 Wydawało się, że sprawa adopcji mieleckich psiaków przez naszych zachodnich sąsiadów jest już wyjaśniona i zamknięta. Okazuje się, że nie. O ile dwa tegoroczne psie transporty były legalne i przebiegały zgodne z przepisami służb weterynaryjnych, o tyle poprzednim do praworządności było daleko.
Psi skandal wybuchł pod koniec września, kiedy to na stronie internetowej niemieckiej fundacji Doberman pojawiła się informacja o adopcji przez Niemców prawie 70 psów z mieleckiego schroniska. Sprzeciw swój w tej sprawie wystosowali do prezydenta Mielca obrońcy praw zwierząt, głównie z Krakowa. Pod protestem o wstrzymanie psiej adopcji podpisało się wtedy 116 osób. Główny zarzut, jaki pojawił się w petycji, dotyczył braku wiedzy na temat tego, gdzie trafią zwierzęta. Sugerowano, że zamiast znaleźć kochających właścicieli i ciepły dom, staną się materiałem doświadczalnym w niemieckich laboratoriach. Kierowniczka schroniska, Izabela Janus, wyjaśniała, że przytulisko w Mielcu od wielu już lat współpracuje z Fundacją Doberman i zapewniała, że psy pojadą do swoich nowych właścicieli, których nie mogły znaleźć tutaj. Na dowód swoich słów pokazywała adresy rodzin adopcyjnych w Niemczech, do których miały trafić czworonogi i zdjęcia psiaków z poprzednich adopcji z ich właścicielami.
Żądania obrońców zwierząt Miłośnicy zwierząt z Komitetu Założycielskiego Stowarzyszenia „Interwencja dla Zwierząt“nie do końca wierzą w happy end tej historii. Udało im się dotrzeć do nowych faktów oraz przekonać więcej osób do protestu. Pod ostatnią petycją, którą wysłali, tym razem znacznie wyżej niż ostatnio, bo do samego premiera, podpisało się już 346 osób. W liście otwartym do Donalda Tuska żądają odwołania Janusza Związka, Głównego Lekarza Weterynarii oraz wstrzymania niekontrolowanych wysyłek psów do Niemiec. Swoją prośbę argumentują zaniedbaniami, jakich dopuścił się w sprawie wywózki psów. Na dowód odwołują się do wypowiedzi Romana Tomasa, naszego powiatowego lekarza weterynarii, dla programu TVP Rzeszów, w której przyznaje, że w ciągu ostatnich 4 lat z mieleckiego schroniska wywieziono pół tysiąca psów bez wiedzy i obowiązkowej kontroli inspekcji weterynaryjnej. Według przewodniczącej komitetu, Agnieszki Wypych, jest to skandalicznym złamaniem obowiązującego w Polsce prawa.
Urzędnicze grzechy Powołując się na informacje otrzymane od urzędników Głównego Lekarza Weterynarii, obrońcy zwierząt wysuwają wniosek, że „inspekcja weterynaryjna, wydając pozwolenia na masowe wywózki psów do Niemiec, nie posiada żadnych umów adopcyjnych, nie ma pojęcia, gdzie trafiają wywożone psy i w ogóle nie monitoruje ich dalszych losów. Oznacza to, że psy wydawane są byle komu i byle gdzie; a rola urzędników sprowadza się do przybijania pieczątek”. Wojownicy o prawa zwierząt uważają również, że niedopuszczalne jest, aby instytucja, której obowiązkiem jest chronić zwierzęta, zupełnie nie interesowała się ich dalszym losem. Urzędnicy Inspekcji Weterynaryjnej uważają bowiem, że wyłącznie służby niemieckie są właściwe do przeprowadzania kontroli poadopcyjnych na terenie Niemiec. Oni są z tego zwolnieni. Zdaniem obrońców taka postawa naraża zwierzęta na niebezpieczeństwo, a sprawa jest tym bardziej pilna, że problem masowych wywózek psów do Niemiec ma charakter coraz bardziej powszechny, bo aż 27 placówek z całej Polski oddaje czworonogi do adopcji za granicę.
A jednak nielegalnie Każda wywózka psów za granicę powinna zostać zgłoszona do Powiatowej Inspekcji Weterynaryjnej, aby zwierzęta mogły być odpowiednio przygotowane do wyjazdu i poddane niezbędnym badaniom – informuje nas Roman Tomas, powiatowy lekarz weterynarii. - W tym roku były dwa transporty psów z mieleckiego schroniska, w kwietniu i październiku. Przebiegały one zgodnie z przepisami służb weterynaryjnych. Zwierzaki zostały odpowiednio przebadane i zachipowane. Sprawdzono ich paszporty i stan pojazdów, którymi miały zostać wywiezione z kraju. Niestety, poprzednich wyjazdów, które miały miejsce w 2008, 2009 i 2010 roku nikt nam nie zgłosił, a przez to nie zostały poddane odpowiedniej kontroli. Zawiadomienie nas o planowanym wyjeździe psiaków było obowiązkiem schroniska. Ponieważ procedura nie przebiegała tak, jak powinna, były one nie całkiem zgodne z prawem. Wystąpiliśmy już do prokuratury o zbadanie sprawy. Na pewno doszło tu do naruszenia przepisów – podkreśla Tomas.
Co na zarzuty kierownictwo schroniska? Kierowniczka schroniska mówi, że z jej strony do zaniedbań nie doszło. Na czele przytuliska stoi od drugiej połowy 2010 roku, więc odpowiedzialna jest tylko za dwa ostatnie transporty, w których żadne naruszenia przepisów nie miały miejsca. - Kiedy przejęłam schronisko, zostałam poinformowana przez weterynarza z nami współpracującego o konieczności powiadomienia odpowiednich organów w przypadku wywozu psów za granicę. Dlaczego moi poprzednicy tego nie zrobili? Nie wiem. W latach, w których miały miejsce poprzednie transporty psów na czele schroniska stał Andrzej Skowron. Przejął on kierowniczą pałeczkę po Marii Sobuckiej. Oboje już, niestety, nie żyją. Trudno jednak posądzać o jakieś złe intencje osoby, które z takim poświęceniem wykonywały przez lata swoją pracę. Walczyli o swoich podopiecznych, próbując stworzyć im jak najlepsze warunki bytowania, mimo ciągłych problemów finansowych placówki. Pomimo tego, że już może nigdy nie dowiemy się, dlaczego doszło do zaniedbań formalnych, możemy być pewni, że przy wysyłce mieleckich psów kierowano się przede wszystkim ich dobrem. Agata Tołstow Odsłon: 1522
1. Czytelnik Napisał(a) Jan, na temat 10-12-2011 18:29 Tak najlepiej powiedzieć ,że winni są nieżyjący już były Kierownik schroniska -Andrzej Skowron i nieżyjąca Pani Prezes MTOZ -Maria Sobucka. Najlepiej Panu Powiatowemu Lekarzowi Weterynarii zrzucić winę na Schronisko i chronić własną d...ę. Od dawna wiadomo i jest to tajemnica poliszynela ,że w mieleckim schronisku nie dzieje się najlepiej. Kiedy wpłynęły listy otwarte nt. złych warunków w mieleckim schronisku do Pow. Lek. Wet i władz miasta to nie zrobiono nic w tej sprawie. Dopiero kiedy "nawiedzona" filozof z Krakowa - Agnieszka Wypych węszyła afery i słała listy do Premiera i Głónego Lek. Wet. to wtedy prasa i telewizja zwietrzyła sensację. A prawda jak zawsze leży po środku -czyli włodarze miejscy powinni nie tylko dawać "drobne" pieniądze dla grupy nierobów ze schroniska ale dogłębnie zająć się problemem i wraz z Pow. Wet. porawić warunki bytowania zwierząt .(być może wymienić cały personel?) Kto w końcu rządzi dziś Mieleckim Tow. Ochrony Zwierząt?- nieżyjący w/w czy może nic niewiedzący P. Andrzej Leś- miejski urzędnik? Współpraca nt. zagranicznych adopcji nigdy nie była ukrywana ale nikt z władz miasta i weterynarii nie interesował się tym. |
2. Problem Napisał(a) Latarnik, na temat 13-12-2011 17:53 Nikt nie zareagowal na list otwarty z 7.2011 nt. fatalnych warunkow panujacych w mieleckim schronisku. Zaden urzednik nie poszedl do schroniska, żeby zobaczyć jakie znaczenie mają te 4000-5000 zl wplacane co miesiąc na utrzymanie bezdomnych zwierząt. Najlepiej udawać, że nie ma problemu. Media też wtedy milczały, mimo że otrzymały kopię listu otwartego oraz powiadomienia mailowe fundacji Dobermana wraz z ich zdjęciami ze schroniska z 2009, 2010 i 2011 roku. No, ale nie było o co robić afery. Co tam jakieś maile od przewrażliwionych Niemców z bogatego zachodu? Ze brud, syf, szczeniaki po boksach, ciężarne suki, umierające psy. Temat fatalnych warunków w schronisku nie był zbyt 'medialny', przecież to w Polsce norma. Tak było, jest i będzie. Nie ma sensu się nim zajmować. Powiatowy lekarz weterynarii przyłoży karę, wyznaczy termin zmian i karuzela dalej się kręci. A teraz co się dzieje w schronisku? Nadal psy boją się mężczyzn, reagują paniką na ubrania robocze i gumowce? Większość wyadoptowanych psów z mieleckiego schroniska ma traumę i strach nie do wyleczenia na widok czapki z daszkiem, podniesionej ręki czy ubrania roboczego! I nikogo to nie obchodzi? /Nikt o tym nie wie? czy udaje, że nie wie?/ Widać nikogo z MTOZ, na pewno nie pana prezesa, bo załoga tego przybytku się nie zmienia, nadal małe pieski są łapane na hycla, jakby stanowiły wielkie zagrożenie. Kawka, przerwa, przerwa, L-4, kawka - stardard. Prezes nic nie wie, więc jest ok. Kiedy tym zwierzętom będzie wreszcie lepiej? Kiedy urzędy zajmą się programem sterylizacji/kastracji zwierząt bezdomnych lub choćby dofinansują kilka sterylizacji/kastracji? Kiedy będzie tyle wolontariuszy ile np. w Bydgoszczy ? Tam jest 200 na ok. 300 psów! Kiedy urzędnicy będą kontrolować pracę załogi schroniska bez zasłaniania się, że to nie ich pracownicy??? Niespodziewanie, bez uprzedzenia. TO JEST PRAWDZIWY PROBLEM MIELECKIEGO SCHRONISKA -> brak wiedzy, doświadczenia w pracy ze zwierzakami po przejściach, brak empatii, milości do skrzywdzonych przez los zwierzaków, bezduszność i lekceważenie. |
3. Biedne psiaki Napisał(a) Agata, na temat 14-12-2011 08:14 Zastanawiam sie po co te artykuły,po co wywiady ,jeśli tam dalej NIC sie nie zmienia?Pracownikom dalej niewiele się chce,psy dziczeją,bo nikt sie nimi nie zajmuje poza podstawieniem miski.Brak o psach wiadomosci, zniechęca do adopcji wiec i ludzie w ciemno nie beda brali.Czy ktoś w schronisku zajmuje sie ogładzaniem tych psów,robieniem ładnych fotek by zaprezentowac psa?Jest tam wielu ludzi zatrudnionych,tylko nie przejawiaja chęci do niczego.ALe przykład idzie od góry!CZY ktos zainteresował sie blizej tym mieleckim tworemMTOZ?Tam trzeba ludzi działających,oddanych sprawie,a nie wpisanych na papier figurantów,"byle było."Tak byc nie może!Czy urzednicy,Prezydent,Starosta zrbili cos w kierunku zmian na lepsze?Podejrzewam,ze dalej nic!Bo nowe boksy to baaardzo niewiele. |
4. Napisał(a) Mandarynka, na temat 15-12-2011 12:15 Afera, afera, afera. A afery nie ma! Psy do Niemiec jeżdżą legalnie, fundacja niemiecka pozytywnie przeszła kontrole. A psy w mielcu jak cierpiały w schronisku, tak cierpią! Ani media ani urzędnicy się nimi nie zajęli i nie przejmują sie ich losem. A w schronisku jest źle, bardzo źle i to od dawna! Zrzucanie winy na zmarłych jest obrzydliwe. Może lepiej zająć się wspomnianym MTOZem? Co to jest? Jak funkcjonuje? Jak rozlicza pieniądze, które dostaje? Kto jest prezesem? Czy prezes kiedykolwiek był w schronisku? Czy w schronisku zaszły JAKIEKOLWIEK zmiany na lepsze? Zaznaczę, ze betonowe boksy to nie jest zmiana na lepsze, musieli to zbudowali- taka jest prawda. W żadnym artykule, w doniesieniu do prokuratury- NIGDZIE nie chodzi o psy! A to one mieszkają w tym przeklętym schronisku. Schronisko nie prowadzi regularnej współpracy z wolontariuszami, przeciwnie, celowo zniechęca ich do przychodzenia do psów. Wiadomo- wolontariusz za dużo widzi. A w schronisku pracuje towarzystwo wzajemnej adoracji, które ma tyle czasu na kawkę, ze dla psów zostaje go tyle, żeby tylko michy żarciem napełnić. Psy są anonimowe, pracownicy nic o nich nie potrafią powiedzieć, chorują, cierpią, NIKOGO to nie obchodzi. Dlaczego urzędnicy nie robią nic, zeby pomóc tym biednym istotom? Od kilku miesięcy schronisko podobno nie przyjmuje psów- ze względu na wściekliznę stwierdzoną u lisa. Pytam więc: co dzieje się z bezdomnymi psami w Mielcu? Gdzie trafiają? Kto się nimi zajmuje? Czy ktokolwiek się zajmuje? Kiedy ktoś zajmie się losem psów???? |
5. Zaklęty krąg Napisał(a) Ninco, na temat 16-12-2011 09:21 Potrzebna jest lokalna reklama schroniska, dobre zdjęcia, pełne opisy zwierzaków - takie pod ogłoszenia. Bez gruntownych zmian w schronisku nie ma szans na poprawę losu tych czzworonożnych skazańców. Dalej będzie jak było, psy będą dziczeć, nie będzie adopcji, i tak w kółko. Przydałoby się, żeby XXI wiek wszedł do mieleckiego schroniska. |
6. Co Napisał(a) Paweł, na temat 16-12-2011 16:14 To schronisko egzystuje na przełomie XIXwieku,a co tu mówic o XXI wieku.Pracownicy odwalaja minimum i tyle.Wrazliwość,kultura,uprzejmośc w rozmowach pozostawia wiele do życzenia.Inne schroniska mają pomysły na ciekawe akcje,na zwabienie sponsorów,wolontaruszy,to niestety nie.Przy tym podejsciu kierownictwa i pracowników to sie nigdy nie zmieni. Tam powinna byc całkowita wymiana "kadry" poczynając od MTOZ-u,który nie jest aktywny ani pro-zwierzęcy.Schronisko jest brudne i zapyziałe,to niestety nie zachęca. |
7. Media? Napisał(a) Net, na temat 20-12-2011 10:10 Nie wiadomo za co pracownicy mieleckiego schroniska otrzymują wynagrodzenie? Bo na pewno nie za dobrą, rzetelną pracę. Tam jest mafia, która dobrze sobie żyje z kierowniczką, wypłacane są nadgodziny. NIKT nie nadzoruje wydatków, dlaczego tak się dzieje? komu to jest na rękę? Urzędnicy mają zmowę z MTOZ? Celowo nikt nie nadzoruje tego przybytku? Bo chyba kontroli powiatowego nie można zaliczyć do kontroli rzeczowych, jeśli przez lata nie zauważały one nieprawidłowości (rozmnażania psów, łaczenia psów z sukami, nierozdzielania chorych psów, brudu i syfu). Media zróbcie w końcu prawdziwy, rzetelny materiał o tym schronisku. Zapytajcie dlaczego nie ma sponsorów, pomysłów na adopcje, akcji innych niż zbieranie pieniędzy w Tesco? Dlaczego nie chcą prawdziwych wolontariuszy, a nie młodzież do sprzątania i zbiórki pieniędzy? Co mają do ukrycia? Czy media nic nie mogą w tej sprawie zrobić??
|
8. NIEKOMPETENCJA WŁADZ Napisał(a) mir., na temat 20-12-2011 10:47 Nasi najbliżsi sąsiedzi ( Czesi,Niemcy) od kilkudziesieciu lat prowadzą ustawowo nakazaną sterylizację psów i niema tam żadnego takiego problemu.Za utrzymywanie prywatnie psa płaci sie duży podatek a komornicy to pilnują. Sterylizacji niepodlegaja wyłącznie psy rasowe z rejestrowanych hodowli które zawsze maja swe chipy z danymi informacyjnymi. U nas brak chyba dobrej woli i inteligencji u decydentów...w tym radnych którzy mogliby na poziomie gminy tą sprawę rozwiązać tak jak robi sie to z dobrym skutkiem u naszych sąsiadów |
9. artykuł z dn.20.12.2011 Napisał(a) Czytelnik Super Nowosci, na temat 20-12-2011 17:59 ZWIERZĘTA KUPIMY TYLKO W SCHRONISKACH I ZAREJESTROWANYCH HODOWLACH "Koniec ze sprzedarzą psów na targach" fragment artykułu o obowiązkach samorządów "Samorządy będą musiały utworzyc fundusz,z którego pieniądze będą szły na dokarmianie zwierząt.Ponadto będą musiały zapewnić kazdemu bezdomnemu zwierzęciu miejce w schronisku i kastrację lub sterylizację,CAŁODOBOWĄ opiekę weterynaryjną,a także zająć sie poszukiwaniem nowych właścicieli. Do 1 lutego program realizacji tych zadań samorządy będą musiały przedstawić do zaopiniowania powiatowemu lekarzowi weterynarii." |
10. . Napisał(a) Czytelnik2, na temat 22-12-2011 08:09 "Samorządy będą musiały utworzyc fundusz,z którego pieniądze będą szły na dokarmianie zwierząt.Ponadto będą musiały zapewnić kazdemu bezdomnemu zwierzęciu miejce w schronisku i kastrację lub sterylizację,CAŁODOBOWĄ opiekę weterynaryjną,a także zająć sie poszukiwaniem nowych właścicieli. Do 1 lutego program realizacji tych zadań samorządy będą musiały przedstawić do zaopiniowania powiatowemu lekarzowi weterynarii."null JUZ TO WIDZE JAK MIELECKI SAMORZAD ZAJMUJE SIĘ POSZUKIWANIEM DOMÓW DLA BEZDOMNYCH PSÓW I KOTOW Z TERENU MIELCA ! Do tej pory nie zrobili nic, kompletnie nic, żeby były jakiekolwiek adopcje. Samorząd nie wspieral też sterylizacji/kastracji. Sterylizacje/kastracje odbywały się głównie dzięki wpłatom prywatnych sponsorów, wolontariuszy, opiekunów wirtualnych. SAMO SCHRONISKO CZY TEZ MTOZ NIE ZROBIŁO NIC, ŻEBY URUCHOMIĆ PROGRAM ADOPCJI. Ich to kompletnie nie interesuje. Bo żeby wyadoptować psa, trzeba by go choć trochę znać i podać właściwe dane do ogłoszeń czy zainteresowanym adopcją. Nie da się poznać zwierzaka przez rzucenie miski żarcia raz dziennie. Powiatowy lekarz weterynarii - musiałby zacząć zauważać to, co zawsze widzieli wolontariusze. Czyli suki szczenne, suki ze szczeniakami pochowane po boksach, psy pogryzione, ranne, stare i schorowane; psy agresywne umieszczane razem z uległymi. Dotychczas jakoś tego żadna kontrola nie wykazała. Może kontrola odbywa się w biurze przy kawie, zamiast na terenie schroniska??? Bo błoto to było widać z daleka, więc zawsze o tym było raportowane i stąd nowe betonowe boksy. A KTO OCENIA PRACĘ PRACOWNIKÓW SCHRONISKA? MTOZ, którego pracownicy są członkami? Sami siebie oceniają przy kawie z prezeską - kierowniczką ? Takich cudów nie ma w żadnym innym schronisku. MTOZ powinno stracić status OPP. W MIELECKIM SCHRONISKU NIGDY NIE BĘDZIE TAK JAK BYĆ POWINNO. |
11. Pracownicy-nieroby Napisał(a) Marek, na temat 22-12-2011 20:59 Bogaty kraj,bogate miasto.Wypłata za przychodzenie do pracy???Za same zaniedbania?Jak mozna?Mysle ze nadejdzie rozliczenie jak w Dyminach http://wiadomosci.wp.pl/title,Zarzut-dla-b-kierowniczki-schroniska-dla-zwierzat,wid,14056415,wiadomosc.html?ticaid=1d9ae te same zaniedbania,taka sama odpowiedzialnoś karna! |
12. . Napisał(a) Roman, na temat 29-12-2011 08:05 W Mielcu 1% i wpłaty gmin na pewno nie są przeznaczane na psy i koty. Ciekawe co się dzieje z tymi pieniędzmi? Idą na wypłaty i nadgodziny, a psy jak stały w gównach tak stoją. Dlaczego nie ma transparentnego rozliczenia na co idą pieniądze? Czy MTOZ jako OPP nie ma obowiązku publikowania sprawozdania finansowego? I dlaczego urzędnicy mogą spać spokojnie, jeśli tym zwierzakom dzieje się krzywda, w przemoc, bicie i szarpanie są na porządku dziennym. KTO KONTROLUJE TO PSEUDOSCHRONISKO?? Za takie zaniedbania, przemoc i lekceważenie przepisów sanitarnych powinna być odpowiedzialność karna. Dokładnie jak w Dyminach. |
13. Napisał(a) gat, na temat 12-01-2012 08:51 Kurcze, a ja ten 1% do tej przeznaczam. A teraz to już się zastanawiam, komu dać. |
14. Napisał(a) ano, na temat 30-01-2012 12:45 o matko wźcie nie mowice ze takie sa tam warunki... z checia przygarnelabym wszystkie psy ale mam za miekkie serce zeby tak chociaz pojsc jedno co moge zrobic to dawac karme w czasie zbiorek itd  |
|
- Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
- Osobiste słowne ataki będą usunięte.
- Proszę nie używaj komentarzy, które mogą zablokować witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
- Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', czy widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojej przeglądarce.
- Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisałeś zły kod bezpieczeństwa.
|
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |