|
Wtorek
Maj 22
| |
|
Rozmiar tekstu
|
Rozrywka
Na weekend
Piękne Kolumbijki i uprzejmi Kolumbijczycy | Piękne Kolumbijki i uprzejmi Kolumbijczycy |
|
|
| 12.01.2012. | ||||||||
![]() Życzliwy Jesus Ingrid wychodziła do pracy. Jest adwokatem. Pracuje dla rządu Kolumbii i wraz z nią wybraliśmy się do centrum Bogoty. - Ja zawsze jeżdżę autobusem, który dociera do samego centrum, zatem możemy pojechać razem – zaproponowała. – Zapytajcie najwyżej, kiedy wysiąść do Muzeum Złota czy na plac Bolivara. Tak też zrobiliśmy. Jakiś pan wysiadł z nami, wskazał nam, gdzie jest muzeum i podał inne cenne wskazówki. - Z północy na południe ciągną się góry. Prostopadle do nich idą calles, których numery rosną na północ, a prostopadle do nich są carrery, których numery rosną na zachód. A w ogóle to skąd jesteście? Może macie ochotę pójść na kawę? Serdecznie was zapraszam! Witajcie w moim kraju! Byliśmy oszołomieni życzliwością tego pana. Okazało się, że ma na imię Jesus i pracuje na uniwersytecie. Wypiliśmy pyszną kawkę, opowiadając o naszej współpracy z UEK w Krakowie. Żywo zainteresował się współpracą międzyuczelnianą. Daliśmy mu pamiątkową monetę UEK, a od niego zabraliśmy wizytówkę z kontaktem. Mamy nadzieję, że zasialiśmy ziarnko przyszłej współpracy. Pożegnawszy się z Jesusem, poszliśmy odkrywać Bogotę. ![]() Na placu Boliwara stała ogromna choinka, a cały plac świecił kolorowymi światełkami. Przed katedrą prezentowała się sporych rozmiarów szopka, która posiadała prywatną ochronę. Szwendaliśmy się urokliwymi kolonialnymi uliczkami, spotykając różne perełki architektoniczne i kulturalne. Trafiliśmy do Muzeum Tradycyjnych Ubiorów (wstęp 1,5 USD), gdzie mogliśmy zachwycić się bogactwem regionalnych strojów na różne okazje. Były to m.in. zwiewne sukienki, doskonałe do gorących tańców, bardzo ciekawe torby męskie, kapelusze i ozdoby żmudnie wyplatane z cienkiego włókna palmowego. Powalające kościoły Dotarliśmy też do kościoła Świętej Klary (wstęp 1,5 USD). Niesamowicie piękne wnętrze, niemalże zupełnie pokryte złotem i barokowymi obrazami. Sufit zdobiły złocone drewniane kasetony, a przy ołtarzu stały srebrne przedmioty liturgiczne (kadzidło, krucyfiks, świeczniki) z XVII wieku. Cały kościół był zaaranżowany według podziału na chóry zakonnic, przypominając o czasach, kiedy kobieta albo wychodziła za mąż, albo szła do zakonu, przy czym to drugie wymagało sporego posagu. Zakonnice bez posagu stanowiły trzeci chór, usługiwały bogatszym, a do naw świątyni nie miały prawa wstępu. Wstąpiliśmy też do kościoła Franciszkanów. Kaplica Matki Bożej powaliła nas na kolana. Myśleliśmy, że nie może być już ładniejszego kościoła niż Świętej Klary. Jednak ta niebiesko-srebrna kapliczka była tak piękna, jak żadna inna widziana przez nas wcześniej. Olśnieni złotem Podczas zachwytów dopadł nas niemiłosierny głód. Weszliśmy do lokaliku i zjedliśmy obiad złożony z zupy, drugiego dania i soku w cenie 4000 pesos, czyli 2 dolarów. Syci i zadowoleni (tradycyjna zupa z kukurydzy była znakomita!), dopełniliśmy części artystycznej wieczoru, udając się do Museo De Oro (wstęp 1,5 USD). Jest to najważniejsze na świecie muzeum złota. Mieści 34 tysiące prac ze złota, wykonanych przez kultury prekolumbijskie. Kilka godzin eksplorowaliśmy 4 piętra dużego gmachu, poznając techniki obróbki złota przez Indian i rodzaje sakralnych przedmiotów. Indianie zamieszkujący terytorium Kolumbii byli mistrzami w wyklepywaniu cieniutkich blaszek ze złota i w dekorowaniu ich za pomocą dłuta oraz wyrabiania złotych form przy pomocy ceramiki i wosku. Zobaczyliśmy przepiękną biżuterię, elementy stroju kacyka, talizmany szamanów i złote instrumenty muzyczne. Według wierzeń to bogowie dali ludziom instrumenty, by za pomocą dźwięków mogli uzdrawiać świat. Dlatego instrumenty są święte, godne najszlachetniejszego kruszcu. Nagle poczuliśmy, że kręci nam się w głowach… Przywitało nas sorojche, czyli choroba wysokościowa. Bogota leży 2700 m n.p.m., więc różnica ciśnień po przeniesieniu się z poziomu morza zwaliła nas z nóg. Wróciliśmy do Ingrid, mijając po drodze jeszcze jeden „cud” architektury sakralnej. Był to stary zabytkowy kościół z wejściem głównym i dwoma wejściami przez boczne kaplice. Jedna z nich była zajęta przez fast food z kurczakami… Kaplica Świętego Pollo… Przepiękne motyle Następnego dnia. - Mogę wam w czymś pomóc? – zapytał młody chłopaczek, kiedy staliśmy na skrzyżowaniu z rozłożoną mapą. - Jakbyś mógł powiedzieć nam, gdzie najlepiej skręcić na Ogród Botaniczny. Znów urzeczeni życzliwością, poszliśmy zalecaną trasą i po godzinie stanęliśmy przed wejściem do ogrodu. - Chcecie zobaczyć też ogród motyli? Mamy teraz w ogrodzie mariposario. Musicie zdecydować, bo są różne bilety – powiedział bileter. - Jasne, że chcemy – odpowiedzieliśmy. W Kostaryce było wiele ogrodów motyli, ale wstępy kosztowały 10 dolarów, więc nie skorzystaliśmy. Tym razem wstęp do ogrodu botanicznego i mariposario kosztował 1,5 USD, jak do wszystkich miejskich atrakcji. Przez półtorej godziny fotografowaliśmy przepiękne motyle, latające w maleńkiej, wydzielonej części ogrodu. Było tam ponad 400 osobników, 30 różnych gatunków. Motyle miały najróżniejsze kolory i wzory. Większość z nich mieliśmy okazję zobaczyć w naturalnym środowisku, w dżunglach Nikaragui i Kostaryki. Nigdy jednak nie mieliśmy tak doskonałych warunków do fotografowania tych prześlicznych istot. Pożegnawszy ogród, chcieliśmy wyjść na górujące nad Bogotą wzgórze Monserrate (3200 m n.p.m.). Dotarliśmy jednak do jego stóp o 17 i piesza droga była już od godziny zamknięta. Trzeba będzie przyjść jutro, otwierają od 5 rano. Na górę można również wjechać kolejką linową, ale co to za frajda wjechać... Zeszliśmy więc do centrum miasta i udaliśmy się na targ artesanas, który znaleźliśmy wczoraj. Marcin kupił sobie piękną czerwoną ruanę z alpaki, gdyż chłodny klimat Bogoty przerósł możliwości grzewcze jego jedynej koszuli z długim rękawem. Kupiliśmy też dwa amulety z jadeitu z twarzą indiańskiego boga-słońca i dla mnie wisiorek z turkusu. Udało się nam kupić wszystko bardzo tanio – „na dobry początek pobytu”, jak powiedział sprzedawca. Ostrzeżenia padre Zadzwoniliśmy też do padre Grzegorza, polskiego misjonarza w Bogocie, którego Marcin wyszukał przez Internet. Przywitaliśmy się i umówiliśmy się na spotkanie jutro. Grzegorz zaprosił nas również na mszę i kolację wigilijną. - Tylko uważajcie, jak będziecie do nas jutro szli, bo mieszkamy w trochę niebezpiecznej dzielnicy – ostrzegł nas padre. - To dzielnica prostytutek i narkotrafiku, więc gdyby ktoś was zaczepiał, to podziękujcie i idźcie dalej. Nie miejcie ze sobą cennych rzeczy, na wszelki wypadek. Ostrzeżenia wzięliśmy sobie do serca. Wieczorkiem dotarła do nas do centrum Ingrid i poszliśmy do Rincon Cubano, potańcować salsę i pogadać przy piwku. Miał do nas dotrzeć jeszcze Maiko, chłopak z Izraela, który również zatrzymał się u Ingrid. Wsiadł jednak w zły autobus i pojechał na drugi koniec miasta… Wszystko dlatego, że są dwie dzielnice o nazwie „Candelaria” – jedna to dzielnica kolonialnych domków w centrum, a druga to nowa dzielnica na obrzeżach. Autobusy do centrum mają zawsze napisane „El Centro”, a nie „Candelaria, ale Maiko najwyraźniej nie doczytał tego. Musiał wziąć taksówkę do naszej knajpy, ale jak dotarł, nas już nie było. Taksówka była bardzo droga, więc wkurzył się strasznie. Ze złości chciał się upić, ale wypił tylko dwa piwa, gdyż było już po 23, a do 23 jeżdżą autobusy – musiał więc znów jechać taksówką do domu – na trzeci koniec miasta… Postanowił, że pojedzie trzeźwy, by taksówkarz go nie oszukał i by nikt go nie okradł… Magda Musiał 20 i 21 grudnia 2011, Bogota, Kolumbia Odsłon: 442
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| Chodnik donikąd |
| a ja apeluje aby wiecej nie glosowac na tych ... |
| Więcej... |
| Paweł i Gaweł w jednym żyli do... |
| MSM ma bardzo nieładny zwyczaj, że nalicza op... |
| Więcej... |
| Schodzić czy nie z roweru? |
| Rowerzyści to zakała blokująca ruch na drogac... |
| Więcej... |
| REGULAMIN PLEBISCYTU OSP |
| witam Państwa, chciałam zapytać czy jest ... |
| Więcej... |
| Mielczanie będą budować odrzut... |
| bardzo ladny towar |
| Więcej... |
| Buszujący w kawie |
| :? |
| Więcej... |
TELEGRAM KORSO
Budzyński i Armia
Tego nie możesz przegapić! Spotkanie z Tomkiem Budzyńskim odbędzie się dzisiaj (18.05) o godz. 18.00 w Klubie Muzycznym STUDIO przy ulicy Pułaskiego 2A, Artysta jest liderem zespołu muzycznego Armia. więcej
PZL wyprodukuje struktury lotnicze odrzutowca
PZL Mielec, będąca częścią Sikorsky Aircraft, podpisała kontrakt z amerykańskim producentem samolotów. więcej
Uwaga! Utrudnienia na ul. Kościuszki
W związku z prowadzoną przebudową ulicy Kościuszki, wykonawca prac informuje o utrudnieniach, jakie nastąpią w najbliższych dniach. więcej
Będziemy mieć strefę kibica
W Mielcu powstanie tzw. strefa kibica. Wspólne oglądanie meczów na ogromnym leadowym ekranie będzie się odbywać w miejscu sezonowego lodowisko. więcej