|
Piątek
Maj 18
| |
|
Rozmiar tekstu
|
Publicystyka
Wspomnienia
Co kryje podróż koleją transsyberyjską? | Co kryje podróż koleją transsyberyjską? |
|
|
| 15.12.2011. | ||||||||
![]() - Nie wiem, co wszyscy widzą w tej kolei – powiedziała Masza, dziewczyna, u której zatrzymaliśmy się w Moskwie. Nasze miny wskazywały na zdziwienie, więc kontynuowała. - Przecież to jest normalny pociąg, który jedzie z punktu A do B. Nic specjalnego. W Rosji ludzie używają tych pociągów i nikt nie robi z tego sensacji – stwierdziła. Dało to wiele do myślenia, bo przecież ten krótki odcinek z naszej wielomiesięcznej podróży wzbudzał zainteresowanie i wiele pytań ze strony przyjaciół. Każdy wypytywał gdzie, co, jak i wszyscy byli pod wielkim wrażeniem, że się zdecydowaliśmy na kolej transsyberyjską. Dla nas to wielka sprawa, bo to przecież podróż najdłuższą koleją na świecie, a dla nich niby nic. „Kupe” czy „platzkart” - Zanim wsiedliśmy do pociągu 076 Moskwa – Nowosybirsk, odbyliśmy dwie podróże pociągiem trzeciej klasy na Ukrainie. Wiedzieliśmy więc już, jak ta „straszna platzkart” wygląda i można śmiało powiedzieć, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Może dla turystów z zachodniej Europy jest to poniżej ich tolerancji, ale my nie znaleźliśmy żadnego powodu, by skrytykować tę podróż. Było czysto, nowa pościel za każdym razem, mili ludzie. Miłymi lub niemiłymi dodatkami, w zależności od punktu widzenia, były pewne osoby imprezujące całą noc, ze śpiewami włącznie. Jednak kiedy kupowaliśmy bilety do pociągu, to zdecydowaliśmy się na 2 klasę, tzw. „kupe”, a to dlatego, że podróż ta miała trwać 3 dni i jeśli rzeczywiście trafi się na nieznośnych osobników lub płaczące dzieci, to można żałować. Już na wejściu do wagonu bardzo nam się spodobało. Ładne drewniane wykończenie zamiast plastikowych ścian, dywaniki na ziemi w przejściu i w przedziale oraz dwie stewardessy do pomocy. Liczyliśmy na pusty przedział ze względu na koniec sezonu turystycznego, ale aż takiego szczęścia nie mieliśmy. Pociąg był pełny, a my dzieliliśmy nasze „kupe” z przemiłą panią. Łamanym rosyjskim i polskim zdołaliśmy się dogadać. Jak się potem okazało, jej obecność była pomocna, bo studiowała z Tomkiem słowniczek rosyjskiego, ucząc go podstawowych zwrotów, nie wspominając już o przepysznych ciasteczkach, jakimi nas częstowała. Kilka dni w pociągu... to dość ekstremalne. Czy da się tam choć trochę zadomowić? - Zdecydowanie. Na wstępie uwagę przyciąga etykieta przebierania się w pociągu. Wraz z odjazdem z pierwszej stacji wszyscy przebierają się w przygotowane wcześniej na wyjazd piżamki, dresy, szlafroki i kapcie. Wygląda to zabawnie, bo nagle cały pociąg wypełniony jest ludźmi w piżamach. Nie miało znaczenia, że noc była daleko przed nami. Nagle poczuliśmy się nieprzygotowani lub jakby nie na miejscu w naszych T-shirtach i spodniach. Zaraz po przebraniu rozpoczął się proces robienia herbaty w czajniczkach. Każdy wagon wyposażony jest w dyspenser z ciepłą wodą, by można było zrobić herbatę, kawę czy - jak w naszym przypadku - zupkę chińską. My tylko zaopatrzyliśmy się w kubki termalne, nie przyszło nam do głowy, aby brać czajniczki. Nagle wszystkie starsze panie pojawiają się odziane w szlafroki i kapcie, aby zrobić herbatę, co najmniej jakby wyszły ze swojego salonu w przerwie na reklamę w telewizji - widok jest bezcenny! Może to ich sposób na poczucie się jak w domu? Później jeździliśmy pociągami trzeciej klasy i proces wyglądał podobnie. Jednak przedział wiekowy podróżnych był inny i zamiast czajniczków z herbatą były butelki z alkoholem (drugą klasą jeżdżą głównie ludzie starsi i rodziny z dziećmi). Zmiana garderoby zostaje standardem. W pociągu na trasie Nowosybirsk – Irkuck spotkaliśmy wiele grup młodych ludzi. Wśród nich młodą dziewczynę z malutkim pieskiem. Jednak to nie pies wzbudzał sensację w wagonie, a piżamka tej dziewczyny. Przebrała się ona w bawełniane spodenki oraz biały prześwitujący podkoszulek po pępek. Zaskakujące, biorąc pod uwagę, że wagon jest otwartą przestrzenią, a wśród pasażerów górowali mężczyźni. Za każdym razem, gdy schylała się za psiakiem, to ja patrzyłam na słodkiego ratlerka, ale możecie sobie wyobrazić, w którym kierunku pochylały się głowy wszystkich panów. Co zrobić z czasem? Czas mijał nam dość szybko na czytaniu, graniu w karty i uczeniu się języka poprzez rozmówki z Rosjanami. Ze względu na zimę prócz nas nie było żadnych innych obcokrajowców w wagonach. Z każdą pobudką zmienialiśmy czas na zegarku, bo przecież podróż ta obejmuje ponad 10 tys. kilometrów i kilka stref czasowych. Prócz chleba z pasztetem i z lokalnym serem wędzonym oraz zupek chińskich próbowaliśmy również lokalnych przysmaków kupowanych od ludzi na stacjach. Restauracja w pociągu, która nie cieszy się najlepszą opinią, nie przyciągała nas ani widokiem, ani zapachem potraw. Współpasażerowie częstowali nas jedzeniem i napojami, a zmieniali się co przystanek. Poznaliśmy m.in. chłopaka, który jechał z koncertu rockowego w Moskwie i ciągle przychodził do naszego przedziału, żeby z nami porozmawiać i naładować MP3 na naszym netbooku. Była również grupa 60 Ukraińców jadących do Irkucka, do pracy w tartaku, żołnierze wracający do domu po rocznej służbie oraz członkowie grupy capoeiry. Młodzi byli bardzo nami zainteresowani, chcieli rozmawiać o Europie i poćwiczyć angielski. Jeden z nich powiedział nam, że takie okazje zdarzają się im bardzo rzadko. Najbardziej w pamięć zapadli nam żołnierze, którzy rozluźnieni kolejnymi toastami gorąco zapraszali do swojego grona Tomka. Poczęstowali go wódką, rosyjską whiskey, tanim szampanem oraz nakarmili szaszłykami z kurczaka. Jako prezent jeden z nich podarował Tomkowi pas wojskowy z klamrą ozdobioną rosyjską gwiazdę. „To dla samoobrony” - powiedział i wskazał Tomkowi, jak może się tą ciężką klamrą obronić. Jazda koleją to nie wszystko Jednak to te zakątki ziemi, które odkrywaliśmy podczas naszych przystanków, liczą się w naszej pamięci najbardziej. Z każdym nowym miejscem inna architektura i natura ludzi. Od komunistycznej zabudowy Nowosybirska, śpiących syberyjskich wiosek Republiki Ałtajskiej, romantycznej atmosfery Irkucka, bajkowych widoków jeziora Bajkał i wyspy Olkon; poprzez mongolskie stepy, parki narodowe i buddyjskie świątynie; po starożytne zabytki, czarujące hutony (uliczki) i wspaniałą kuchnię Państwa Środka. Im bardziej na wschód, tym bardziej ludzie są pomocni i uśmiechnięci. Sezon zimowy nie jest najbardziej spektakularny w podróży, ale za to pozwala na podziwianie tych rejonów, kiedy jest cudownie biało, z zamarzniętymi rzekami i jeziorami. Mongolskie stepy i góry mają swój urok, mimo że puste i zimne. Czy wybierze się trasę transsyberyjską, mongolską czy mandżurską to wybór przystanków jest ogromny. Syberia jest jednym z tych czarujących miejsc, po których nie spodziewasz się wiele, może tylko pustych przestrzeni, ale za to później nie chcesz wyjeżdżać i myślisz już o powrocie... My mamy już to w planach na przyszłość – może jednak w lecie. Beata i Tomasz Ulman Odsłon: 813
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 |
||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|
| REGULAMIN PLEBISCYTU OSP |
| witam Państwa, chciałam zapytać czy jest ... |
| Więcej... |
| Mielczanie będą budować odrzut... |
| bardzo ladny towar |
| Więcej... |
| Buszujący w kawie |
| :? |
| Więcej... |
| Paweł i Gaweł w jednym żyli do... |
| Mi pare lat temu naliczyli 3000zl zaw ode ze ... |
| Więcej... |
| Chodnik donikąd |
| ja bym chciała skomentować mój ostatni pobyt ... |
| Więcej... |
| Kronika policyjna 05/2012 |
| Chciałem sie dowiedziec czy to jest normalne ... |
| Więcej... |
TELEGRAM KORSO
Budzyński i Armia
Tego nie możesz przegapić! Spotkanie z Tomkiem Budzyńskim odbędzie się dzisiaj (18.05) o godz. 18.00 w Klubie Muzycznym STUDIO przy ulicy Pułaskiego 2A, Artysta jest liderem zespołu muzycznego Armia. więcej
PZL wyprodukuje struktury lotnicze odrzutowca
PZL Mielec, będąca częścią Sikorsky Aircraft, podpisała kontrakt z amerykańskim producentem samolotów. więcej
Uwaga! Utrudnienia na ul. Kościuszki
W związku z prowadzoną przebudową ulicy Kościuszki, wykonawca prac informuje o utrudnieniach, jakie nastąpią w najbliższych dniach. więcej
Będziemy mieć strefę kibica
W Mielcu powstanie tzw. strefa kibica. Wspólne oglądanie meczów na ogromnym leadowym ekranie będzie się odbywać w miejscu sezonowego lodowisko. więcej