 Na początku roku resort finansów wprowadził podatek akcyzowy na węgiel i koks. Nowe zasady sprzedaży spowodowały ogromne zamieszanie i dezorientację wśród właścicieli i pracowników składów opałowych oraz kupujących opał. Nawet sprzedaż niewielkiej ilości węgla staje się skomplikowanym procesem, za którym idzie w parze papierkowa robota.
Od początku roku węgiel sprzedawany w Polsce jest obciążony podatkiem akcyzowym. Wynosi on około 38 zł brutto za tonę. Akcyzę płacą głównie firmy. Szkoły, przedszkola, żłobki, szpitale, domy pomocy społecznej i osoby prywatne są z niej zwolnione.
Tona węgla, tona papierów Warunkiem zwolnienia z płacenia akcyzy jest deklaracja na piśmie, że kupujący wykorzystają opał na własne potrzeby. W tym celu sprzedawcy muszą przeprowadzić szczegółowy wywiad. Jest to przykry obowiązek, który wymusza na kliencie i sprzedawcy wypełnianie pliku dokumentów. - Te procedury są śmieszne – mówi właściciel jednego ze składów opałowych w Mielcu. - Ostatnio przyszła do nas starsza kobieta. Chciała kupić worek węgla ( 50 kg). Poprosiłem o dowód osobisty w celu spisania wszystkich danych. Babcia okazała niemałe zdziwienie i zaczęła się śmiać - opowiada sprzedawca węgla. Mężczyzna musiał spisać jej dane osobowe, pesel, adres, datę urodzenia. Konieczna była również adnotacja, kto opał sprzedał, kto wydał, gdzie dostarczył i na co zostanie on zużyty. To wszystko na specjalnym formularzu, wydrukowanym w czterech egzemplarzach. Każdy z nich musiał zostać podpisany zarówno przez kobietę, jak i sprzedającego. Dodatkowo celnicy apelują, by zgodnie z przepisami każda osoba, która kupi węgiel na własny użytek, każdorazowo potwierdziła dostawcy odbiór dostarczonego węgla lub koksu na dokumencie dostawy. No i czy te procedury nie są śmieszne? - komentuje jeden ze sprzedawców.
Przydałaby się pomoc - Przygotowanie węgla do sprzedaży to 5 minut. 10 minut zajmuje papierkowa robota – mówi pracownik składu. - Najgorsze, że najpierw muszę wyjść na zewnątrz, aby zważyć i załadować węgiel. Oczywiście wybrudzę się przy tym okropnie. Potem taki ubrudzony muszę iść do środka i wypełnić papiery. Przydałoby się zatrudnić jeszcze jedną osobę, która zajmowałaby się tylko tymi formalnymi sprawami. Ta papierkowa robota to tragedia – dodaje.
Jedni się śmieją, drudzy denerwują Ludzie różnie reagują. Przeważnie są mocno zdziwieni i niezadowoleni. - Na początku roku pewien mężczyzna mający firmę kupował kilka ton węgla. Miesiąc wcześniej nie płacił akcyzy, więc strasznie się zdziwił, kiedy się dowiedział, że musi ją zapłacić. „Już żeście coś wymyślili” - skomentował. A to nie my wymyśliliśmy, tylko rząd – denerwuje się właściciel składu. Niektórzy niechętnie udostępniają swoje dane osobowe. Nie wiedzą, czemu ma to służyć. Jeszcze inni się śmieją. Wszystkim klientom towarzyszy frustracja i zniecierpliwienie.
Kłopoty i jeszcze raz kłopoty Rozporządzenia do ustawy pojawiły się tuż przed sylwestrem. Hurtowi sprzedawcy nadal gubią się w nowych przepisach. Nikt im nie tłumaczył, jak mają interpretować zapisy ustawy. Dla niektórych wciąż nie do końca jest jasne, kto powinien płacić podatek za węgiel. - Większość z nas samodzielnie próbowała „rozgryźć” nowe rozporządzenia – mówi właściciel mieleckiego składu opałowego. Ci, którzy mają problem z interpretacją ustawy, po prostu zamknęli składy i nie prowadzą sprzedaży. Boją się konsekwencji za źle naliczoną akcyzę. - Wszelkie formalności i obowiązek opłacenia akcyzy spoczywa na nas, sprzedających. Jeżeli okaże się, że komuś niesłusznie nie naliczyłem akcyzy, to sam ją zapłacę – tłumaczy sprzedawca węgla. Akcyzę rzeczywiście muszą rozliczać sprzedający i to oni mają sprawdzać, czy klient jest zwolniony z akcyzy czy nie. Raz w miesiącu wszystkie transakcje muszą wpisać w zestawieniu dla Urzędu Celnego, gdzie zostanie sprawdzone, czy zwolnienie z podatku było zasadne. UC ma na to 5 lat, dlatego właściciele składów opałowych muszą przez ten czas archiwizować wszystkie dokumenty dotyczące kupna i sprzedaży węgla. - Gdzie my mamy niby trzymać te wszystkie papiery? - pyta handlarz węgla. Na szczęście osoby fizyczne nie muszą przechowywać dokumentów kupna opału.
Najgorsze są niejasności Robota papierkowa i kolejki to jedno. Nieprecyzyjne i niejasne zapisy rozporządzenia to druga, znacznie poważniejsza sprawa. - Pewien przedsiębiorca zakupił u nas w tamtym roku na firmę kilka ton węgla. Teraz musi złożyć deklarację i wykazać, ile materiału opałowego spalił w tamtym roku, a ile zostało mu jeszcze na ten rok. Od pozostałego węgla musi odprowadzić akcyzę – opowiada właściciel składu. Najbardziej niejasne sytuacje mają miejsce wtedy, kiedy ktoś jednym piecem ogrzewa dom prywatny, mieszkalny i firmę czy warsztat. - Pewna nasza klientka ma dom. U góry mieszka, a na dole ma sklep spożywczy. Całość ogrzewa jednym piecem. Musi więc obliczyć, ile węgla zużyje na ogrzanie górnego piętra domu, a ile dolnego, ze sklepem. Ten drugi będzie zmuszona opodatkować. Tylko jak to policzyć? - zastanawia się pracownik składu. Jeszcze trudniej zinterpretować zasady, jakie obowiązują właścicieli gospodarstw rolnych czy sadowniczych. Zwolnieni z akcyzy będą pod warunkiem, że przedstawią Urzędowi Celnemu tzw. miesięczną ewidencję wyrobów węglowych. Rolnik musi w niej wpisać, ile zużywa węgla. Niemożliwe zdaje się jednak sprawdzenie autentyczności tych zapisków. Agata Tołstow Odsłon: 796
|
- Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
- Osobiste słowne ataki będą usunięte.
- Proszę nie używaj komentarzy, które mogą zablokować witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
- Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', czy widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojej przeglądarce.
- Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisałeś zły kod bezpieczeństwa.
|
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |