|
Wszyscy jesteśmy sportowcami |
|
|
|
04.08.2010. |
Zanim pojedynek się rozegra, zawodnicy trenują, jeżdżą na sparingi, napinają muskuły, aby przestraszyć przeciwnika, uzyskać nad nim przewagę psychologiczną. Obserwując sportowców, można też zobaczyć, jak rywalizują w obrębie jednej drużyny: o palmę pierwszeństwa, o rozgłos, sławę małojecką, o udział w mało płatnej, za to prestiżowej reprezentacji. To podczas kompletowania kadry narodowej wybuchają skandale i awantury, którym pilnie sekundują kibice dolewając oliwy do ognia. Wyliczanie zasług i wygranych pojedynków, pretensje do selekcjonerów, gdy nie wpuszczają na boisko czy parkiet, „faworyzując” innych - to chleb powszedni polskiego sportu. Prawda jest taka, że wszyscy jesteśmy sportowcami. Te same emocje, frustracje, ambicje, nieraz niezbyt zdrowe, zdarzają się każdemu z nas. W pracy, o, tu najczęściej, w towarzystwie, czy nawet w domu. I nie ma dobrej miary, którą można by obiektywnie ustalić, kto jest najlepszy, najbardziej godny zaszczytów, najatrakcyjniejszy, czy nawet - najinteligentniejszy. Już wiadomo, że sama inteligencja nikomu jeszcze szczęścia ani powodzenia nie przyniosła. Że liczy się ona tylko w pakiecie ze zdrowymi emocjami, które sprawiają, że tę czystą inteligencję można pozytywnie wykorzystać, ku chwale jej posiadacza i otoczenia. I nie liczy się talent sportowy, gdy drużyna nie cierpi geniusza, który myśli tylko o sobie, nie potrafi podać piłki koledze, bo od strzelania goli jest on sam. Komentuj | Odsłon: 176
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Życie bez niej? Niemożliwe... |
|
|
|
28.07.2010. |
Zatrzymałam się na chwilę i rozejrzałam dokoła. Próbowałam przypomnieć sobie, jak to było bez niej. Stało się to znienacka i bez wyraźnej przyczyny. Czy raczej: przyczyn było zbyt wiele, każda miała linijkę tekstu i powtarzały się tydzień w tydzień. Wystąpił syndrom przyzwyczajenia. Ale w tym tygodniu jakoś zobaczyłam zarys całości. Dzięki naszemu Czytelnikowi, który przysłał do nas list, w którym krytycznie ocenia rozwiązania komunikacyjne podczas przebudowy rynku radomyskiego (str. 12). Czytelnik winą za fuszerkę obarcza Unię Europejską, która wykłada większość środków na tę przebudowę. I wtedy zobaczyłam ten zarys całości. Rynek w Radomyślu - jakieś pół miliona, mercedes pożarniczy dla strażaków (str. 13) - kilkaset tysięcy złotych, program modernizacji leśnych parkingów i miejsc wypoczynkowych (str. 6) - ok. 2 mln zł), opracowanie raportu o terenach zalewowych Wisłoki w powiecie mieleckim (str. 9) - kilkaset tysięcy zł, innowacyjne projekty nauczycielskie (str. 13) - ileś tam tysięcy, kolektory słoneczne przy nowej pływalni na Smoczce (str. 2) - 1.5 mln zł, termomodernizacja szkół podstawowych w Dobryninie, Rzemieniu i Tuszymie oraz przedszkola w Rzemieniu (str. 20) - kilkaset tysięcy zł. Wszystkie te inwestycje w części (często w 70 proc.) są dofinansowane z Unii Europejskiej. Zaznaczam, że wymieniłam tylko te, o których piszemy w tym numerze gazety. Mniej więcej co tydzień jest to samo. Przy większości informacji o największych inwestycjach drogowych w Mielcu i powiecie piszemy jedno magiczne zdanie - projekt dofinansowany z Unii Europejskiej. Drogi Mielec-Kolbuszowa, Mielec-Nagnajów (4 lata temu), kilkanaście dróg w powiecie... Drogi w mieście? - Wszystkie są dofinansowane z Unii- mówi wiceprezydent Mielca Bogdan Bieniek. Nie tylko drogi. Oczyszczalnia ścieków, domy kultury, szkoły, muzea (ostatnio ,,Jadernówka"), rewitalizacja (co za określenie!) rynku (nie tylko radomyskiego), programy wymiany młodzieży, dzięki którym uczniowie poznają ludzi i kulturę innych krajów, programy integracyjne, z których korzysta na co dzień bardzo wiele instytucji i drobnych stowarzyszeń. Dopłaty dla rolników, renty dla rolników, stypendia dla dzieci... Jak byśmy bez tej Unii żyli? Wystarczy sięgnąć pamięcią nie tak daleko, tylko przed akcesję. Ile w tym czasie się zmieniło? Powiat mielecki zmienił się nie do poznania. Toż to postęp niemalże geometryczny! Komentuj | Odsłon: 370
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Trawniki, zamiast trawy... |
|
|
|
01.07.2010. |
Znów jest interwencja w sprawie kopania piłki. I nie chodzi o Mundial... Chociaż może i gdzieś na dnie można snuć i refleksje o Mundialu, bez polskiej reprezentacji. Czytelnik przysłał nam list (publikujemy go na str.6), w którym bije na alarm w sprawie młodych kopaczy piłki i ich rodziców. To nie pierwszy taki list ani telefon. Dyskusja: trawa dla dzieci czy dla dorosłych toczy się na naszych łamach od lat. Toczy się ona również w naszych domach i - jak wskazuje list od Czytelnika - również przed nimi. Chłopaki kopią piłkę w pobliżu klombu z kwiatami i obok bloków, w których są... szyby. Komentuj | Odsłon: 250
|
|
Czytaj całość
|
|
|
Ogórków nie będzie |
|
|
|
24.06.2010. |
Nie będzie w tym roku sezonu ogórkowego. Nie jest to zła wróżba dla działkowców ani plantatorów, lecz dla nas, szarych zjadaczy chleba. Sezon ogórkowy, który wypada w okresie wakacyjnym i jest przekleństwem mediów, w tym prasy, charakteryzuje się zanikiem tematów politycznych, a więc zawieszeniem sporów i konfliktów rozmaitych, również tych personalnych, zarówno na arenie sejmowej, jak i w gminnych ,,kociołkach". Nad polskimi wsiami i miastami pojawiają się wtedy świecące talerze, a w jeziorach kolejne podróbki potworów z Loch Ness. Tego lata UFO nie przyleci. Co prawda na samym początku wakacji rozstrzygniemy, kto zostanie prezydentem RP, jednak nie będzie to koniec, ale początek wyborczych emocji. Jesienią wybierać będziemy prezydentów, burmistrzów i wójtów, a także reprezentantów w samorządzie województwa. Wybierzemy też radnych w gminach i powiecie. I choć oficjalna kampania samorządowa zacznie się pewnie po wakacjach, to już teraz zaczyna się tlić ogień pod tym wyborczym kotłem. Zwłaszcza pretendenci do fotela prezydenckiego nie mogą ustać spokojnie w blokach startowych. Komentuj | Odsłon: 199
|
|
Czytaj całość
|
|
|