysokiej sali przystosowanej do pchnięcia kulą działacze LKS-u mówią od lat, ale na razie nic nie wskazuje na to, aby taki obiekt powstał – nie ma go w planie przebudowy obiektu lekkoatletycznego pod trybuną zachodnią. Dlatego zbawieniem dla Jakuba Giży są wyjazdy na obozy kadry narodowej, która w Spale ma dobre warunki do treningu. Od lat zimą polscy atleci wyjeżdżają także na obozy zagraniczne na południową półkulę. Giża także uczestniczy w tych obozach – już dwukrotnie trenował w RPA i do tego kraju wybiera się także na początku przyszłego roku. Taki kilkunastodniowy wyjazd to niemałe koszty, których nie bardzo chce pokryć Polski Związek Lekkiej Atletyki.
Potrzebne chęci i.... kasa Finansowanie kandydatów do olimpijskiego startu ciągle się zmienia, ale generalnie zasada jest taka, że tylko ci najlepsi – kandydaci do medali na igrzyskach mogą liczyć na otrzymanie praktycznie pełnego wsparcia finansowego. Dotyczy to tylko najwybitniejszych lekkoatletów, jak Majewski (kula), Małachowski (dysk), Włodarczyk (młot), Lewandowski (biegi średnie), których sponsorem jest firma Orlen. Pozostali przedstawiciele królowej sportu liczący na start nad Tamizą nie mogą nawet marzyć o takim budżecie na przygotowania i muszą sobie radzić sami. Giża podobnie jak przedstawiciele chodu sportowego - Rafał Augustyn i Paulina Buziak otrzymują co miesiąc stypendia z urzędu miasta. Pomaga im także Urząd Marszałkowski w Rzeszowie. Każde wsparcie ze strony innych firm i instytucji jest niezwykle cenne i o takie wsparcie mieleccy sportowcy ciągle zabiegają. Sam zapał i chęci bez niezbędnych środków finansowych nie otworzy dla nich furtki na igrzyska.
Jędrusińscy też się nie poddają Szanse na Londyn 2012 rysują się nie tylko przed Giżą. Mają je także wspomniani przedstawiciele chodu sportowego. Rafał Augustyn trzy lata temu w Pekinie po raz pierwszy miał okazję uczestniczyć w igrzyskach, a wyniki, jakie osiągnął w roku 2011, potwierdzają jego kolejne olimpijskie aspiracje. O Londynie marzy także od lat utrzymująca się w krajowej czołówce chodu sportowego Paulina Buziaki. Augustyn i Buziak to wychowankowie trenera Józefa Wójtowicza z OTG Sokół Mielec. O wyjazd do Londynu walczyć będą także kolejni dwaj chodziarze z mieleckim rodowodem - Rafał Sikora (obecnie AZS AWF Kraków) oraz Dawid Wolski (obecnie Resovia), a także wychowanka LKS-u Mielec Dorota Jędrusińska (z d. Dydo), która w ostatnich dniach można było spotkać z jej mężem sprinterem Marcinem Jędrusińskim na obiektach mieleckiego klubu. -Głupio tak tuż przed olimpiadą kończyć karierę. Póki zdrowie jest i są też chęci, chcemy spróbować powalczyć o olimpijską nominację. Olimpiada to dla każdego sportowca coś wyjątkowego. Uda się to super, nie uda się - to trudno, przynajmniej nie będziemy sobie zarzucać, że nie spróbowaliśmy – mówiło zgodnie sprinterskie małżeństwo, które obecnie reprezentuje barwy AZS AWF Poznań.
Olimpijczyk z Monachium czeka na następcę Trudno na razie ocenić szanse innych mieleckich sportowców na udział w najbliższych letnich igrzyskach. W historii mieleckiego sportu najwięcej olimpijczyków dały naszemu miastu dyscypliny zespołowe – przede wszystkim byli to piłkarze nożni i piłkarze ręczni. Jeszcze nie tak dawno mieliśmy w Mielcu siatkarki ocierające się o kadrę narodową, obecnie w kręgu zainteresowań trenera reprezentacji piłki ręcznej jest tylko Łukasz Janyst z SPR-u Stali Mielec, natomiast w kadrze B grają Marek Szpera i Adam Babicz. Na piłkarza ręcznego – olimpijczyka z Mielca cierpliwie od lat czeka Robert Zawada – olimpijczyk z igrzysk w Monachium w 1972 roku – obecnie kierownik drużyny SPR Stali Mielec. Szanse olimpijskie dla siatkarek i piłkarzy ręcznych dopiero mogą się pojawić, bo nasze narodowe zespoły w tych dyscyplinach będą się starać o olimpijską kwalifikację. Edward Tabor Odsłon: 605
|
- Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
- Osobiste słowne ataki będą usunięte.
- Proszę nie używaj komentarzy, które mogą zablokować witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
- Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', czy widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojej przeglądarce.
- Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisałeś zły kod bezpieczeństwa.
|
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |