Są ludzie, którzy zapamiętują wszystko, z każdym szczegółem, datą i godziną. Nie mam takiego daru. Nie zapamiętam dokładnie, jaki poziom wody osiągnęła Wisłoka i Wisła podczas jednej z najbardziej wyniszczających powodzi w historii kilkudziesięciu, może nawet kilkuset ostatnich lat. Za kilka lat nie będę już pewnie pamiętać, ilu ludzi woda wygnała z domów w naszym powiecie. Nie zachowam też pewnie w pamięci, ilu dokładnie strażaków brało udział w ratowaniu dobytku naszych sąsiadów w podmieleckich gminach. Nie będę wiedzieć, ile pokoleń pracowało na dorobek, który w ciągu zaledwie kilku dni, nieraz godzin, zniknął pod wodą w czasie majowego dramatu. Nie dowiem się, ile sprzętu użyto do ratowania tego, co można było. Nie zapamiętam, ile miesięcy, czy raczej ile lat będziemy się podnosić po wielkiej wodzie. Ani tego, ile to będzie kosztować. Nie zachowam w pamięci, ile domów nie dało się uratować, ilu ludzi będzie musiało zaczynać od zera budowanie swojego gniazda...
Komentuj | Odsłon: 930