 Z Gienkiem Loską rozmawiał Tomasz Łępa
Jak czuje się gwiazda I edycji X Factor z kontraktem płytowym i kasą? Zaszumiało? - Zaszumiało. Jednak musiałbym na twoje pytanie co do kasy wprowadzić parę korekt. Ale OK, niech będzie. Mam te 100 tys. zł. Nie wydałem praktycznie nic z tej kwoty. Mam też i kontrakt, i płytę.
Czy zobaczymy cię już na stałe w show-biznesie muzycznym? - W show-biznesie uczestniczę już od 1990 roku. Nie wiem, czy Państwo będą mnie widzieć, czy też nie, ale płyta jest nagrana. Czy będę stał na ulicy? To też jest włożone w show-biznes. Czy ludzie będą chcieli mnie widzieć czy zwyzywać, zobaczymy. Tak naprawdę reszta zależy od was.
Twoja płyta to owoc programu X Factor czy twoje marzenie? - Ty urodziłeś się przez matkę czy ojca? Czy oni się kochali? Wszystko jest kwestią skutków przyczynowych, nie wiem. Wygrałem ten program, zaszumiało mi w głowie i pojechało. To wszystko zaczęło się od Mam Talent. To jest nasza płyta, zespołowa. Jak objawiłem się w mediach, tak się objawiłem. Śpiewam tak, jak śpiewam, trochę gorzej, trochę lepiej. Ale na tym samym poziomie. Wyżej siebie nie skoczę. Dałem z siebie wszystko na tej płycie. Część publiczności pewnie będzie rozczarowana, zwłaszcza starzy słuchacze, ale złudnie rozczarowana. Bo już na dzień następny sięgną oni po tę płytę mimo woli. To jest stare nowe dobre SevenB. Ale Gienek Loska Band to nie tylko ja, to jest cały zespół i bez jego wsparcia pewnie ta płyta by nie powstała i nie brzmiała tak, jak brzmi. Przyzwyczailiśmy się do starych kompozycji, ale reszta poszła jak z płatka.
Dlaczego nazwa ,,Hazardzista”? - Słuchaj, stary, w życiu jest coś za coś. Jest to jak w pokerze, gdzie jest wspólny wkład, a ktoś wygrywa. Takie porównanie do losu, do łutu szczęścia. Zresztą cały czas jest jednym wielkim hazardem. Jak człowiekowi jest za dobrze, to muszę coś spiep..., żeby znowu pędzić do przodu. Proszę się tego nie uczyć ode mnie.
Publiczność w studiu i publiczność ulicy... - Śpiewam o ludziach i do ludzi. Jak wiesz, ale też po angielsku, śpiewam tak, aby mnie zrozumieli. Słowa angielskie śpiewam bardzo wyraźnie z leksykonem języka polsko- angielskiego, żeby ludzie słyszeli wyraźnie, co ja śpiewam, a nie myśleli, że jakiś idiota się wydziera. Na ulicy, mogę zrobić sobie przerwę, zapalę papierosa. Mogę też nie robić nic, mogę grać albo, iść do domu.
Rozpoznawalność cieszy czy męczy? - Oczywiście, stary, że cieszy, ale jest to na dłuższą metę trochę męczące. Dawanie autografów tylko wtedy, kiedy mam na to ochotę i jest nastrój. Zdarzają się też chamskie przypadki, gdy stoję i rozmawiam przez telefon. Przychodzą do mnie gówniarze, zaczynają nawijać, a że ja jestem monofoniczny i nie słyszę na jedno ucho, nie mogę ani jednego, ani drugiego słuchać. Więc się wkurzam. Trochę męczy. Ale staram się zawsze odpowiadać, udzielać wywiadów. To jest tak jak z pisaniem - jeśli mam coś do przekazania, to muszę to zrobić. Czasem jednak, kiedy jestem na ulicy bardzo zmęczony, zamykam futerał i dziękuję swoim słuchaczom. Człowiek nie może być cały czas szczęśliwy.
Skąd pomysł na granie? - To nie pomysł, to konieczność, stary. Później sport, potem hazard. W międzyczasie jest i turystyka zarobkowa. Śmiało można wyżyć z takiej turystyki, dopóki władza nie położy na tym łapy.
Czy twoja rodzina wspomaga cię w sukcesie? - Moją rodzinę wolałbym zostawić. Moja córka i żona odczuwają niezbyt pozytywne skutki sukcesu. Po X Factorze dużo się działo. Niestety, nie miałem prawie w ogóle czasu dla rodziny. Niestety, wszystko jest kosztem czegoś. Jestem już trochę zmęczony tą bieganiną. Teraz pewnie będę musiał wysłuchiwać mądrych głów. Jak się uda, na wiosnę pojadę na Białoruś, za którą tęsknię. Jest to miejsce, gdzie było fajnie, bezpiecznie. To będzie dla mnie taka podróż do Mekki.
Twój wyuczony zawód... - Nie jestem spawaczem, jak to piszą na Wiki…Z zawodu jestem nikim, z zawodu jestem muzykiem, bo z tego żyję od lat 90-ych. U nas na Białorusi albo prało się po ryjach, albo się grało na gitarze. Lubiłem się bić. Ale wziąłem gitarę i zobaczyłem, że działa to na płeć przeciwną. I wraz z dojrzewaniem zacząłem grać. Mogło stać się inaczej...
Dlaczego przyjechałeś akurat do Polski? - Nie wybierałem jej. Gdyby festiwal Wolnej Białorusi nie odbywał się w Gródku, a byłby w Niemczech, to pojechalibyśmy do Niemiec. Pewnie tam zostalibyśmy, a po roku pobytu w Polsce bym żałował. Przyjechaliśmy, zagraliśmy kilka koncertów, zabawiliśmy się. W Augustowie byliśmy żądni przygód i tak też zostało.
Białystok umiłowany? - Białystok jest bardzo bliski memu sercu. Tam miałem swoją 18-kę, tam miałem pierwszą moją dziewczynę. Wtedy jeszcze nie mówiłem dobrze po polsku.
Stało się, że odszedłeś z zespołu... - Owszem, odszedłem z zespołu. Koledzy wiedzą, że jak coś postanowię, tak też zrobię. Wiedzieli, że nie ma szans, abym zmienił zdanie. Musiałem trochę zadbać o siebie, musiałem zresetować komputer, chciałem być normalnym człowiekiem. Chciałem odpocząć.
Nie myślałeś o wyjeździe bardziej na Zachód? - Stary, jak się sam przekonasz, ta płyta jest dla ludzi, którzy rozumieją problem, to, co się dzieje wokół nas. A jeśli chodzi o kapelę i o to, abyśmy razem jeździli po Wielkiej Brytanii czy też nie, to wyglądałoby to jak opowiadanie tego samego dowcipu po raz dziesiąty. Mamy bardzo dużo do powiedzenia tutaj, poprzez naszą muzykę. Dzięki za rozmowę Odsłon: 311
|
- Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
- Osobiste słowne ataki będą usunięte.
- Proszę nie używaj komentarzy, które mogą zablokować witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
- Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', czy widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojej przeglądarce.
- Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisałeś zły kod bezpieczeństwa.
|
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |