Dostało nam się od nauczycieli. I dobrze, bo nadgorliwość - jak mawiają doświadczeni - gorsza od sabotażu. Z okazji Dnia Edukacji Narodowej, czyli po prostu w Dniu Nauczyciela, grupa mielczan otrzymała medale MEN (nazwane medalami Komisji Edukacji Narodowej), czyli najwyższe resortowe odznaczenie. Postanowiliśmy podać nazwiska wyróżnionych, ale podczas zbierania informacji nieoczekiwanie natrafiliśmy na problemy. W kuratorium oświaty powiedziano nam, że dysponują listą kilkuset nazwisk, ale z całego Podkarpacia, innymi słowy nie mają listy wyróżnionych z danego powiatu. Zadzwoniłam do starostwa i urzędu miasta, aby zapytać, czy dyrektorzy wydziałów ds. edukacji dysponują listami wyróżnionych nauczycieli z podległych sobie szkół. Obaj dyrektorzy stwierdzili, że nie mają wykazu nauczycieli, którzy otrzymali medale. To samo pytanie skierowaliśmy do nauczycielskich związków zawodowych, ale rezultat był podobny.
Ostatecznie więc w informacji w naszej gazecie ukazała się lista nagrodzonych, którą udało nam się zweryfikować w kilku źródłach, ale bez gwarancji, że będzie ona pełna. I zaczęło się. Zaraz po ukazaniu się tekstu w ,,Korso", rozdzwoniły się telefony z pretensjami. Najpierw dowiedzieliśmy się, że dyrektor jednej ze szkół zaprzecza, jakoby jego nauczyciel, którego nazwisko podaliśmy, otrzymał medal. Stwierdził, że on nie wystawiał tego nauczyciela do nagrody, więc nauczyciel nie mógł medalu Komisji Edukacji Narodowej otrzymać. Wydawało się, że to oczywiste i trzeba będzie się pokajać. Nie minęła godzina, a dowiedzieliśmy się, że to dyrektor się mylił. Nauczyciel medal dostał... z rekomendacji związków zawodowych. A dyrektora nikt o tym nie poinformował. Potem było jeszcze kilkanaście telefonów z pretensjami. Tłumaczyliśmy, że za informacyjny bałagan odpowiedzialne są władze oświatowe, ale bez rezultatu. Dlaczego nauczyciele nie dzwonią z pretensjami do kuratorium, do edukacyjnych wydziałów w gminach i powiatach? Będę złośliwa – bo to ich pracodawcy. Wygląda na to, że niepotrzebnie poinformowaliśmy o medalach dla nauczycieli. Nie byłoby informacji, nie byłoby pretensji. Nadgorliwość... wiadomo! Dręczyło mnie pytanie: Po co i za co przyznawane są medale, o których nie informuje się dyrektora szkoły, w której nagrodzony pracuje? Jak to jest, że o przyznaniu nauczycielom z Mielca i powiatu najwyższych resortowych odznaczeń nie wiedzą szefowie wydziałów edukacji w starostwie i mieście? (O, przepraszam, w mieście wiedzieli, że nagrodę otrzymał prezydent Bogdan Bieniek i przewodniczący Zdzisław Nowakowski, ten ostatni jako szef CKPiDN!). Ten brak jakiegokolwiek zainteresowania wydaje mi się jeszcze dziwniejszy, gdy w rozporządzeniu MEN czytam, komu należy się taki medal: ,,autorom wybitnych prac pedagogicznych, wyróżniających się nowatorskich podręczników i pomocy naukowych, nauczycielom legitymującym się co najmniej siedmioletnią wyróżniającą się działalnością dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą, inicjującym i podejmującym nowatorskie formy i metody pracy edukacyjnej, autorom utworów literackich, popularnonaukowych, dzieł scenicznych, muzycznych, plastycznych, filmowych, widowisk telewizyjnych i audycji radiowych, które wywierają szczególnie wartościowy wpływ wychowawczy i edukacyjny na dzieci i młodzież", etc., etc. Małgorzata Rojkowicz Odsłon: 1045
|
- Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
- Osobiste słowne ataki będą usunięte.
- Proszę nie używaj komentarzy, które mogą zablokować witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
- Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', czy widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojej przeglądarce.
- Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisałeś zły kod bezpieczeństwa.
|
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |