Nowe rozwiązania komunikacyjne na terenie Mielca i powiatu budzą takie emocje jak polityka. Czyli najgorsze. Ludzie dzielą się na zwolenników i przeciwników wysepek na ul. Wolności, jedni na barykady poszliby walczyć o zamknięcie ruchu na rynku starego Mielca, inni ogłosiliby akcję protestacyjną, gdyby tak się stało. Niektórzy są za generalnymi remontami wszędzie, gdzie się da, inni uważają, że ich kumulacja zatruwa nam życie, a i tak za 2-3 lata ulice będą tak samo zrujnowane, jak przed remontami, bo nawierzchnie są źle kładzione, a w dodatku tiry hasają po nich tam i z powrotem, a to przecież nie dla nich drogi... Myśl o tym, że tyle naszych pieniędzy miałoby się zmarnować, że tyle nerwów, które zszargaliśmy sobie w korkach, pójdzie na marne, napawa mnie przerażeniem. Pocieszam się, że głosy tak skrajne to przejaw naszego narodowego czarnowidztwa, ale z obawą czekam, czym skończą się wielkie modernizacje dróg.
Komentarz (1) | Odsłon: 593