Wszystko co nas otacza, z wyjątkiem lasów i pól, można nazwać kulturą, to znaczy, że ludzie żyją w oceanie, pływają wśród wytworów kultury. Warto o tym wiedzieć, kiedy ocenia się działania partii politycznych, grup nacisku, karteli i korporacji czy pojedynczego człowieka. W tym oceanie funkcjonują istoty świetnie zorientowane, świadome zasad rządzących prądami morskimi oraz płotki, całe ławice podążające w kierunkach sobie nieznanych. Nikomu by to nie przeszkadzało, gdyby pierwsi nie wpadli na pomysł wykorzystywania drugich i w końcu zapolowania na nich. Sprzyja temu mętna woda naszych czasów.
Przykład pierwszy: Odkrycie pokładów gazu łupkowego w Polsce spowodowało pojawienie się wielu firm z kręgu kultury anglosaskiej. Nie znamy ich na tyle, aby zaakceptować ich obecność, stąd bunt rolników na Kaszubach. Rolnicy,chroniąc ekologię wspaniałego regionu, stoją niczym Indianie amerykańscy na niebezpiecznym terenie sporu. Aby ich ugłaskać, stosuje się plemienne sposoby negocjacji, czyli po rozpoznaniu zasad działania tamtejszej społeczności, zaczęto przekupywać … miejscową Ochotniczą Straż Pożarną. Stąd fundowanie festynów, sztandarów i pomoc w urządzaniu remizy. Przypomina to dary składane plemiennym przywódcom, paciorki sprzedawane w Afryce, czy negocjacje z afgańskimi władzami. Wniosek - zostaliśmy zakwalifikowani w świadomości zachodnich kultur (korporacji też) jako społeczności o niższym statusie. Konsekwencje tego typu myślenia o nas są przykre. Każdy, kto oglądał liczne filmy o starciu białych z Indianami (w przeszłości telewizja do czegoś jeszcze służyła), wie, co się wydarzy. Jeśli mamy coś cennego, pojawią się chętni do negocjacji, ponieważ skończył się prymitywny kolonializm, wszedł w nową epokę i właśnie się przekształca. „Nie przeszkadza nam to, że się zgubiliśmy – mawia wódz Indian Nawaho. Boimy się raczej, że nas odkryto”. A Polaków właśnie odkrywa się, do czego przysłuży się wiedza antropologiczna. Tak więc niekoniecznie fizyka zrewolucjonizuje nasze życie, o czym donoszą media. Cicho pełzając, dokona tego wiedza o kulturze. Przykład drugi: Wiceminister sprawiedliwości Rosji oświadczył w sprawie skargi rodzin katyńskich: „Krewni ofiar z Katynia nie cierpieli, bo nie znali swych bliskich”(Rzeczpospolita 5.11. 2011). Ta wypowiedź jest kwestą wypowiadaną na scenie teatru polityki. Aktorzy (Rosjanie i Polacy) występują w spektaklu, o czym całość społeczeństw często nie wie. Rosjanie wykorzystują niewiedzę i obojętność na jej zdobywanie, aby ugrać jak najwięcej. Przedstawienie ma charakter międzynarodowy, a kwestia winy i kary w sprawie Katynia zakończy się tak, jak większość tragedii, zwycięstwem moralnym ofiar. Ale jeśli chodzi o odszkodowania może być inaczej. Po co więc ta gra? Dialogów ze sceny słuchają bierni widzowie (społeczeństwa) nieświadomi i bezkrytyczni, więc łatwi do oszukania. Rosjanie wiedzą, że dziś wygrywa ten, kto głośniej krzyczy, a nawet swój głos utrwala w mediach. Tak więc kompetencje kulturowe (znajomość zasad gry obu społeczności) zadecydują o przyszłości każdego z tych narodów i szerzej o wszystkich narodach. Mielec niczym się nie różni od całej Polski. Jak wszędzie świadomość jest konieczna, aby przetrwać. Teraz walka toczy się o wiedzę na temat sąsiednich plemion i zasad gry, które uprawiają. Wiedza daje przewagę w ucieczce po oceanie współczesności. Małgorzata Boraczyńska Odsłon: 192
|
- Proszę utrzymaj temat wiadomości związany z przedmiotem artykułu.
- Osobiste słowne ataki będą usunięte.
- Proszę nie używaj komentarzy, które mogą zablokować witrynę. Taki materiał będzie usunięty.
- Upewnij się zanim klikniesz przycisk 'Wyślij', czy widzisz poprawny kod zabezpieczeń chroniący naszą witrynę przed spamem. Jeśli nie, kliknij *Odśwież Stronę* w twojej przeglądarce.
- Jeśli nie możesz przesłać zawartości prawdopodobnie wpisałeś zły kod bezpieczeństwa.
|
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |