Korso - Tygodnik Regionalny | Mielec

Piątek
Maj 18
    Imieniny obchodzą: Aleksander, Aleksandra, Alicja
Rozmiar tekstu
  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Advertisement
Start arrow Publicystyka arrow Wspomnienia arrow Gdyby pod Radzyminem...
Gdyby pod Radzyminem... Drukuj Poleć znajomemu
08.09.2011.
ImageMiłośnicy rodzinnych krajobrazów i historii, którzy w  wakacyjnych wędrówkach po Polsce wyruszą z Warszawy na wschód, w stronę Białegostoku i granicy (dawną „szosą radzymińską”), natrafią niebawem na Wyszków nad Bugiem.

Niektórzy zaraz skojarzą to miasto z piosenką „Elektrycznych Gitar”: „Wyszków tonie, Wyszków tonie…” z charakterystycznymi dla tego zespołu subtelnymi dowcipami i lekko kłującymi podtekstami. Jeżeli jednak zatrzymają się w mieście, zobaczą na pewno na wzgórzu piękny XVIII-wieczny kościół, a przy nim na tablicy informację, że w plebanii obok kościoła w dniu 15 i 16 sierpnia 1920 roku przebywali: Feliks Dzierżyński, Julian Marchlewski i Feliks Kohn, a także, dwa  dni później, generał Józef Haller i Stefan Żeromski. Szczegółów mogą się dowiedzieć między innymi z umieszczonego w Internecie tekstu Żeromskiego pt. „Na probostwie w Wyszkowie”. Tekst ten, drukowany przed wojną między innymi wraz z „Przedwiośniem”, przeznaczony był dla tych czytelników, którzy przez nieuważną lekturę powieści mogli mieć błędne wyobrażenie o poglądach autora. W czasach PRL oczywiście tekst był nieznany (z wyjątkiem nielegalnego obiegu) i chyba jest nadal nieznany, nawet niektórym polonistom. Żeromski, jako korespondent wojenny, wraz z Adamem Grzymałą Siedleckim i Ferdynandem Ruszczycem, przez palące się jeszcze wsie i zniszczone mosty dotarł do Wyszkowa, gdzie na plebanii przebywał już generał Haller oraz ambasador francuski Jusserand. Proboszcz  opowiadał o wizycie nieproszonych gości, o rozmowach, które z nim prowadzili. Generał Haller tłumaczył, ambasador robił notatki. Żeromski nie przytacza w swym tekście treści tych  rozmów. Odsyła czytelnika do pism i broszur agitacyjnych wydawanych między innymi przez partię „Proletariat”, do której należał Feliks Kohn. Przedstawia bohaterów wydarzeń, którzy „z ramienia Rosyjskiej Republiki Rad” zmierzali do Warszawy, by tam instalować rząd polskiej republiki rad, szczególnie Feliksa Dzierżyńskiego „przyszłego wielkorządcę naszej biednej ojczyzny –krótko, co prawda, sprawującego swą nad nami władzę i jak dotychczas, w niepokaźnym Wyszkowie.” Pisze także Żeromski: „Feliksa Dzierżyńskiego mam szczęście nie znać osobiście (…), nie dotykałem ręki krwią obmazanej po łokcie”. Juliana  Marchlewskiego poznał w Rapperswilu, gdzie na jego prośbę, za obiecane godziwe honorarium, przekazał mu do tłumaczenia na język niemiecki i do druku wiele swoich tekstów. (Mimo wyczerpania nakładów drukowanych tekstów i prób ich wznowienia, żadnego honorarium nigdy nie otrzymał. Pozostały mu tylko liczne „autografy” Marchlewskiego na sporządzonych umowach.) Toteż na plebanii w Wyszkowie, bez wyrzutów sumienia, przemoczony i zmarznięty do szpiku kości, wrzucił do dwu szklanek  gorącej herbaty cukier (po trzy kostki do każdej!). Proboszcz go bowiem zapewnił, że „to cukier pana Marchlewskiego, zostawiony przezeń w popłochu ucieczki”. Jak się ukazuje,  cukier był produktem wówczas nieosiągalnym („oczy nasze ujrzały na jawie cukier kostkowy w najlepszym gatunku i w pokaźnej obfitości kawałków”).
Feliksa Kohna pamiętał Żeromski jako sędziego na procesie Stanisława Brzozowskiego w Krakowie: „postać wywiędła, zniszczona, człowiek jakby ze mgły, o twarzy sympatycznej nerwowego utopisty”. Żeromski wówczas, podobnie jak Karol Irzykowski i Wacław Nałkowski, bronił Brzozowskiego oskarżanego o współpracę z carską policją polityczną, „ochraną”. Kohn był przekonany o jego winie.                                                                                                                                            
Wszyscy trzej goście w Wyszkowie byli „otoczeni silną strażą, która z nabitą bronią  pilnowała ich kwatery  na plebanii, jeździli znakomitym i wytwornym automobilem, jedli i pili doskonale, spali wygodnie. (Zawsze zadaję sobie pytanie, czym też ludzie tego rodzaju  zarabiają na to dostatnie życie?) – pisze Żeromski. Jak niegdyś carscy komisarze „ci rodacy, dla poparcia swej władzy przyprowadzili na nasze pola, na nasze nędzne miasteczka, na dwory i chałupy, na  miasta przywalone brudem i zdruzgotane tyloletnią wojną – obcą armię, masę złożoną z ludzi ciemnych, zgłodniałych, żądnych obłowienia się i żołdackiej rozpusty. W pierwszym dniu wolności, kiedyśmy po tak strasznie długiej niewoli ledwie głowy podnieśli, całą Moskwę na nas zwalili.” W Wyszkowie na plebanii 15 sierpnia 1920 r.  czekali na rozwój wydarzeń. Jeden z licznych tekstów różnych autorów, poświęconych tym wydarzeniom, nosi tytuł „Gdyby pod Radzyminem…”. Strach pomyśleć, co by się stało z Polską, gdyby pod Radzyminem, na przedpolu Warszawy, wydarzenia wojenne przebiegły inaczej.
Dziś Żeromskiego czytają tylko historycy literatury oraz – kilka utworów, z obowiązku - uczniowie (jeżeli w ogóle czytają, a nie tylko poznają streszczenia). Różne są tego przyczyny. Poza powszechną niechęcią do czytania, szczególnie większych całości, zraża między innymi  młodopolski, nastrojowo – emocjonalny, trudny w odbiorze styl, fragmentaryczność fabuły utworów, wreszcie – temat, wciąż ten sam, wydawałoby się nieaktualny: historia i troska o los  narodu oraz o los „bezdomnych”, i to bezdomnych taką bezdomnością, jakiej współcześni  bezdomni (w naszym kraju i w krajach podobnych) nawet nie próbują sobie wyobrazić. A jednak ze zdumieniem można stwierdzić, że spór o Żeromskiego, o jego osobę i twórczość, trwa. W Kielcach, mieście Żeromskiego („Klerykowie” z „Syzyfowych prac”), nie wszyscy są dumni z niego. Można spotkać ludzi, na przykład przewodników wycieczek, którzy potrafią tylko z niechęcią opowiadać o „wstydliwych” szczegółach z biografii pisarza, o  grzechach młodości, plotki o przyczynach nieuzyskania matury, o komplikacjach małżeńskich i rodzinnych. Jakby nie wiedzą o tym, że pisarz już w Kielcach był całkowitym sierotą, bez środków do życia, chorym na gruźlicę i często głodnym (dosłownie), że jako nauczyciel domowy był wykorzystywany i wyśmiewany przez uczniów i chlebodawców   (Paluszkiewicz z „Syzyfowych prac” i Andrzej Radek), że tak wiele i ciężko pracował, że kształtował i budził polskie sumienie narodowe i sumienie wszystkich ludzi „w miękkie szaty odzianych”, że sam siebie zawsze krytycznie oceniał, a był wielkim pisarzem, jednym z największych Polaków i jednym z najszlachetniejszych, najuczciwszych i najbardziej ofiarnych ludzi. Twórczością Żeromskiego posługiwano się przez cały wiek w wielkim sporze ideologicznym. Był celem niewybrednych ataków. Robiły to obie strony wielkiego sporu, nie zawsze uczciwie i do końca wyczytując z jego tekstów to, co naprawdę napisał. Często wynikało to, i chyba wynika nadal, z nieznajomości zarówno utworów, jak i samej osoby pisarza, mimo że tak wiele już o nim napisano. 

Bogumiła Gajowiec


Odsłon: 720

  Komentuj

Napisz Komentarz
  • Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
  • Osobiste słowne ataki będą usunięte.
  • Proszę nie używaj komentarzy, które mogą zablokować witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
  • Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', czy widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojej przeglądarce.
  • Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisałeś zły kod bezpieczeństwa.
Imię:
E-mail
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod:* Code
Powiadom mnie o komenatrzach

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »

TELEGRAM KORSO

Budzyński i Armia

Tego nie możesz przegapić! Spotkanie z Tomkiem Budzyńskim odbędzie się dzisiaj (18.05) o godz. 18.00 w Klubie Muzycznym STUDIO przy ulicy Pułaskiego 2A, Artysta jest liderem zespołu muzycznego Armia. więcej

PZL wyprodukuje struktury lotnicze odrzutowca

PZL Mielec, będąca częścią Sikorsky Aircraft, podpisała kontrakt z amerykańskim producentem samolotów. więcej

Uwaga! Utrudnienia na ul. Kościuszki

W związku z prowadzoną przebudową ulicy Kościuszki, wykonawca prac informuje o utrudnieniach, jakie nastąpią w najbliższych dniach. więcej

Będziemy mieć strefę kibica

W Mielcu powstanie tzw. strefa kibica. Wspólne oglądanie meczów na ogromnym leadowym ekranie będzie się odbywać w miejscu sezonowego lodowisko.  więcej